Dante i Mahomet

Zobojętnieliśmy. Nie reagujemy. Nie oburzamy się. Nie protestujemy. Połykamy każde kłamstwo, każdą mistyfikację. Sami, z własnej woli, prowokujemy kolejne kłamstwa, kolejne mistyfikacje. Prześcigamy się w tym. Nasz strach to najgroźniejsza piąta kolumna. W tym roku przypada 700-lecie śmierci Dantego Alighieri. Holenderskie wydawnictwo Blossom Books wydało z tej okazji jego największe dzieło „Boska komedia”. W pieśni XXVIII nie znajdziemy już jednak Mahometa w piekle. Wydawnictwo postanowiło ocenzurować poetę, aby nie zranić przypadkiem uczuć wyznawców islamu. Ten „cenzuralny” wyjątek dotyczy jedynie Mahometa – z piekła nie wycięto ani papieża, ani homoseksualistów ani innych niewygodnych postaci. Myrthe Spiteri, właścicielka i szefowa wydawnictwa Blossom Books, tłumaczy ten akt bezprzykładnego literackiego wandalizmu tym, że opowieść nie będzie niepotrzebnie wroga wobec czytelników, którzy stanowią tak dużą część społeczeństwa holenderskiego i flamandzkiego. Kluczowe dla decyzji było to, że ten fragment nie jest konieczny do zrozumienia tekstu. Wydawnictwo specjalizuje się w książkach dla młodych czytelników i zapewnia w prezentacji swojej witryny, że odczuwa społeczną odpowiedzialność i chce publikować książki, które spowodują, że młodzi ludzie będą myśleć i wyrabiać sobie poglądy. Nie uciekamy od najważniejszych tematów i widzimy swoje zadanie jako uczestniczenie w debacie społecznej. Książki mogą pomóc ci zrozumieć, kim jesteś i za czym się opowiadasz, a my chcemy pomóc młodym ludziom rozwijać otwarty umysł, własne poglądy i własną tożsamość – piszą. Na zakończenie, zamiast dodatkowego komentarza, należałoby jedynie przytoczyć skromny fragment XXVIII pieśni, dopóki to jeszcze jest możliwe:

Z dziurawej kadzi mniej wina wyciecze,

Ile krwi ciekło z rozciętego ducha,

Od samej brody aż poniżej brzucha;

Z kolan drgające zwisały jelita;

Widziałem serce, część wnętrza okryta

Raziła oczy czerwonością nagą.

Podczas gdym jego oglądał z uwagą,

Spojrzał, rękoma pierś rozdarł i rzecze:

«Patrz, ja, Mahomed, jak siebie kaleczę!

Przede mną Ali cały we łzach kroczy,

Twarz mu po czaszkę jedna rana broczy;

Szatan tu stoi i z naszej gromady

Każdego bierze na ostrze swej szpady;

Gdy kończym obrót swej bolesnej drogi,

Tu choć najszersza zamyka się rana

W chwili, gdy stajem przed mieczem szatana.

Lecz ty, kto jesteś, co stoisz bez trwogi?

Może niedługo skoczysz z tej wyżyny,

Gdzie ciebie strącą twoje własne winy?»

— «On nieumarły, nie lżyj go bezkarnie!

On nie na męki wstąpił w wasze progi,

Lecz aby wszystkie tu poznał męczarnie:

Zmarły żywego, po nowej mu drodze,

Przez całe piekło z wyższej woli wodzę».

Mistrz rzekł i dodał: «Prawdzie nie skłamałem».

A na dnie jamy wszyscy potępieńce

Stanęli, patrzą na mnie gronem całem,

Zapominając z podziwu o męce.

— «Jak ujrzysz słońce, powiedz Dulcynowi

Jeśli tu prędko zstąpić nieochoczy,

Niech skupi żywność, śniegiem się otoczy;

Bo jak ci mówię, bez śniegu i głodu,

Nowarczyk w górach niełatwo go złowi».

Tak z podniesioną stopą do pochodu,

Duch Mahometa mówił, potem nogę

Na dłuż prostując poszedł w swoją drogę.

(tłum. Julian Korsak)

Myślenie magiczne

Holenderski rząd podjął decyzję, by zmienić nazwę kraju z Holandia na Niderlandy. Z dniem 1 stycznia 2020 ustawa weszła w życie. Zmiana ta spowodowana jest życzeniem, by kraj kojarzył się raczej z rowerami i tulipanami niż prostytucją i narkotykami. Jakie to proste: zmieniamy nazwę i zmienia się wszystko. I rzeczywistość i reputacja. Myślenie magiczne. Tyle, że już w skali społecznej.

Praktyczny talent

W 2014 roku pod naciskiem amerykańskim polityków, którzy zagrozili zablokowaniem kontraktów w Stanach Zjednoczonych, SNCF (Krajowe Przedsiębiorstwo Francuskich Kolei Żelaznych) zapłacił 195 mln zł za transport 76 tys. Żydów do nazistowskich obozów. Teraz pora na Holandię. Państwowy przewoźnik kolejowy, Nederlandse Spoorwegen, będzie musiał zapłacić odszkodowanie za umożliwienie nazistom transportu Żydów do obozów śmierci. W czasie wojny, w okupowanej Holandii, naziści zapłacili Nederlandse Spoorwegen prawie 11 mln (w przeliczeniu na złotówki) za przewiezienie 102 tys. ofiar z obozu przejściowego Westerbork do innych europejskich obozów zagłady. O wysokości odszkodowania zadecyduje specjalnie zwołana komisja. Ma ona zbadać osobno każdy przypadek. Tylko 3 tys. przewiezionych przeżyły zagładę. Odszkodowanie ma trafić do rąk ocalałych, a raczej do rodzin i potomków ofiar. Czy potem przyjdzie pora na Polskę? W przypadku odmowy czy sprzeciwu, amerykańscy „politycy” zapewne chętnie zagrożą zablokowaniem kontraktów w Stanach Zjednoczonych …

Wiele jest narodów, które wycierpiały wiele. Cierpienie jest i pozostanie częścią ich historii. Nie szczycą się tym, nie zaprzeczają temu i nie wykorzystują tego. Możliwe, że znikoma jest moja wiedza historyczna, ale nie znam drugiego narodu, poza Żydami, który chce i potrafi zarabiać nawet na swoim cierpieniu. Bardzo praktyczny talent.

Jest w tym wszystkim i inna, mniej czysta strona. Jeżeli zakładamy, że nasze cierpienie można zmierzyć, zważyć lub wycenić, to przyznajemy tym samym, że nasze cierpienie jest towarem. Towarem jak każdy inny towar. Czymś zewnętrznym i wymienialnym. Jeżeli mówimy, że za nasze cierpienia żądamy 100 czy 200 mln mówimy, innymi słowy, że nasze cierpienia można kupić, że sprzedamy je za wyżej wymienione sumy. Sprzedać zawsze oznacza to samo – przestać być właścicielem tego, co sprzedaliśmy. Bez względu na to, co to będzie: kanapa w stylu Ludwika czternastego, akcje giełdowe, słoik ogórków czy cierpienie. Jest w tym jednak subtelna, lecz ważna różnica. Gdy sprzedaję kanapę w stylu Ludwika któregokolwiek, pozbywam się przedmiotu, czegoś zewnętrznego, czegoś, co w istocie i tak nigdy do mnie nie należało. Ale cierpienie nie jest przedmiotem. Gdy sprzedaję więc moje cierpienie, unieważniam je i powinienem ogłosić je za niebyłe. Nie mam już prawa do tego cierpienia. Nigdy już nie powinienem powoływać się na nie, nawet wspominać o nim. Sprzedałem je, przestało być moje, nie mam do niego żadnych praw. Żydzi konsekwentnie i z uporem wyprzedają swoje cierpienia. Pozostaje wierzyć, że gdy wyprzedadzą już całe cierpienie będą wreszcie szczęśliwym, radosnym narodem, uwolnionym nawet od śladu cierpień. Tyle może, że przy okazji pozbędą się także swojej historii. Ale co tam historia. Historię, jeżeli ma się talent, też można sprzedać.