Mór Jókai, powieść „Złoty człowiek”: Kobiety mahometańskie nie biorą udziału w życiu religijnym; nie mogą być obecne na nabożeństwach, które są przeznaczone wyłącznie dla mężczyzn, nie mają dla nich znaczenia tablice Mehrab wskazujące Mekkę, nie obowiązują ich obmywania Abdestan ani Guezuel ani Thueharet; ani też post Ramazana, ani święto Bejrama; nie pielgrzymują do Mekki, nie całują kamienia gładzącego grzechy, nie piją ze studni Zenzemeta, kapłan ich nie zaprzysięga, nie uczy, nie konfirmuje, nie spowiada – nie mają nawet duszy; po śmierci nie czeka na nie inny świat; nie przychodzi do nich w chwili zgonu anioł Azrael, który duszę odłącza od ciała, a aniołowie Monkar i Nakir nie wypytują ich, co dobrego, a co złego uczyniły podczas ziemskiego życia. Nie zostają wykąpane w źródle Izmaila ani wtrącone do jaskini Morhuta, a trąba anioła Izrafila nie wezwie ich w dniu zmartwychwstania; na ich czole nie zostaje wypisane słowo „mumem” (wierna), nie przebiegają przez most Alszirat, nie zostają wtrącone do siedmiu piekieł, z których najłagodniejsze to Gehenna, a potem następują Ladhana, Hotama, Sair, Sakar, Jahim i Al-Hwija – każde coraz gorętsze. Kobiety mogą się piekła nie obawiać, ale za to nie dostaną się też do raju w cień drzewa Tuba, gdyż tam są one mężczyznom niepotrzebne; każdy mężczyzna ma tam swoich siedemdziesiąt siedem hurys o wiecznej młodości.
Tag: hurysy
Cała nasza kiczowatość
Nie wiem, czy kiedykolwiek w naszych dziejach zachwycaliśmy się życiem tak często i tak infantylnie, sentymentalnie, ckliwo, kiczowato, czułostkowo jak dzisiaj. Wiem, że mlasków i ślinienia się na temat przyrody i natury na pewno nigdy nie uprawialiśmy z tak durnym i bezkrytycznym entuzjazmem jak teraz. Poprzednie stulecia, żyjąc blisko prawdziwej, nagiej i okrutnej przyrody, nie widziały powodów, by ją gloryfikować. Ale to samo dotyczy wielu innych aspektów naszego życia: zachwycamy się nieustannie dziećmi, pierwszym lepszym beztalenciem typu Madona, Cyrus, Bieber, Selena Gomez, Shakira, Lady Gaga, Rihanna, beztalenciem, które bezlitośnie maltretuje nasze uszy, jakimś innym beztalenciem, które skleci kilka zdań o niczym i znajdzie innego analfabetą, który to wyda, na dodatek w formie książki, każdym transwestytą, który pojawi się publicznie w rajstopach i staniku na głowie, każdym homoseksualistą, gdy tylko powiadomi na facebooku o dacie ślubie ze swoim brodatym narzeczonym, każdym kopiącym piłkę, gdy tylko uda mu się wkopać ją w miejsce znacznie szersze niż wrota do raju, i tak samo zachłystujemy się, gdy ktoś coś gotuje, sadzi kwiatki, maluje bochomazy, celnie pluje, oszpeci się tatuażem, biega szybciej niż jego sąsiad, zachłystujemy się każdym miśkiem, zajączkiem, pieskiem, zwłaszcza gdy bezpańskie, zachwycamy się filmami tak durnymi, że po ich obejrzeniu dostaje się mdłości, komentarzami politycznymi, które powstają tylko dlatego, że piszący mają nas za bezprzykładnych idiotów, imprezami sportowymi, których jedynym zadaniem jest uśmiercenie naszych szarych komórek, zbrodniarzami, dlatego, że mieli trudne życie i w dzieciństwie nie kochała ich mama, roztkliwiamy się nad durniami, którzy wysadzają się w powietrze, bo ktoś im powiedział, że to najkrótsza i najpewniejsza droga do wiecznej rozkoszy z wielkodupnymi hurysami, roztkliwiamy się nad czyjąś bezmyślnością i tępotą, płaczemy nad okrutnym losem pingwinów i białych niedźwiedzi. Nasz kontakt ze światem stał się bardzo intymny, niemal erotyczny – obmacujemy świat, ślinimy się nad światem, pieścimy świat i wygląda na to, że jesteśmy przekonani, że im więcej tych pieszczot, tym lepiej. I uczymy się pieścić świat coraz doskonalej, coraz skuteczniej, coraz intensywniej. Wkrótce zapieścimy go na śmierć.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.