Wczoraj w saunie. Jakiś szwedzki osioł-entuzjasta wychwalający Hindusów jako wegetarian. Mówi z emfazą, szczególnie podkreślając te słowa, które mają nam podpowiadać, że jest to jego osobiste doświadczenie, że był tam w jakiejś ważnej misji, a przez to należy rozumieć, że i on jest ważną osobą. Ogólna aprobata. Nie wytrzymałem wtrącając, że większość Hindusów to wegetarianie tylko i wyłącznie z powodu nędzy, niestety. Tych ludzi po prostu nie stać na kupno mięsa, wyjaśniłem powołując się na autorytet Martina Caparrósa i jego znakomitą pracę „Głód”. Cisza, żadnej aprobaty, sauna opustoszała, jakby zaatakował ją morowy oddech covida.
W poprzednich stuleciach ludzie zmuszeni byli zadać sobie sporo trudu, by dotrzeć do rzetelnej informacji. Dzisiaj, gdy informacja dosłownie leży na ulicy, gdy dostęp do niej jest łatwy i powszechny, zadajemy sobie niewiarygodnie dużo trudu, by nie dowiedzieć się niczego, nawet przypadkiem.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.