Inteligencja bez rodowodu

Zygmunt Mineyko, „Z tajgi pod Akropol”: Przed opuszczeniem kraju w 1860 r. znajdując się w ciągłym stosunku z ludem podczas przygotowań do powstania w tejże samej okolicy, gdzie obecnie dokonała się straszna zbrodnia, liczyłem ja i inni współdziałacze ówcześni ze mną, że nie tylko chłopi tutejsi sympatyzować będą powstaniu, ale że czynny udział w nim wezmą. Dla tej racji byłem pewny, że niebezpieczeństwo mnie nie zagraża i że zbrodnia, gwałcąca jednocześnie przepisy nienaruszalne gościnności, jest niemożliwa.”

Zbrodnia” o której mowa powyżej to zdrada. Mineyko został podstępem schwytany przez polskich chłopów ze wsi Rosoliszki i za kilka rubli nagrody wydany carskim oprawcom. Opisuje tę scenę z oburzeniem i niedowierzaniem. Nadzieje powstańców, w tym i jego, nie sprawdziły się. Chłopi nie wzięli czynnego udziału w tym „narodowym” zrywie. Nie wzięli udziału ani w tym, ani w poprzednich. Wszystkie polskie powstania okupione były głównie krwią szlachty. Tysiące poległych w walce, tysiące rozstrzelanych i powieszonych, dziesiątki tysięcy zesłanych na Syberię, inni wcieleni do rosyjskich batalionów karnych. Pozbywaliśmy się naszych najlepszych, najzdolniejszych i najwierniejszych w zaskakująco równych interwałach – przez powstanie kościuszkowskie, epokę napoleońską, powstanie listopadowe, aż po powstanie styczniowe. Eksterminacja polskiej inteligencji trwała przez cały XIX wiek – potem przyszły pierwsza i druga wojna światowa, z listami proskrypcyjnymi starannie i skrupulatnie przygotowanymi przez Niemców i Rosjan, które dopełniły dzieła zniszczenia. Inteligencja przestała istnieć. Bolesne tego skutki odczuwamy do dzisiaj. Współczesna polska inteligencja nie ma rodowodu.

Zygmunt Mineyko jest powstańcem styczniowym, ale trzydzieści lat wcześniej, w powstaniu listopadowym, chłopi także nie brali udziału. To prawda, że nie bardzo mieli o co walczyć, a pojęcie ojczyzny w takim sensie jak rozumiemy je dzisiaj, było im absolutnie obce. Ojczyznę stanowiła co wyżej ojcowizna, a ta nie rozciągała się przecież dalej niż poza miedzę. Owszem, w powstaniu styczniowym pojawiają się już oddziały chłopskie, ale i tym razem nie tyle może, aby walczyć o ojczyznę, co zwabieni obietnicą Rządu Narodowego o uwłaszczeniu. Problem polegał jednak na tym, że powstańcze obietnice przedstawiały się jako dość mgliste i odległe, a taka sama propozycja ze strony Rosjan była już konkretna i ostatecznie to ona przesądziła sprawę. Jak wiadomo, koszula jest bliższa ciału, chłopi dostali, czego chcieli, szybko wycofali się z walki, bez większych skrupułów oddając powstańców w łapy Rosjan za parę kopiejek. I to właśnie spotkało Mineykę. Tudzież setki innych powstańców.

Antycypacja

Zdolność do działania inteligentnego wymaga od nas umiejętności wyobrażenia sobie tego, czego nie widać, tego, co jeszcze nie zaszło i być może nigdy nie zajdzie, lecz jest możliwe i może się wydarzyć. Działanie inteligentne to rodzaj antycypacji przyszłości. By działać inteligentnie, musimy uzmysłowić sobie rzeczy, których nie widać, musimy zobaczyć coś, czego jeszcze nie ma, wypróbować właściwe reakcje na sytuacje całkowicie nowe, czyniąc to w świecie myśli zamiast w „świecie rzeczywistym”. Wszystko, co w naszej kulturze wielkie i niepowtarzalne, sztuka, poezja, nauka, loty międzyplanetarne, odkrycia i symfonie, zawdzięczamy tej umiejętności, umiejętności widzenia i projektowania tego, co nie istnieje, czego nie ma. Bardziej nas określa nie to, co widzimy, bo istnieje, ile to, co potrafimy zobaczyć, chociaż nie istnieje.

Cioran o Rzymie

Emil Cioran, w wywiadzie Sylvie Jaudeau: Weźmy Rzym: jeśli przyjęcie chrystianizmu było objawem przedśmiertnym, to dlatego, że w parze z wyczerpaniem się wierzeń szła postępująca anemia tubylców. Większość mieszkańców stolicy była imigrantami. Triumf chrześcijaństwa był ich zasługą. W końcu zawsze górę biorą służący. To, że później nowa religia oczarowała z kolei rzymską inteligencję, jest już mniej zrozumiałe. Można to przypuszczalnie złożyć na karb skrajnego znużenia. Chrystianizm narzucili „rozłożeni” duchowo Rzymianie i kipiący witalnością cudzoziemcy. Kusząca byłaby tu paralela z aktualnym Zachodem, również znużonym własnymi tradycjami.

Paralela jest aż nadto oczywista. Także i tym razem, nie łamiąc dziejowych zasad, górą będą służący.