Chamfort opowiada zabawną historyjkę, skądinąd bardzo aktualną. Otóż, księżna du Maine, której jej lekarz doradzał odosobnienie, gdy była chora, łajała go mówiąc: „Warto było nakładać mi tyle prywacji i kazać mi żyć na odludziu! — Ależ, Wasza Wysokość – bronił się lekarz – wszakże jest w zamku czterdzieści osób. — Ech, czy pan nie wie, że czterdzieści czy pięćdziesiąt osób to jest odludzie księżniczki?” Ciekawe, jak ludne jest odludzie kobiety, która nie jest księżniczką?
Tag: Chamfort
Bądź moim bratem
Bądź moim bratem, albo cię zabiję, powiedział Chamfort, parodiując jedno z haseł Rewolucji Francuskiej. Bardzo to przypomina obecną sytuację z koronawirusem. Rządy niemal wszystkich krajów na świecie tak bardzo „troszczą” się o nas, tak bardzo chcą, żebyśmy stali się ich braćmi, że – w razie odmowy – nie zawahają się nas zabić. Gdzieniegdzie już to czynią.
de Chamfort
Chamfort. Sébastien-Roch Nicolas. Znakomity aforysta i wielki entuzjasta Rewolucji. Później, przerażony terrorem, dołączył do Moderatów i został zadenuncjowany w Komitecie Bezpieczeństwa Ogólnego. „Bądź moim bratem albo cię zabiję”, jedno z jego powiedzeń, celnie podsumowujące koncepcję Terroru dotyczącą rewolucyjnej zasady braterstwa. Zwolniony z więzienia, ale nie mogąc znieść niepewności i perspektywy ponownego uwięzienia, we wrześniu 1793 roku zamknął się w swoim gabinecie i strzelił sobie w twarz. Pech chciał, że pistolet zepsuł się. Kula strzaskała mu nos i wybiła oko, lecz przeżył. Podcina więc sobie brzytwą żyły, kaleczy się dotkliwie, jego kamerdyner znajduje go nieprzytomnego w kałuży krwi, zostaje odratowany. Podyktował tym, którzy przybyli, aby go aresztować, znaną deklarację: Moi, Sebastien-Roch Nicolas de Chamfort, déclare avoir voulu mourir en homme libre plutôt que d’être reconduit en esclave dans une maison d’arrêt („Ja, Sebastien- Roch Nicolas de Chamfort, oświadczam, że wolę raczej umrzeć jako wolny człowiek niż pozostać niewolnikiem w więzieniu.”), którą podpisał własną krwią. Od tego czasu aż do śmierci w następnym roku, a śmierć zajęła mu siedem potwornych miesięcy, bardzo cierpiał. Opiekował się nim żandarm, któremu codziennie płacił koronę.
Polski ksiądz
Wywiad z jakimś polskim księdzem, który deklaruje, że nie chciałby żyć w kraju w którym dozwolona byłaby aborcja. Przychodzi mi na myśl anegdota z „Charakterów” Chamforta: Pan de C. mówił raz o rządzie angielskim i o jego zaletach w towarzystwie, gdzie było kilku biskupów i kilku księży. Jeden z nich, nazwiskiem Seguerrand, rzekł: „Proszę pana, z tego co wiem o tym kraju, nie miałbym najmniejszej ochoty w nim żyć; mam wrażenie, że czułbym się tam bardzo źle. — Proszę księdza, odparł naiwnie pan de C., właśnie dlatego, że ksiądz by się tam źle czuł, kraj ten jest bardzo sympatyczny”.
Gabrielli
Caterina Gabrielli to najwybitniejszy sopran XVIII wieku. Była też kobietą o wielkim uroku osobistym i silnym charakterze. Charles Burney, brytyjski muzyk i teoretyk muzyki, nazywał ją najbardziej inteligentnym i najlepiej wychowanym wirtuozem, z jakim kiedykolwiek się zetknął. Doskonałość jej kunsztu wokalnego potwierdza również i to, że była w stanie zapewnić sobie długoterminowe zaangażowanie w trzech najbardziej prestiżowych centrach operowych jej czasów poza Włochami, czyli w Wiedniu, Londynie i St. Petersburgu. Nicolas de Chamfort opowiada zabawną anegdotę o niej. Otóż, podobno zażądała ona pięć tysięcy dukatów od carycy Katarzyny za to, aby śpiewać dwa miesiące w Petersburgu. Odpowiedź carycy brzmiała: „Tyle nie płacę żadnemu z moich feldmarszałków. —W takim razie, odparła Gabrielli, niech Wasza Cesarska Mość każe śpiewać swoim feldmarszałkom”. Caryca zapłaciła pięć tysięcy dukatów.
Policja
Nicolas de Chamfort „Charaktery i anegdoty”: „Musi policja być czymś bardzo strasznym, mówiła uciesznie pani de…, skoro Anglicy wolą złodziei i morderców. Dzisiaj tak samo można powiedzieć o Amerykanach i kilku innych nacjach, nie wyłączając Polaków. Postęp to iść do przodu cofając się.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.