Pewne rzeczy znikają bezpowrotnie. Odchodzą z życia, stają się zbyteczne, zapominamy o nich niemal z dnia na dzień. Kto jeszcze dzisiaj wie – poza historykami i fachowcami – że dziesiątki ewolucji, jakich kiedyś uczono konie, nie były wcale cyrkowymi popisami, że miały w tamtym czasie znaczenie wojskowe? Uczono je stawać na tylnych nogach, aby koń opadał na przednie nogi równocześnie z uderzeniem miecza, przez co cios nabierał większej siły; wolty i pół wolty pozwalały jeźdźcom uniknąć ataku przeciwnika; skoki w powietrze, uderzanie kopytami w przód i do tyłu miały na celu uwolnienie się jeźdźca od zbyt bliskiego kontaktu z przeciwnikiem, etc. Ile takich zjawisk odeszło i uległo zapomnieniu? Ile przetrwało jedynie na zakurzonych, bibliotecznych półkach? Czasem myślę, że każde pokolenie, odchodząc, zabiera jakąś część swego świata ze sobą. Co my zabierzemy?
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.