Cała przestrzeń publiczna, nasze ulice, restauracje, parki, dworce lotnicze i kolejowe są dzisiaj nieporównywalnie głośniejsze niż dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Bardziej wrzaskliwe. I nie jest to hałas mechaniczny. Ten zdołaliśmy wyciszyć i zredukować. To my, ludzie, staliśmy się głośni i rozwrzeszczani. Ktoś krzyczący w telefon komórkowy, co słyszą nie tylko idący przed nim i za nim, ale i ludzie na chodniku po drugiej stronie ulicy, jakieś mieszane towarzystwo, przekrzykujące się nawzajem, całkiem jakby byli sami w całym mieście, młodzi ludzie idący tuż za twoimi plecami, wydzierający się tak głośno, jakby chcieli udowodnić całemu światu, że istnieją i chcą oznajmić, że nie mają nic do powiedzenia, dzieci, trenujące dźwięki o przerażająco niskiej częstotliwości, przy milczącym przyzwoleniu przygłuchych rodziców, grupa dziewcząt, których donośny śmiech przypomina upiorne trele kukubary chichotliwej etc. Obecnie nasze miasta nie są już tak hałaśliwe, jak były. Teraz to my generujemy hałas.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.