Od czasów drugiej wojny światowej poczyniliśmy niewątpliwe postępy w dziedzinie, jeśli to tak określić, niemoralności. Hitlerowskie potwory albo unicestwiły się same albo też zostały osądzone i skazane. Najgłupiej wyszli na tym ci z nich, którzy wymierzyli sobie sprawiedliwość sami. Ich bardziej rezolutni koledzy i wspólnicy, którzy nie mieli tylu skrupułów, zasiedli potem w ONZ-cie, jak Kurt Waldheim. Ale ludzkość zmądrzała od czasów hitlerowskich romantyków i żaden ze zbrodniarzy z okresu po drugiej wojnie nie targnął się już na swoje życie. Ani im to było w głowie. Bo i kto? Stalin? Mao Tse tung? Pol-Pot? Ceausescu? Arafat? Saddam Hussein? Amin? Mobutu? Nie, oni nie byli aż takimi głupcami. Doskonale rozumieli, że jeżeli byłeś wystarczająco sprytny, by wymordować miliony ludzi, całe narody, to nic ci nie grozi. Karalne jest zabicie jednego człowieka czy kilku ludzi, bo wtedy jesteś potworem. Gdy natomiast mordujesz miliony, stajesz się postacią historyczną, a postacie historyczne są ponad prawem. Czy ktoś postawił przed sądem Pol-Pota, który wyrżnął niemal połowę swego narodu? Nie, facet został w nagrodę zaproszony na Forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, gdzie zebrał gromkie oklaski.
Tag: hitlerowcy
Czyżby Niemcy?
Przez wiele lat wmawiano nam i wciąż próbuje się nam wmówić, że nie Niemcy, lecz faszyści. Bo Niemcy byli i są niewinni. To faszyści, naziści, hitlerowcy, a ci nie byli przecież Niemcami. Nie bardzo jakoś wiadomo, kim byli, ale nie byli Niemcami, bo Niemcy to Goethe i Bach, Beethoven i Kant, ale nie Goebbels czy Ribbentrop. Przez wiele lat wmawiano nam i wciąż próbuje się nam wmówić, że Niemcy tylko w czasie drugiej wojny przekroczyli granice człowieczeństwa. Czyżby? Niemiecka (wcale nie hitlerowska) armia w 1914 roku była nie mniej bezwzględna i nieludzka niż w 1939. Miasta i wsie starte z powierzchni ziemi, masowe egzekucje, gwałty, grabieże, zniszczenia. Parę przykładów:
30 sierpnia 1914 r. Niemcy zrównali z ziemią Louvain. Podpalenia, mordy i rabunki trwały pięć dni. Spalili między innymi czternastowieczną bibliotekę uniwersytecką, pełną cennych średniowiecznych manuskryptów i inkunabułów. Zamordowali 248 osób, tych, którzy ocaleli wypędzono, a kilkuset dalszych jego obywateli, w tym kobiety i dzieci, wywieziono w bydlęcych wagonach do obozu w Münster.
Prawie w tym samym czasie, po zdobyciu Dinant, Niemcy oddzielili mężczyzn od kobiet, ustawiając ich po przeciwnych stronach głównego placu miasta w dwuszeregu, z których pierwszy klęczał. Na środku stanęły dwa oddziały wojska i otworzyły ogień. Żołnierze niemieccy byli metodyczni i bezlitośni. Karabiny ucichły dopiero wtedy, gdy zabrakło stojących bądź klęczących celów. W masakrze zginęło 612 osób. Najmłodszym z nich był trzytygodniowy chłopczyk Feliks Fivet.
Do regularnych mordów doszło też w miasteczku Tamines, 22 sierpnia 1914. Po jego zdobyciu, po trwającej dwie doby orgii gwałtów i grabieży, pijani niemieccy żołdacy zapędzili na główny rynek miasta około 400 jego mieszkańców i zaczęli strzelać w tłum. Tych, którzy nie zginęli od kul, zakłuli bagnetami. Zamordowane zostały 384 osoby, z których najmłodsza miała 13 lat, a najstarsza 84.
Czym to różni się od ich poczynań z drugiej wojny światowej? W Polsce spacyfikowali ponad 800 miejscowości. W wielu przypadkach wymordowana została niemal cała ich ludność. W świętokrzyskiej wsi Michniów Niemcy w dniach 12–13 lipca 1943 r. zastrzelili bądź spalili żywcem 204 osoby, w tym 54 kobiety i 48 dzieci, z czego najmłodsze miało zaledwie dziewięć dni. Tak wspominał to Zdzisław Rachtan „Halny”, jeden z żołnierzy „Ponurego”: Wszystko się jeszcze tliło, głownie całe leżały. Niezapomniany obraz kobiety, która stała spalona z dzieckiem na ręku. Stała spalona między ścianą a piecem, takim jak były na wsi do spania. Straszny widok.
Czyż to nie paradoks, że dzisiaj niemal każdego miesiąca jakiś durny dziennikarzyna w jakimś piśmie wspomina o „polskich obozach koncentracyjnych”? Niemcy są niewinni. Niemcy, którzy pokryli Europę milionami grobów – i nie tylko Europę. Kto jest winny? Jak długo jeszcze będziemy połykać te kłamstwa? Niemcy nie mają żadnego moralnego prawa, by kogokolwiek oczymkolwiek pouczać, a tym bardziej napominać.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.