Głupi jak polska pisarka

W Olsztynie rozpoczął się w tych dniach Campus Polska Przyszłości. Pierwszy gość tej imprezy, polska pisarka i znana patoweganka, Olga Tokarczuk natychmiast popisała się błyskotliwym spostrzeżeniem w jej stylu: „W Indiach mieszka 800 mln ludzi, którzy nie jedzą mięsa i właśnie wylądowali na Księżycu, więc widać, że można żyć bez mięsa”.

Zdumiewające, że nikt dotąd nie poinformował p. Tokarczuk, że Chińczyków jest prawie półtora miliarda i oni również wylądowali na Księżycu i, co zabawniejsze, Chińczycy jedzą mięso, każde mięso, więc – posługując się logiką naszej noblistki – widać aż nadto wyraźnie, że jednak nie można żyć bez mięsa. Istnieje mocno krzywdzące tenorów powiedzenie „głupi jak tenor”, ale sądzę, że zdecydowanie słuszniej byłoby zastąpić je powiedzeniem: „głupi jak polska pisarka”.

Chińskie mięso

Zinaida Gippius „Dzienniki petersburskie. Dziennik warszawski”: Czy wiecie, co to jest „chińskie mięso”? Otóż ciała rozstrzelanych „Czerezwyczajka”, jak wiadomo, oddaje dla zwierząt w ogrodzie zoologicznym. I u nas, i w Moskwie. Rozstrzeliwują zaś Chińczycy. I u nas, i w Moskwie. Ale w czasie mordowania i przy wysyłce ciał dla zwierząt Chińczycy spekulują. Nie wszystkie ciała wydają, te młodsze ukrywają i sprzedają jako cielęcinę. U nas – i w Moskwie. U nas na bazarze Siennym. Doktor N. (znam nazwisko) kupił z „kostką” – poznał ludzką. Zaniósł do Czeki. Tam bardzo sugestywnie poradzili mu, by nie protestował, bo sam może trafić do Sienny.