Wyrwać z ziemi głazy i wznieść z nich wymierzone w niebo katedry, ukraść poczwarkom motyla tajemnicę ich przędzy i utkać z niej jedwabne brokaty, skonstruować instrumenty muzyczne, z pary wodnej uzyskać siłę napędową, ograniczyć choroby, zaprząc do pracy elektryczność, okiełzać wiatr, zbudować kosmiczne teleskopy podglądające wszechświat i reaktory jądrowe, wysłać człowieka w kosmos, postawić stopę na innej planecie, stworzyć mikroprocesory, wspaniałe powieści, rzeźby i uwertury, odczytać DNA … Nie, rzeczywiście nie mamy powodu do dumy. Powinniśmy jedynie gryźć trawę i zasrywać tę planetę, jak ekologiczne dinozaury, oczekujące przez 135 milionów lat ich bezmyślnego panowania aż jakiś łaskawy meteor czy kometa wreszcie zechcą skrócić ich męki …
Tag: katedry
Szczodrość
Istnieje w naszym języku przepiękne słowo, choć ginące już, bardzo rzadko używane, jak wiele innych równie pięknych słów. Tym słowem jest szczodrość, czyli wspaniałomyślna, szczera gotowość hojnego obdarowywania innych. Nadíw, hebrajski odpowiednik słowa „szczodry”, oddaje się często jako „wspaniałomyślny”, a niekiedy także jako „ochoczy”. Podstawowe znaczenie greckiego wyrazu haplòtes „szczodrość”, to również „prostota”. I szczodrość kojarzy mi się właśnie z prostotą. Hojność może być wyrachowana, obliczona na osiągnięcie pożądanego efektu, może być nawet wyrazem skrajnego egoizmu, jak w przypadku dawnych wielmoży, którzy fundowali katedry i ratusze, by związać z tym miejscem swoje imię, natomiast szczodrość jest szczera i ochocza. Daje i nie spodziewa się niczego w zamian.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.