Być może najtrwalszym i najsolidniejszym budulcem tego, co nazywamy cywilizacją jest po prostu przyzwoitość. Nie wszystkie nasze mniej czy bardziej fikcyjne prawa, niedorzeczne obowiązki, nie Kościół, nie religia, nie państwo, nie dekalogi – lecz przyzwoitość.
Tag: Kościół
Orchidektomia i penektomia
Nasze oprogramowanie, nazywane pospolicie inteligencją, pozwoliło nam osiągnąć szczyty w wielu dziedzinach życia, w sztuce, architekturze, w technice, a również w dziedzinie znęcania się nad naszymi bliźnimi. Wszystkie zwierzęta zabijają, lecz wymyślne okrucieństwo i tortury to wyłącznie ludzka specjalność.
Orchidektomia i penektomia. Pierwszy z tych „zabiegów” polegał na usunięciu ofiarom jąder, drugi zaś na wycięciu zarówno jąder jak i penisa. Tak „obsprawieni” młodzi mężczyźni zasilali potem haremy władców tego świata, których pożądliwość i zachłanność nie znały żadnych granic, jak zawsze i wszędzie. Kastraci byli drogim i poszukiwanym towarem. Najwięcej płacono za osobników z drugiej grupy, ci osiągali rekordowe ceny, ale w zasadzie każdy z nich i tak był wielokrotnie droższy niż zwykły niewolnik – porównywalne ceny osiągały jedynie najpiękniejsze młode kobiety. Podobno jedną z najsłynniejszych „klinik” produkujących eunuchów, a zarazem miejscem, gdzie najskuteczniej praktykowano tego typu zabiegi, był klasztor Zawiejet el-Deir. Mnichów z tego klasztoru uznawano za wybitnych specjalistów w procesie kastracji, dzięki czemu umieralność (utrzymująca się zwykle na poziomie 80 procent) była znacznie niższa. A sam zabieg przebiegał następująco: „Przywiązawszy chłopca do stołu mocno popręgami i postronkami, mnisi zakładali opaskę u podstawy członka, przewiązując silnie razem jądra i członek, i następnie ostrym narzędziem jednym zamachem obcinali wszystko od razu. Ażeby nie dopuścić do skurczenia się i cofnięcia do jamy brzusznej naczyń krwionośnych, co mogłoby spowodować krwawienie wewnątrzoponowe, prawie zawsze śmiertelne, mnisi zakładali ligaturę na powrózki nasienne, po czym polewali ranę wrzącą smołą lub rozpalonym żelazem. Do cewki moczowej wkładano patyczek, żeby nie zarosła. Po tym zabiegu, pełnym okrucieństwa, zakopywano chłopców w piasek do pasa na kilka dni, nie dając im wcale jeść ani pić. Kto przetrzymał, tego odkopywano, po czym zakładano na ranę opatrunek z pakuł zamaczanych w oliwie”. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie rozmiarów tego bólu.
Najchłonniejszym rynkiem zbytu dla takich „produktów” był naturalnie – poza Kościołem katolickim, rozkochanym w anielskich chórach kastratów – świat islamu, ale w związku z tym, że Koran zabraniał kastracji, muzułmanie, mistrzowie obłudy, sami nie parali się tym ohydnym procederem, zlecając go łaskawie chrześcijanom i Żydom.
Ekologia i lichwa
W XIII wieku rozwijająca się Europa pilnie potrzebowała pożyczek i kredytów, by móc wykarmić wygłodniałą gospodarkę. I tu pojawił się poważny problem, bowiem Kościół zakazywał chrześcijanom zajmowania się lichwą. Czternastowieczny komentarz do „Boskiej komedii” Dantego, autorstwa Włocha Benvenuti de Rambaldis da Imola, trafia w samo sedno tamtego problemu: „Ci, co zaangażują się w lichwę pójdą do piekła; a ci, którym się to nie powiedzie, popadną w ubóstwo.” Na nie-szczęście dla chrześcijan znalazło się bardzo proste rozwiązanie tego problemu. Wystarczyło oficjalnie pozwolić Żydom, by zajęli się udzielaniem pożyczek i kredytów. Według prawa judaistycznego nie było to nic, czym by się wyznawcy Mojżesza nie mogli zająć, a z punktu widzenia Watykanu Żydzi i tak byli skazani na wieczne potępienie przez odrzucenie Chrystusa. Przyjmując nową rolę, Żydzi szybko okazali się być niezastąpieni dla możnowładców, w zamian otrzymując tolerancję i protekcję. Szlachta i duchowieństwo zaczęło pożyczać od nich pieniądze spłacane potem po bardzo wysokim procencie.
To całkiem dobrze ilustruje sytuację, którą mamy dzisiaj w formie szaleństwa europejskiego programu ekologicznego. Pozbywamy się przemysłu w naszych krajach, odmawiamy sobie węgla, elektrowni atomowych, gazu i innych kopalin, bo tego surowo zakazuje nam ekologia, grożąc wiecznym potępieniem. Nie mamy nic przeciwko temu jednak, gdy taką „lichwą” posługiwali się nieprawowierni, czyli kraje, które nie boją się pójść do piekła. Potem kupujemy to wszystko od nich, uzależniając się w identyczny sposób jak trzynastowieczna szlachta i duchowieństwo od żydowskich pożyczek. Zawsze uważałem, że ekologia przeobrazi się w pewnym dziejowym momencie w wyjątkowo ciemną i zacofaną religię.
Watykan
Od roku 1470 do 1530 panowało w Watykanie 6 papieży, pięciu Włochów i jeden Hiszpan, i jest to jeden z najbardziej brudnych okresów w historii Kościoła, czas, gdy namiestnicy Chrystusa przemienili swój urząd w tanią parodię, wiarę w zwykły interes, a Watykan w zwyczajny burdel. W 1486 roku papież Innocenty zdołał wreszcie doprowadzić do małżeństwa swego syna z córką Wawrzyńca Medyceusza. Z tej okazji sprawił w Watykanie wesele tak wystawne, że przy chroniczym braku gotówki musiał na pokrycie jego kosztów zastawić w lombardzie sporo watykańskich skarbów i swoją papieską tiarę.
Zbawienie
Jedynie średniowiecze poważnie traktowało religię i jej dogmaty. Ludzie przejęci wizją wiecznego potępienia w lęku i trwodze pracowali nad swoim zbawieniem, starali się stać się bezgrzeszni lub święci, przedkładali wieczność nad chwilową przyjemność. Nic dziwnego, że Kościół, którego domeną wbrew pozorom nie jest wieczność lecz doczesność, wpadł w panikę i wszelkimi sposobami usiłował powstrzymać tę masową histerię. Przesadna religijność uczyniłaby Kościół absolutnie zbędnym. Zbawienie na własną rękę jest herezją; w każdej religii.
Opinia publiczna
Zagrożeniem dla indywidualizmu nie jest już dziś, jak w dawnych wiekach, tyrania władcy czy tyrania Kościoła, ale bezprzykładny despotyzm „opinii publicznej”. Konformistyczna większość poluje na najdrobniejsze przejawy indywidualizmu i tępi je bezlitośnie, uznając je za śmiertelne zagrożenie dla jej bytu. Święte Oficjum naszych czasów to Opinia Publiczna.
Polskie autodafe
Dwa tygodnie temu, w notce „Autodafe”, pisałem o paleniu książek, o paleniu książek przez Niemców. Zakończyłem tę notatkę cytatem z Heinego, że tam, gdzie pali się książki, w końcu pali się też ludzi. Wczoraj w polskich mediach wiadomość o tym, że przed jednym z gdańskich kościołów, na stosie przygotowanym przez księży, spalono książki. Inicjatorzy tej akcji są przekonani, że niektóre książki są sprzeczne z przykazaniami boskimi i z zapisami Katechizmu Kościoła katolickiego, a więc można i należy je spalić. W opiniach i komentarzach jakiś półgłówek napisał nawet, że nie rozumie, skąd i po co tyle szumu wokół tej sprawy, skoro spalono przede wszystkim „Harry Potera”, a to jest (pewnie gdzieś usłyszał, choć nie całkiem dokładnie) dość kiepska literatura. Kiepską literaturę można więc palić. Dokładnie ten sam sposób rozumowania, który uprawiali Niemcy w czasie drugiej wojny światowej. Wszystko, co nie jest aryjskie, co nie jest czyste rasowo, można palić. Można palić Żydów, Cyganów, Polaków czy Rosjan, całą tę „kiepską literaturę”. Można palić wszystko, co jest sprzeczne z „boskimi”, czyli naszymi, wydumanymi przykazaniami.
Najbardziej żałosne są jednak wypowiedzi polskich dostojników kościelnych. Stosują, jak zawsze, prastarą technikę słusznie nazywaną reakcją króla Dawida, czyli rozgrzeszanie się, odwracanie uwagi i pogardliwą generalizację. Proponują, by zamiast o tym drobnym, marginalnym i nic nieznaczącym incydencie, porozmawiać raczej o nieporównywalnie ważniejszych sprawach, czyli … aborcji.
No cóż, ci chłopcy zawsze byli mistrzami od wznoszenia stosów, i nie powinno nas to dziwić. Smutne jest natomiast to, że i my znaleźliśmy się w lidze podpalaczy.
Watykan
W ciągu 60-ciu lat, czyli w przybliżeniu od 1470 do 1530 roku, panowało w Watykanie 6 papieży, pięciu Włochów i jeden Hiszpan, i jest to najbrudniejszy okres historii Kościoła, okres, gdy namiestnicy Chrystusa przemienili swój urząd w parodię, wiarę w interes, a Watykan w zwyczajny burdel :“W 1486 roku Innocentemu udało się doprowadzić do małżeństwa syna z córką Wawrzyńca Medyceusza i sprawić w Watykanie tak wystawne wesele, że przy chroniczym braku gotówki musiał na zapłacenie jego kosztów zostawić w lombardzie papieską tiarę i inne skarby” (B. Tuchman).
Z historii szaleństwa
Jesteśmy doskonale wyposażeni jako gatunek, a jednocześnie jesteśmy najgłupszymi, najpodlejszymi i najbardziej bezmyślnymi stworzeniami na świecie. Charakteryzuje nas okrucieństwo przechodzące wszelkie wyobrażenie, pasja niszczenia, która nie ma sobie równych, ale łazimy po tej planecie – którą tylko dla zaspokojenia dumy czy próżności gotowi bylibyśmy wysadzić w powietrze – i bezczelnie rozprawiamy o ideałach, Bogu, szlachetności, prawdzie, wieczności, i co tam jeszcze. Największy moralista czasów nowożytnych, Rousseau, był – jak setki jemu podobnych speców od naprawy świata – zimnym, pozbawionym uczuć psychopatą i potworem. Nie ma w naszej historii drugiej równie skorumpowanej, okrutnej, sadystycznej, zbrodniczej instytucji jak Kościół i nie ma drugiej, która z równą bezczelnością pouczałaby nas o tym, co dobre i co złe. Ideologia komunizmu spowodowała zagładę setek milionów ludzi na całym świecie, ale oblicza się, że w Szwecji, gdzie właśnie zbliżają się wybory, partia komunistyczna powinna otrzymać około 10 procent głosów. Zbrodniarze dostaną więc głosy prawie stu tysięcy ludzi. Ludzi? Jeżeli tak, to znaczy, że natura dała nam fascynująco krótką pamięć i zgoła biologiczny wstręt do jakiejkolwiek formy wiedzy.
* * *
Według Hitlera Alpy miały stanowić granicę między Niemieckim Imperium Północy, ze stolicą w nowo powstałej Germanii, a Rzymskim Imperium Południa. Papież miał być powieszony w szatach pontyfikalnych na placu Św. Piotra, a katedrę w Strasburgu zamierzano przerobić na Pomnik Nieznanego Żołnierza. Hitler postulował także prace nad nowymi gatunkami zbóż, między innymi wiecznego żyta. Zamierzał też wprowadzić ogólnoeuropejski całkowity zakaz palenia papierosów (co zdaje się obecnie realizują jego epigoni), zarządzić przymusowy wegeterianizm (ta idea też jest w trakcie realizacji), odrodzić cymbryjską sztukę trykotarstwa, powołać ministra do spraw opieki nad psami oraz sekretarza do obrony przed komarami i owadami.
Obrona życia
Przemawiając do wiernych, przybyłych na modlitwę Regina Coeli, papież Franciszek znów bredził o konieczności obrony życia na wszystkich jego etapach. Zabawne, bo właściwie jest to sprzeniewierzenie się pierwotnym ideałom Kościoła, który u swoich początków propagował nie wielodzietność czy obronę życia poczętego, ale właśnie bezdzietność. Oczekiwano przecież rychłego przyjścia Pana, a więc końca świata, i nie należało „mnożyć bytów nadaremnie”. Pomnażanie stada wiernych owieczek to doczepiona ideologia.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.