Thomas Coryat

Ciekawa, zapomniana postać. Thomas Coryat, urodzony w drugiej połowie 16-go wieku, w Crewkerne, Somerset. W 1608 udał się w pięciomiesięczną podróż edukacyjną po zachodniej Europie, odwiedzając tereny dzisiejszej Francji, Włoch, Niemiec, Holandii i Szwajcarii. Swoje wspomnienia spisał następnie w Coryat’s Crudities: Hastily gobled up in Five Moneth’s Travels. Zawarł w tej pracy sporo bystrych obserwacji o działalności tzw. szkoły weneckiej, jednego z najbardziej postępowych ruchów muzycznych w ówczesnej Europie, ale także o zwyczaju używania widelca w czasie jedzenia, zaobserwowanym we Włoszech, dokładny opis parasola i pełną historię Wilhelma Tella, dotychczas w Anglii nieznaną. Wyprawę odbył w większej części pieszo, a po powrocie swoje obuwie powiesił w kościele w Odcombe, gdzie pastorem był jego ojciec. Podczas kolejnej podróży zwiedził Palestynę, Grecję, Turcję z Konstantynopolem, Mezopotamię i Persję, docierając w końcu do Indii Wielkich Mongołów. Zmarł na dyzenterię w Suracie w 1617 roku.

Coryat był protoplastą słynnych Grand Tour, podróży w jakie wyruszali młodzi arystokraci i intelektualiści europejscy, by dokształcić się, zdobyć wiedzy o świecie i kulturze, poszerzyć swoje horyzonty myślowe, wyrobić gust artystyczny i nabrać dobrych manier. Grand Tour stał się potem niemal podstawą edukacji młodych Anglików z wyższych klas aż po schyłek XIX wieku.

Zwyczajny faszyzm

Wczorajszy wieczór w towarzystwie sympatycznej pary młodych ludzi. Ona studiuje dziennikarstwo w Lundzie. Opowiada z przejęciem, że na wykładach informuje się ich o mordowaniu demokracji w Polsce oraz próbach podporządkowania Sądu Najwyższego obecnemu rządowi. Nie wątpi, że to prawda i nie kryje swego oburzenia. Używa nawet określenia „zwyczajny faszyzm”. Jest zdziwiona, gdy wyjaśniam jej, że demokracja w Polsce ma się tak dobrze, jak – być może – nigdy wcześniej. Nie ma też najmniejszego pojęcia o tym, że Sąd Najwyższy w jej własnym kraju, w Szwecji, Högsta Domstolen, ma 16 sędziów wybieranych i zatwierdzanych przez … rząd. Dyskretnie porzucamy ten temat, ale po raz pierwszy zaczynam poważnie zastanawiać się komu i dlaczego tak bardzo zależy na tym, by oczerniać Polskę i Polaków.

                                                                      ***

Skolverket, Szwedzka Komisja do spraw Edukacji, zdecydowała w tym tygodniu, że hymn narodowy oraz psalmy, które dotychczas wchodziły w program nauczania w szwedzkiej szkole, muszą zniknąć z tegoż programu już od przyszłego roku. W programie nauczania historii identycznej eksterminacji ulegną pojęcia tak „skomplikowane i zbyteczne” jak średniowiecze, renesans, barok, oświecenie, romantyzm i tym podobne. Protestów nie było.

Bertrand Russell

Wpływ nauki na społeczeństwo (The Impact of Science on Society): „Znaczenie psychologii masowej zostało znacznie zwiększone poprzez wzrost nowoczesnych metod propagandy. Najbardziej wpływowa z nich nazywa się edukacją. Psycholodzy społeczni przyszłości będą mieli klasy uczniów, w których będą próbować różnych metod tworzenia niezachwianego przekonania, że śnieg jest czarny. Wkrótce otrzymają różne rezultaty. Pierwszy, że dom ma wpływ obstrukcyjny. Drugi, że niewiele można zrobić, jeśli indoktrynacja nie rozpocznie się w wieku poniżej 10 lat. Trzeci, że bardzo skuteczne są ułożone do muzyki wersety i wielokrotnie intonowane. Czwarty, że opinia, iż śnieg jest biały, musi być podtrzymana, żeby pokazać chorobliwy smak ekscentryczności. Ale uważam, że w przyszłości naukowcy sprecyzują te maksymy i odkryją dokładnie, jaki jest koszt na głowę, żeby dzieci uwierzyły, że śnieg jest czarny; i o ile mniej będzie kosztować to, żeby uwierzyły, iż jest ciemnoszary. Kiedy udoskonali się tę technikę, to każdy rząd, który kierował edukacją przez jedno pokolenie, będzie mógł bezpiecznie kontrolować swoich obywateli bez potrzeby armii czy policji”.

Komentarz jest chyba zbyteczny. Może poza tym, że słowa te napisał B. Russell w roku 1952.