Kenneth Ewart Boulding, amerykański ekonomista, edukator, działacz pokojowy i filozof uważał, że każdy, kto wierzy w nieograniczony rozwój czegokolwiek fizycznego na fizycznie skończonej planecie, jest albo szaleńcem albo ekonomistą”. Ta myśl mnie przekonuje.
Tag: filozofia
Nowa sekta
Nigdy nie było ich tak wielu jak obecnie. Spotkasz ich w sklepach spożywczych, gdzie stoją przed półkami całkowicie pochłonięci sprawdzaniem pochodzenia towaru, poziomem jego przetworzenia, zawartością substancji konserwujących, sposobem przygotowania, typem opakowania, nazwą firmy i dystrybutora, nawet nie wspominając o takich rzeczach jak termin przydatności do spożycia czy poziom cukru i tłuszczu. Są dokładni i metodyczni i dobrze wyposażeni – w przypadku niejasności czy tylko wątpliwości natychmiast otwierają telefony komórkowe i googlują, googlują aż do skutku. Gdy znajdą jakąkolwiek nieścisłość, towar ląduje z powrotem na półce, odstawiany tam z gestem obrzydzenia, pogardy i niesmaku. To współcześni Indianie – czytają ze skrótów, wiedzą wszystko o kwasach nasyconych, o białku, błonniku, wartościach energetycznych i odżywczych, o tłuszczu i referencyjnych wartościach. Nie oszuka ich nawet najbardziej przebiegły producent, a w każdym bądź razie nie przyjdzie mu to łatwo. Są ostrożni i podejrzliwi, wiedzą, że pułapki czają się wszędzie i nikomu ufać nie można. Instynkt podpowiada im, że wróg jest nieprzejednany, wyrafinowany i bezwzględny; cokolwiek bierzesz do rąk, żeby potem wziąć to do ust, przyjrzyj się temu dokładnie, bo od tego zależy twoje życie. To ortorektycy, nowa sekta w naszej rzeczywistości, ludzie, których celem nie jest życie, samo życie, takim, jakim jest, lecz zdrowie. Dla ortorektyka zdrowie jest celem nadrzędnym, a zapewnić je może tylko odpowiednie odżywianie. Podstawowym dogmatem ich wiary jest przekonanie, że maksymalnie zdrowe żywienie może spowodować pozytywne zmiany życiowe i rozwiązać większość z, zdawałoby się nierozwiązywalnych, problemów. Ortorektycy koncentrują się głównie na jakości spożywanej żywności – jej ilość, a tym bardziej grzeszna przyjemność wynikająca z jedzenia, nie są ani istotne ani decydujące. Filozofia ortorektyków zdaje się posiadać wszystkie solidne cechy manichejskie. Ich świat jest biało-czarny, istnieje tylko dobro i zło. Produkty żywnościowe dzielą na dobre (czyli zdrowe) oraz złe (niezdrowe). Do pierwszej grupy kwalifikują te z nich, które uznają za bezpieczne, a więc głównie ekologiczne, naturalne i bez sztucznych dodatków, a do grupy drugiej wszystkie pozostałe. Zdrowe odżywianie stanowi dla ortorektyków życiowy priorytet. Wszystko inne, co zawiera się w pojęciu życie, zepchnięte jest na dalszy plan. Zwykle poświęcają aż kilka godzin dziennie na planowanie posiłków: dokładnie wyznaczają co i kiedy będą jeść, czyniąc to często z kilkudniowym wyprzedzeniem. Nie ma potrzeby opisywać lęku, a niekiedy przerażenia, jaki odczuwają przed spożywaniem posiłków, których pochodzenia i składu nie znają. Jest to z całą pewnością przeżycie traumatyczne i dlatego nie spotkasz ich nigdy w restauracjach, barach czy pod kioskiem z kiełbaskami. Jeżeli pojawią się w którymś z takich miejsc, dajmy na to powodowali niewytłumaczalną sympatią do ciebie, przyjdą tam z własną herbatą i zamówią jedynie gorącą wodę.
W ostatnim okresie można zaobserwować w ich zachowaniu zdecydowaną zmianę. Niegdyś zachowywali się niczym pierwsi chrześcijanie, dyskretnie i starając się nie wzbudzać niczyich podejrzeń. Obecnie są niemal wyzywający, a jeżeli przypadkiem zdejmiesz z półki towar, który oni uznają za nieczysty, będą bezczelnie gapić się na ciebie jak na ostatniego pariasa.
Filozofia
Cioran w wywiadzie z Georgiem Carpat-Focke twierdzi, że filozofia, jeżeli nie mówimy o historii filozofii, w żadnym razie nie powinna być przedmiotem studiów. Filozofia jest przeżyciem osobistym, a to oznacza, że jej miejsce jest na ulicy, na agorze, czyli w życiu. Podzielam jego zdanie. Filozofia nie może być celem. Może być ewentualnie środkiem. Celem jest mądrość, a mądrości nie głosi się ex cathedra i nie można jej tam znaleźć. Mądrość nie jest niczym, czego można się nauczyć. Mądrość zdobywa się wciąż i wciąż na nowo i nigdy nie jest się pewnym tej zdobyczy. Zdarza się niekiedy, że jesteśmy mądrzy, ale tylko ostatni głupiec może wierzyć, że posiadł mądrość. Mądrość należy do tych dóbr, których nikt nie może zawłaszczyć, okupować, podbić czy zagarnąć. Któryś z taoistycznych mistrzów powiedział, że człowiek mądry jest jak ktoś, kto próbuje przejść z jednego brzegu przepaści na drugi po rozpiętej między nimi linie – i czasem mu się to udaje. Należy przez to rozumieć, że można tego dokonać, że nie jest to niemożliwe, ale w żadnym razie nie jest to nasza zwykła, wydeptana ścieżka, którą chodzimy do ryokan, gospody.
Analgetyk
Filozofia powinna być zaliczana do analgetyków, jak lizaki z fentanylem czy tramadol. Usiłuje ona całe zło i niegodziwości tego świata, wszystkie jego potworności przekształcić w problem. Problem może być uciążliwy, skomplikowany, może wymagać wysiłku, trudu i zachodów, ale nie boli. Problemy nie bolą. Życie natomiast boli.
Rasistowska matematyka
Uwielbiam absurdalne odkrycia i teorie lewicowych naukowców. Rozweselają mnie nie mniej niż oglądanie filmów z Flipem i Flapem. Niekiedy nawet bardziej, bo głupota w profesorskich togach jest jednak nieporównywalnie zabawniejsza, prawem kontrastu choćby. Anne DeLessio Parson, wykładowczyni socjologii na stanowym uniwersytecie w Portland, ogłosiła na przykład, że matematyka jest rasistowska (sic!). Umotywowała to tym, że w przeszłości matematyka służyła do liczenia czarnych i brązowych ciał, czyli liczenia niewolników przez białych wyzyskiwaczy. I to wystarczy. Należy czym prędzej przestać wykładać ten rasistowski przedmiot, a prywatnie powinno się nawet unikać liczenia czarnych owiec. Lepsza bezsenność niż ewidentny rasizm. Brittney Cooper, profesor nadzwyczajny na Wydziale Badań Kobiet i Płci na uniwersytecie w Nowym Brunszwiku, wcześniej asystentka profesora na uniwersytecie w Alabamie, postanowiła nie dać się zdystansować i ogłosiła, że również i „czas jest rasistowski”. Uzasadnienie? Został wymyślony przez białych Europejczyków, a przecież nie trzeba udowadniać, że każdy biały jest rasistą. Ten sam temat podejmuje wschodząca gwiazda amerykańskich demokratów, propagatorka New Green Deal, autorka projektu naukowego dotyczącego wpływu antyoksydantów na długość życia robaków obłych C. Elegans, zasiadająca obecnie w Izbie Reprezentantów Alexandria Ocasio-Cortez. Otóż, jej zdaniem nawet „uprawianie kalafiora to forma ekologicznego rasizmu”, bowiem … „kalafior to warzywo białych ludzi, którego czarni nie lubią i nie potrafią nawet ugotować”. Przyczyną jest zapewne fakt, że kalafiory są białe. Czarni mieliby mniej problemów z czarną rzepą, ale nawet to przewrotne i podstępne warzywko jest w środku białe i rasistowskie.
W filozofii też pojawili się lewicowi „wolnomyśliciele”. Hinduski filozof Raphael Samuel zaskarżył swoich własnych rodziców do sądu za to, że się urodził. Jak przystało na filozofa uważa, że „przyszedł na świat wbrew swojej woli, a to stanowi naruszenie jego praw, w tym jego prawa do nieistnienia”. Ale wszystkich przebiła jednak prof. Jane Bone z Uniwersytetu Monasha w Australii, która przedstawiła „naukowe dowody” na to, że „małe krzesło jest kontrowersyjnym i niejednoznacznym artefaktem, który jest uważany za pewnik we wczesnym dzieciństwie”. Jej zdaniem „małe krzesła z jednej strony hamują rozwój dziecka, a z drugiej są wyrazem stereotypowo sfeminizowanego miejsca pracy, skupionego na dzieciach i niepozwalającego wychowawcom się rozwijać i wyjść z ról płciowych”. Będę wdzięczny za kolejne przykłady lewicowych odkryć. Z góry dziękuję.
Patrick Leigh Fermor
Patrick Leigh Fermor: Przeistoczenie się chrześcijaństwa w logiczny system, zdolny przetrwać wstrząsy dwóch tysiącleci, jest dziełem Greków. Kościół chrześcijański był ostatnim wielkim dziełem greckiej kultury antycznej. Pod względem siły i rozległości oddziaływania połączenie przesłania greckiej filozofii z grecką interpretacją chrześcijańskiego objawienia nie ma sobie równych.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.