Wystarczy zwykły pocałunek, by dokonać skutecznej dywersji w naszym mózgu: nerw języka wprawia w ruch cały układ nerwowy, napina się stos pacierzowy, pobudzone zostaje unerwienie okolic miednicowych, gruczoły zaczynają wydzielać adrenalinę, trzustka insulinę, wkraczają do akcji gruczoły płciowe, bicie serca wzrasta do 150 uderzeń na minutę, ciśnienie krwi skacze co najmniej do 180, całujący się zaczynają coraz gwałtowniej łapać powietrze – w tym mniej więcej momencie prawidłowe działanie naszego mózgu ustaje, przestajemy myśleć i jesteśmy już gotowi, by popełnić każde szaleństwo. Rozsądek nie ma żadnych szans w tym starciu. Służy zresztą raczej do tego, by nasze szaleństwa usprawiedliwiać niż by je pohamowywać.