Choroba autoimmunologiczna

N. H. Lents w pracy „Człowiek i błędy ewolucji” pisze, że choroby autoimmunologiczne są skutkiem pomylenia tożsamości. Mechanizm jest prosty. Układ odpornościowy jakiejś osoby po prostu „zapomina” (lub nigdy się nie nauczył), że jakieś białko czy komórka organizmu należy do niej, a nie do agresora. Skoro nie rozpoznaje własnych komórek, atakuje je z tym większym zapałem, a w wyniku tego „dochodzi do tragicznego w skutkach ostrzału własnych pozycji”.

W dzisiejszej Europie identyczny proces odbywa się także na poziomie kultury. Jest to niemal ta sama autoimmunologiczna choroba. Brak kulturowej tożsamości powoduje, że z zapałem atakujemy samych siebie i własną kulturę. Zapominamy, a raczej nikt nas już nie uczy, kim jesteśmy i skąd przychodzimy. Dziś to kulturowe stwardnienie rozsiane anektuje coraz większe obszary Europy. Pod czujnym patronatem EU.

Białkówka

Konsekwencje tego, że tylko my mamy w oku białko. To ono sprawia, że widać, na co patrzymy, a przez to nasze uczucia i zamiary stają się mniej czy bardziej jawne, że da się je odgadnąć, niekiedy zobaczyć. Z naszych oczu można wiele wyczytać. Nasze oczy opowiadają. Ujawniają to, co przeżywamy. Podpowiadają, co zamierzamy uczynić. Nasze oczy są stworzone do dialogu. Białkówka to gruba i mocna błona łącznotkankowa gałki ocznej. Biała i nieprzezroczysta, od przodu przechodzi w rogówkę, do jej przedniej części przyczepione są mięśnie poruszające gałką oczną; widoczna jest jako białka oczu. U zwierząt nie istnieje ze względów czysto „strategicznych”. Zdradzałaby, na kogo patrzą. Zmniejszałaby ich szanse na sukces w śmiertelnym pojedynku. Paradoksalnie pojawienie się białkówki jest więc związane z tym, że u człowieka to nie agresja jest najważniejsza. Owszem, my też walczymy, my też zabijamy, ale jednocześnie nie potrafimy żyć bez bliskiego kontaktu emocjonalnego z drugim człowiekiem, bowiem tylko w nim możemy znaleźć potwierdzenie naszego własnego istnienia. Zwierzęta tego nie potrzebują.