Dobro i zło

Constantin Noica: Człowiek zły czyni o wiele więcej dobra niż dobry. I niemal identyczna myśl u Goethego w „Fauście”: Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.

Dobro jest statyczne, nie odkształca rzeczywistości. Zło jest dynamiczne, prowokuje działanie i przemiany, które – choć często powodują zło – czynią też dobro. Dobro i zło mają wspólne korzenie. Doświadczenie ludowe, wyrażane w paremii „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”, ilustruje dokładnie tę samą myśl.

Kosmopolityzm

W Polsce w rozmowach z ludźmi często zdarza się usłyszeć, że są kosmopolitami. „Jestem kosmopolitą”, cały świat jest moją ojczyzną, te wszystkie banały i frazesy, bezmyślnie i chętnie klepane podczas towarzyskich spotkań. Nie wierzę nikomu,  kto twierdzi, że uważa się za obywatela świata i nie jestem w stanie takiego człowieka potraktować poważnie. Deklaracja jestem kosmopolitą, pyszałkowata i bezczelna, podpowiada mi, że taka osoba nie ma najmniejszego pojęcia o tym, jak złożona jest nasza rzeczywistość. Wyobrażam sobie, jak bardzo taki osobnik dalej byłby dumnym bezpaństwowcem, gdyby zdarzyło mu się znaleźć gdziekolwiek indziej niż w jego spokojnym i bezpiecznym otoczeniu, choćby w slumsach jakiegoś meksykańskiego miasta opanowanego przez gangi czy na terytoriach kalifatu rządzonego przez Isis. Kosmopolityzm to luksus na który stać jedynie bogatych i sytych. Bieda, a tym bardziej nędza, nie mają szans na kosmopolityzm. Nasz świat nie jest i nigdy nie będzie kosmopolityczny. Poza wąską grupą ludzi absolutnie najbogatszych kosmopolityzm nie jest niczym innym jak tylko bezmyślnym kalaniem swego gniazda. Patria mea totus hic mundus est, napisał Seneka, słynny stoik, w „Liście do Lucyliusza”, ale przeżył traumę, gdy cesarz Klaudiusz zesłał go na Korsykę, tylko na Korsykę, a nie na przykład do barbarzyńskiej Scytii, który to świat na pewno nie byłby jego ojczyzną. Stoicy zresztą nie twierdzili, że bycie obywatelem świata wymaga dystansowania się od swoich poleis. Diogenes Laertios pisze, że wierzyli oni, iż dobroć wymaga od ludzi służenia i poświęcenia się dla innych osób najlepiej jak się potrafi, ale służenie wszystkim ludziom na równi jest niemożliwe, zatem najlepsza forma poświęcenia wymaga politycznego zaangażowania – czyli działania w polis, we własnym mieście. To prawda, że obecnie technika niemal z dnia na dzień przekracza nowe granice, ale przekonanie, że ludzie stali się przez to sobie bliżsi, jest niebezpieczną iluzją. Zwodnicza i krucha e-bliskość nie ma wiele wspólnego z fizyczną i tradycyjną zażyłością międzyludzką, a świat z każdego miejsca na Ziemi wygląda całkiem inaczej.

Zasada Mefista

Być może najlepszym opisem zła (nie definicją, lecz właśnie opisem) są słowa, którymi przedstawia się Mefistofeles: Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro. Myślę, że jeszcze celniejsza byłaby trawestacja tych słów: Jam jest tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce, a jakże często sprawia dobro.  


Eurypides i Goethe

Eurypides w Aeolusie, piąty wiek przed naszą erą: Nie mogą być rozdzielone dobro i zło/lecz istnieje więź między nimi, tak by korzyść przynieść.

W. Goethe w Fauście, dziewiętnasty wiek:  Jestem tej siły cząstką drobną /co zawsze złego chce/ i zawsze czyni dobro.

Erotyzm

Najdoskonalszą definicję tego, czym jest erotyzm znajdujemy u Plutarcha. Według niego Bieda, pragnąc urodzić syna, złączyła się ze śpiącym Dostatkiem. W konsekwencji poczęła i urodziła Erosa, istotę o naturze złożonej, kapryśnej i zmiennej. Po ojcu odziedziczył on dobro i niezawisłość od wszelkich potrzeb, lecz wiele odziedziczył także po matce – ubogiej, nierozsądnej, z niedostatku wiecznie spragnionej czegoś innego i naprzykrzającej się o to bezustannie.