Niemiecka pamięć

Prezydent Niemiec w przemówieniu z okazji 75 rocznicy ponownego utworzenia Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Berlinie powiedział, że „nasza polityka zagraniczna nie stanie się bardziej przekonująca, jeśli nie nazwiemy łamania prawa międzynarodowego łamaniem prawa międzynarodowego”. Ta wojna jest sprzeczna z prawem międzynarodowym, nie ma co do tego wątpliwości. Miał na myśli, co łatwo odgadnąć, działania wojenne wobec Iranu, największej po Rosji terrorystycznej organizacji na świecie.

Bardzo lubię, gdy Niemcy bełkoczą coś o przestrzeganiu praw międzynarodowych. Jest to naród, który ma fenomenalnie selektywną i krótką pamięć – podejrzewam, że nawet guźdzce, ssaki z rodziny świniowatych, uchodzące za zwierzęta o skrajnie krótkiej, kilkusekundowej pamięci, przy Niemcach mogłyby uchodzić za wyjątkowo dobrze obdarzone w tym względzie. Szkoda, że Max-Planck-Gesellschaft zur Förderung der Wissenschaften jak dotychczas nie podjął żadnych badań na ten temat.

Typajon

Przy drodze do Olimpii znajduje się wzniesienie o nazwie Typajon. Leży w odległości dwóch kilometrów na południowy wschód od ruin Olimpii, bywa określane jako klif i jest podobno widoczne z terenu wykopalisk. Kiedyś miało dość wysokie i strome zbocza. Zgodnie z prawem Elejczyków każda kobieta przyłapana w Olimpii podczas igrzysk, miała być stracona przez zrzucenie jej właśnie z tego miejsca – poza dziewicami, których zakaz uczestnictwa w zawodach nie dotyczył. Typajon ma więc nieco ponurą sławę, chociaż absolutnie niezasłużenie, bowiem kroniki nie odnotowują ani jednego przypadku wykonania tej kary. Nic tego nie potwierdza, może poza legendą o Kallipateirze, która podobno przebrana za trenera przedostała się na stadion, by zobaczyć występ swego syna. Jednak i jej, ze względu na wielkie sportowe zasługi jej rodziny, darowano życie.

Zawsze chciałem wspiąć się na Typajon, tyle razy byłem w Olimpii, tak blisko, prawie na rzut kamieniem, i nigdy tam nie dotarłem. Co sprawia, że tak konsekwentnie omijamy miejsca do których pragniemy dotrzeć?