Kolegium Dionizosa

Ateńskie stowarzyszenie artystów dionizyjskich, Kolegium Dionizosa, albo Związek Artystów Dionizosa, to organizacja, która kontraktowała aktorów do odgrywania sztuk w całym starożytnym świecie greckim, a był to świat, gdzie niemal każde miasto i miasteczko uznawało za punkt honoru posiadanie własnego teatru. Teatrów w dawnej Grecji nie brakowało, o czym jeszcze i dziś świadczą setki ich ruin. Jednak tylko najbogatsze miasta mogły sobie pozwolić na posiadanie własnych zespołów aktorskich. Kolegium Dionizosa (istniało nie tylko w Atenach, także w starym jońskim mieście Teos i w Pergamonie) można więc uznać za pierwsze w dziejach stowarzyszenie aktorów, choć jednocześnie spełniało też rolę czegoś w rodzaju związku zawodowego. Członkostwo w tej organizacji, która rozsyłała zrzeszonych w niej artystów w najdalsze zakątki greckiego świata, a był to bez mała cały ówczesny świat, gwarantowało sporo przywilejów: całkowicie zwalniało z płacenia podatków oraz obowiązku odbywania służby wojskowej, zarówno na lądzie jak morzu, zapewniało nietykalność osobistą na terenie całej Grecji, i możliwość swobodnego przekraczania granic. Artyści otrzymywali w ten sposób bardzo specjalny status i ochronę. Kolegium Dionizosa zajmowało się ponadto – i ta jego funkcja jest być może najbardziej ważka – publikowaniem, rozpowszechnianiem i zachowywaniem tekstów dramaturgów. Występowało więc jednocześnie w roli wydawnictwa, biblioteki i dystrybutora dzieł teatralnych. Wszystko to miało miejsce drobne dwa tysiące pięćset lat temu. Zaledwie wczoraj.

Zagajewski

Wzruszył mnie nasz eksportowy poeta A. Zagajewski artykułem „Zamykanie otwartego społeczeństwa”. Utrzymuje on, że intelektualiści, artyści i pisarze Europy Środkowo-Wschodniej przyczynili się niewątpliwie do upadku sowieckiego totalitaryzmu, a ich idee i odwaga bywały inspirujące. Jako przykład takiego polskiego intelektualisty-artysty wymienia Leszka Kołakowskiego. Czyżby istotnie miał na myśli gorliwego ucznia komunistycznego profesora Adama Schaffa? Tego samego Leszka Kołakowskiego, który aktywnie działał w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR i który – wraz z kilkoma innymi – jemu podobnymi kreaturami, podpisał donos na prof. Tatarkiewicza mającego, zdaniem sygnatariuszy tego obrzydlistwa, przekraczać dopuszczalne granice krytyki wobec „filozofii proletariackiej”, co oczywiście spowodowało usunięcie prof. Tatarkiewicza z Katedry? Jeśli tak, to jest to bardzo osobliwy sposób pojmowania zasług w obalaniu sowieckiego totalitaryzmu.

Jacyż to inni polscy twórcy, chciałoby się przy okazji zapytać, przyczynili się do upadku sowieckiego totalitaryzmu? Czy chociaż jeden z nich z nie zgrzeszył współpracą z komunistami? Szymborska? Iwaszkiewicz? Miłosz? Putrament? Andrzejewski? Bratny? Tuwim? A może Machejek? Wolne żarty. Nie, Panie Zagajewski, polscy intelektualiści i pisarze, a już tym bardziej artyści nie mają na tym polu żadnych zasług. Jako poeta ma Pan, naturalnie, prawo do wypisywania wszystkich możliwych bzdur, ale nie powinien Pan zajmować się kolportowaniem kłamstw.

Pisarze i intelektualiści, nie tylko polscy, to urodzeni konformiści, panie Zagajewski, o czym pan sam powinien dobrze wiedzieć. Bardzo dbają o swoje ego, wygodne życie i dla tych dwóch wzniosłych celów gotowi są poświęcić wszystko, łącznie z wolnością, tzw. prawdą i niezależnością. Pisarze to banda błaznów, rozpierana nieuzasadnioną dumą, że robią Literaturę, co zdaje się upoważnia ich do myślenia, że wszystko wiedzą najlepiej, że tylko oni rozumieją i mają monopol na właściwe postrzeganie rzeczywistości.

Cataluccio

F. M. Cataluccio: Tak zwane awangardy, niezależnie od swoich osiągnięć artystycznych, często żałosnych (zwłaszcza w dziedzinie sztuk plastycznych), były najwyrazistszym przejawem dwudziestowiecznego infantylizmu. To, że wielu artystów należących do tych ruchów – zwłaszcza we Francji, Rosji i Europie Środkowej – wspierało czynnie rewolucję komunistyczną, zapewniło im nadmierną życzliwość, która prowadziła do intelektualnej porażki, bo nie ujawniła, że wielu „awangardowych artystów” zostawało ślepymi apologetami zbrodni sowieckiego komunizmu i faszyzmu.