Zawsze nieświadomi

Spośród wszystkich wysokich rangą Niemców, którzy stanęli przed międzynarodowym trybunałem w Norymberdze oskarżeni o zbrodnie wojenne, tylko 12 zostało skazanych na śmierć, 7 innych, w tym były zastępca Hitlera Rudolf Hess, otrzymało wyroki więzienia od 10 lat do dożywocia, ale trzech zostało nawet uniewinnionych. Robert Jackson był oskarżycielem ze strony delegacji amerykańskiej w czasie tego procesu. Prywatnie nie ukrywał, że „nie ma nic przeciwko karze śmierci dla wszystkich Niemców sądzonych w Norymberdze”, ale błędem jest udawanie, że proces ten ma coś wspólnego z sądem. Fragment jego znakomitej mowy końcowej, która demaskuje mechanizm nie tylko tej, ale każdej zbrodni, niezależnie od epoki czy szerokości geograficznej: Jeżeli zestawimy ze sobą tylko historie z pierwszego rzędu ławy oskarżonych, to ukaże się absurdalnie skomplikowany obraz rządu Hitlera. W jego skład wchodzili: człowiek nr 2, który nie wiedział nic o ekscesach stworzonego przez siebie gestapo i nigdy nie domyślał się istnienia programu eksterminacji Żydów, choć był sygnatariuszem niezliczonej liczby dekretów, które wprowadzały prześladowania tej rasy; człowiek nr 3, po prostu jakiś niewinny pośrednik, przekazujący rozkazy Hitlera bez ich przeczytania, niczym listonosz albo goniec; minister spraw zagranicznych, który niewiele wiedział o sprawach zagranicznych, a nic nie wiedział o polityce zagranicznej; feldmarszałek, który wydawał rozkazy siłom zbrojnym, ale nie miał żadnego pojęcia o ich rezultatach; szef służby bezpieczeństwa, który miał wrażenie, że policyjne funkcje gestapo i SS były czymś w rodzaju kierowania ruchem ulicznym; filozof partyjny, który interesował się badaniami historycznymi, ale nie miał żadnego pojęcia o przemocy, do której jego filozofia podżegała w XX wieku; generalny gubernator Polski, który panował, ale nie rządził; gauleiter Frankonii, którego zajęciem było rozpowszechnianie rynsztokowej literatury antyżydowskiej, ale który nie miał pojęcia, że nikt tego nie czyta; minister spraw wewnętrznych, który nie wiedział nawet o tym, co się działo w jego własnym biurze, jeszcze mniej o tym, co się działo w jego ministerstwie, a już najmniej o tym, co się działo w Niemczech; prezes Reichsbanku, który całkowicie ignorował to, co wpływało i wypływało ze skarbca jego banku; oraz pełnomocnik do spraw gospodarki wojennej, który potajemnie przestawił całą gospodarkę na zbrojenia, ale nie miał najmniejszego pojęcia, że miało to coś wspólnego z wojną … Jeżeli mielibyście powiedzieć o tych ludziach, że nie są winni, to byłoby to tak samo prawdziwe jak powiedzieć, że nie było żadnej wojny, żadnych zabitych, żadnych zbrodni.

Proces norymberski

M. G. Gilbert „Dziennik norymberski”. Kiedy w procesie norymberskim rosyjski generał Roman Rudenko rozpoczął odczytywanie aktu oskarżenia strony rosyjskiej Göring i Hess zdjęli słuchawki, manifestacyjnie lekceważąc jego przemowę. W czasie przerwy Gilbert zapytał Göringa o powód takiego zachowania. Göring odparł, że nie spodziewał się po Rosjanach aż takiego bezwstydu, zwłaszcza, gdy była mowa o Polsce. Na pytanie Gilberta, co przez to rozumie wyjaśnił: „Ponieważ zaatakowali Polskę w tym samym czasie, co my. To wszystko było sprawą uzgodnioną wcześniej.”

Słusznie. Proces w którym jedni przestępcy oskarżają drugich jest parodią sprawiedliwości. Rosjanie nie mieli żadnego moralnego prawa, by występować w procesie norymberskim jako oskarżyciele – tysiące polskich oficerów, więzionych w Katyniu, nie popełniło samobójstwa strzelając sobie w tył głowy. Nie wspominając o innych rosyjskich zbrodniach. Jedynym stosownym miejscem dla Rosjan w czasie tego procesu była ława oskarżonych. Przyzwalając, by występowali jako oskarżyciele raz jeszcze udowodniono prastarą i żałosną prawdę – tę, mianowicie, że zwycięzcy zawsze mają rację i że nikt ich nigdy nie rozlicza z ich zbrodni. Godząc się na to, by Rosjanie wystąpili w Norymberdze jako oskarżyciele zakpiono i z prawa i ze sprawiedliwości. To przykre, ale Göring i Hess, jako jedyni na tamtej sali, zachowali się przyzwoicie.

Dziennik norymberski

G. M. Gilbert, Dziennik norymberski. Gilbert pełnił w więzieniu w Norymberdze funkcję psychologa. Odnotowuje on, że 11 grudnia 1945 roku sąd zdecydował, by pokazać oskarżonym ich własne filmy z czasu dojścia do władzy. Filmy ukazywały m. in. przemówienia Hitlera, Goebbelsa, Hessa, Rosenberga, defilady rosnącego w siłę Wehrmachtu, sieg heil, histerię wiwatujących tłumów itp. Gilbert rzeczowo relacjonuje reakcje niemieckich zbrodniarzy. Cytuje również słowa, wypowiedziane wówczas przez Göringa: „naród niemiecki podźwignie się znowu – nie zdołacie go powstrzymać”. Hess dodał od siebie, że to, co dzieje się obecnie to jedynie faza przejściowa – proszę tylko poczekać dwadzieścia lat. Nie mylili się zbyt wiele, prawda?