Słowem „sykofant” określano w Atenach obywatela, który występował z oskarżeniem publicznym z chęci zysku (zwykle otrzymywał część skonfiskowanego majątku skazanego), z powodów wyłącznie prywatnych, ze względu na doraźną walkę polityczną albo przekupiony przez prawdziwego przeciwnika oskarżonego, kryjącego się jednak w cieniu oskarżyciela; w Atenach istniała grupa osób niemal zawodowo zajmująca się tym ostatnim rodzajem oskarżeń. Ciekawa jest natomiast etymologia słowa sykophantes; pochodzi od słowa sykon, czyli figa oraz phaino, wskazuję – i pierwotnie ponoć był to człowiek donoszący o nielegalnym wywozie fig z Attyki. Figi attyckie musiały być prawdziwym rarytasem. Plutarch w „Powiedzeniach królów i wodzów” przytacza anegdotę o perskim władcy Kserksesie, który odmawiał jedzenia przywożonych na sprzedaż suszonych fig attyckich twierdząc, że będzie je jadł dopiero wówczas, gdy opanuje kraj, który je rodzi. Jak wiemy z historii byłoby lepiej, gdyby poprzestał na imporcie.
Tag: Kserkses
Prosty zabieg
Plutarch Powiedzenia królów. Gdy Kserkses pokonał zbuntowanych Babilończyków, zakazał im noszenia broni. Zamiast tego wolno im było grać na harfie i na aulosie, utrzymywać domy publiczne, handlować oraz nosić fałdziste, niemal niewieście szaty. Herodot wspomina, że podobne zarządzenie wydał Lidyjczykom Cyrus Starszy, kierujący się radą Krezusa. Miało ono przyczynić się do zniewieścienia mieszkańców Lidii, a tym samym zapobiec ewentualnym buntom. Ten prosty zabieg funkcjonuje także i dzisiaj – już kolejne pokolenie w Europie gra na aulosie, uprawia prostytucję, handluje z entuzjazmem i ubiera się unisex czyli niebinarnie. Buntów nie będzie.
Saparmurat Nijazov
Jakże chętnie ekscytujemy się dziwactwami dawnych władców i półbogów: Kserkses biczujący niesforne morze, wszystkie ekscesy Nerona, Heliogabala, Kaliguli, wyczyny sułtana Ibrahima I, aberracje Karola VI i cesarza Zhengde, chimery Ludwika Drugiego Bawarskiego, lista ekscentryków i psychopatów jest długa. Zwykle jednak, gdy mamy na myśli takie szaleństwa, odwołujemy się do przykładów z historii, podczas gdy nasze pozornie bardzo oświecone czasy – w tym względzie przynajmniej – wcale i w żaden sposób nie ustępują dawnym. Współczesność jest pełna Kserksesów i Heliogabali. Choćby Saparmurat Nijazov, od 1991 roku absolutny władca Turkmenistanu. Po zdobyciu władzy natychmiast zmienił nazwy miesięcy roku – styczeń nazwany został jego imieniem, a reszcie miesięcy przydzielił imiona krewnych. Podobnie uczynił z dniami tygodnia, a także ulicami i budynkami. Zakazał noszenia brody i złotych zębów, a balet uznał … za pornografię. W swojej Nibylandii powołał Ministerstwo Uczciwości i spłodził, zapewne wzorując się na Mao-tse-tungu, książeczkę pod tytułem Ruhnama. Jest to rodzaj zbiorku wyjątkowo kiepskich wierszy, równie kiepskiej autobiografii heroicznej, jeszcze bardziej kiepskiej fikcji historycznej, mizernej książki kucharskiej, poronionego przewodnika duchowego tudzież dziesiątków porad żywieniowych dla Turkmenów. Znajomość tej wiekopomnej pracy była dla wszystkich Turkmenów obowiązkowa nawet podczas egzaminu na prawo jazdy. W stolicy istnieje olbrzymi posąg tej książki. Otwiera się ona i w regularnych odstępach czasu słychać cytaty z niej. Po to, by jej przekaz miał zasięg jak największy, Turkmenbasza wystrzelił jeden z jej egzemplarzy w kosmos. Trzykrotne przeczytanie Ruhnama było uznawane za warunek wstąpienia do muzułmańskiego raju. To, zresztą, tylko nieliczne z „genialnych” pomysłów turkmeńskiego satrapy. Kaligula, mianujący senatorem swego konia, może wydawać się przy nim niemal filozofem. Ale najśmieszniejsze jest to, że wszystko to ma miejsce w twojej i mojej rzeczywistości, w bardzo oświeconym dwudziestym pierwszym wieku. Na pewno oświeconym?
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.