Drzwi, które otwierają się na zewnątrz domu czy mieszkania wydawały mi się zawsze w jakiś sposób antypatyczne i nieprzyjazne. Być może przez efekt odpychania, niechęci i nieufności – otwierają się na nas, zmuszają nas, abyśmy cofnęli się zanim pozwolą nam przekroczyć próg. Takie drzwi nie sprawiają wrażenia życzliwych i zapraszających. W dawnym Rzymie drzwi otwierały się zawsze do wnętrza domu, a my przyjęliśmy to po nich, jak zresztą setki innych zwyczajów i tradycji. Tymczasem rzymskie drzwi nie bez powodu otwierały się do wnętrza. Otwierając je na ulicę, wykorzystywałoby się jakąś cząstkę gruntów publicznych do prywatnych celów, a to w starożytnym Rzymie było obłożone podatkiem tak wysokim, że tylko wyjątkowo bogaci ludzie mogli sobie na to pozwolić. I zasada ta przetrwała do naszych czasów. Zmodyfikowały ją dopiero współczesne przepisy związane z kwestiami bezpieczeństwa – drzwi, zwłaszcza w budynkach publicznych i lokalach, otwierają się na zewnątrz, by umożliwić szybkie i sprawne opuszczenie wnętrza. Tradycyjne drzwi, rzymskie drzwi, otwierające się do wnętrza, były przyczyną wielu tragedii, gdyż ogarnięty paniką tłum, na przykład w wypadku pożaru, napierając na drzwi, miał małe szanse, by je otworzyć. Wolę jednak drzwi rzymskie – są hojne i wielkoduszne.
Tag: bezpieczeństwo
Złodzieje
Dom jest naszym ostatnim schronieniem, adytonem, naszą opoką, miejscem prywatnym i najintymniejszym, naszą ucieczką i naszym bezpieczeństwem. Z tego powodu złodziei włamujących się do naszych domów karałbym najostrzej. To świętokradcy, przestępcy niczym nie różniący się od morderców, bestie, które zabijają całą świętość i czystość domu, jego niepokalanie, jego sacrum. Dom zbezczeszczony przez złodzieja obdziera nas z poczucia bezpieczeństwa, pozbawia ostatniego azylu, wystawia na pastwę pierwotnego zła. Jeżeli zostanę okradziony w pociągu, na ulicy, w metrze tracę pieniądze, być może dokumenty, rzeczy odnawialne. Jeżeli okradziony zostanie mój dom, tracę coś, czego już nigdy nie odzyskam, tracę jakąś część mego życia. Złodziei, włamujących się do naszych domów, należałoby karać równie surowo jak morderców, bo w istocie są mordercami.
Fromm
E. Fromm „Ucieczka od wolności”: Jeśli sens życia staje się czymś wątpliwym, a stosunek człowieka do innych ludzi i do siebie samego nie zapewnia mu bezpieczeństwa, wtedy sława jest jednym ze środków uciszenia jego wątpliwości.
Skąd ten strach
Ktoś bardzo słusznie zauważył, że gdyby nasi przodkowie mieli naszą mentalność, nigdy nie zeszliby z drzew. Siedzieliby tam nadal, sparaliżowani strachem, z podkulonymi ogonami, obgryzając paznokcie. Żyjemy w najbezpieczniejszych czasach w dziejach tego świata, otoczeni nieustanną opieką, niańczeni, hołubieni, doglądani, asekurowani na dziesiątki sposobów, chronieni jak nigdy przedtem, a mimo tego czujemy się potwornie zagrożeni i cały czas lękliwie oglądamy się za siebie, chyłkiem przemykając się przez życie w nadziei, że nie zdoła nas zauważyć. I, co zabawniejsze, im bardziej bezpieczny staje się nasz świat, tym bardziej rośnie nasze przerażenie. Boimy się już wszystkiego; terrorystów, komet, trzęsień Ziemi, wirusów, wojen, bezrobocia, wulkanów, kleszczy, aidsa, psychopatów, zmian klimatu, nowych technologii, produktów modyfikowanych genetycznie i tysiąca innych rzeczy. Skąd ten strach? Czy nie dlatego przypadkiem, że śmierć skazaliśmy na banicję, a cierpienie uznaliśmy za naszego wroga nr 1? Ludzie odchodzą wciąż jednak i znikają, umierają, ale śmierć jest przemilczana i niepubliczna, staramy się wymazać najmniejsze aluzje do niej, nietaktem jest nawet wspominać o niej. Nie ma już obitych kirem karawanów, konduktów pogrzebowych, opasek żałobnych, to wszystko znikło z naszych ulic i naszego życia – staramy się trzymać śmierć na dystans, z rezerwą, wstydliwie, trochę jak ubogą krewną z prowincji, która nawiedza nas czasem, natrętnie i niedyskretnie przypominając nam, że i my stamtąd pochodzimy. Podobnie traktujemy cierpienie. Wydaje się nam, że jest to coś, co nie ma prawa nas nawiedzać, co w ogóle nie powinno się zdarzać, bo jest nieludzkie, a jeżeli do tego dochodzi trzeba to wyeliminować szybko i za wszelką cenę. Nie jesteśmy zwierzętami, by cierpieć …
Im bardziej czujemy się bezpieczni, tym bardziej chcielibyśmy, a nawet żądamy, by żyć w stanie powszechniej, niezmiennej i gwarantowanej szczęśliwości. Zaczynamy od świata wymagać rzeczy niemożliwych i wiemy, że są to rzeczy niemożliwe. I stąd nasz strach.
Tomasz Jefferson
Tomasz Jefferson: „Jeżeli gotów jesteś poświęcić część twojej wolności, aby czuć się bezpiecznym, to nie jesteś wart ani wolności, ani bezpieczeństwa”.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.