Co widzimy

Na nasz świat składa się to wszystko, czego doświadczamy, ale treść tego doświadczenia, niczym odciski opuszków naszych palców, jest jedyna i unikalna dla każdego z nas. Porównajmy to ze snem. Śnimy wszyscy, a jednak każdy z nas ma inne sny. Nie śnimy tych samych snów. W podobny sposób na nasze życie, naszą rzeczywistość – mimo tego, że dzielone z innymi – składa się głównie suma indywidualnych doświadczeń i przeżyć. Każdy z nas egzystuje w swojej własnej, prywatnej rzeczywistości, choć jesteśmy przekonani, że postrzegamy rzeczywistość taką, jaką ona jest. Jest to złudzenie wynikające być może stąd, że nie mamy żadnego wglądu w proces tworzenia subiektywnego doświadczenia, nie widzimy procesu tworzenia naszego świata, nie uczestniczymy w nim w sposób świadomy i zwykliśmy sądzić, że ten świat nie jest wciąż na nowo tworzony, poszerzany i poprawiany, lecz że po prostu jest, zwyczajnie jest, i jest zawsze taki sam. Przyjmujemy za oczywiste, że widzimy, rejestrujemy świat takim, jakim on jest, a więc również i to, że nasze wybory, preferencje, opinie, czy przekonania są naturalne i wynikają z obiektywnego oglądu spraw. Stąd już blisko do pewności, że to, jak ja widzę świat, musi być prawdziwe, wiarygodne i właściwe, a mylą się i błądzą wszyscy ci, którzy uważają inaczej. Czy nie przed tym ostrzegał nas Marek Aureliusz mówiąc, że wszystko, co słyszymy, jest opinią, nie faktem, a wszystko, co widzimy, nie jest żadną prawdą, lecz tylko punktem widzenia?

To, czego nie widzimy

Na nasz świat składa się to wszystko, czego doświadczamy, ale treść tego doświadczenia, jak linie papilarne naszych palców, jest jedyna i unikalna dla każdego z nas. Porównajmy to ze snem. Śnimy wszyscy, ale każdy z nas ma przecież inne sny. Nie śnimy tych samych snów. I podobnie na nasze życie, naszą rzeczywistość, choć dzielimy je z innymi, składa się suma indywidualnych doświadczeń i przeżyć. Egzystujemy głównie w naszej własnej, prywatnej rzeczywistości, choć jesteśmy przekonani, że postrzegamy rzeczywistość taką, jaką ona jest. Jest to złudzenie, bowiem nie mamy żadnego wglądu w proces tworzenia subiektywnego doświadczenia; ani nie widzimy procesu tworzenia naszego świata, ani nie uczestniczymy w nim w sposób świadomy i zwykliśmy nawet sądzić, że ten świat nie jest wciąż na nowo tworzony, poszerzany i poprawiany (niczym ta sama sztuka, każdego dnia odgrywana w nieco zmienionej wersji), lecz, że po prostu jest, tylko jest, zwyczajnie jest. Uznajemy za oczywiste, że widzimy, rejestrujemy świat takim, jakim on jest, a więc również i to, że nasze wybory, preferencje, opinie oraz przekonania są naturalne i wynikają z obiektywnego oglądu spraw. Stąd już bardzo blisko do tego niebezpiecznego punktu, gdzie rodzi się w nas pewność, że to, jak my widzimy świat, jest prawdziwe, wiarygodne i właściwe, a mylą się i błądzą wszyscy ci, którzy uważają inaczej. Czy przypadkiem nie przed tym ostrzegał nas Marek Aureliusz mówiąc, że wszystko, co słyszymy, jest opinią, nie faktem, a wszystko, co widzimy, nie jest żadną prawdą, lecz tylko punktem widzenia?

Władza

Rękojmią konkretnej władzy jest jej ograniczony zasięg. Doskonale rozumieli to mądrzy władcy. Marek Aureliusz, Hadrian, Trajan. Aleksander Wielki nie był władcą mądrym. To historyczny Piotruś Pan, zdobywca, marzyciel, bez wątpienia wielki, ale nie jako władca.

Nawiasem mówiąc, w tym sensie władzą najbardziej konkretną jest właściwie władza w obrębie rodziny. Istnieją nie tylko totalitarne państwa, ale i totalitarne rodziny.

Flaubert – Yourcenar

G. Flaubert: W czasach od Cycerona do Marka Aureliusza, kiedy bogów nie było już, a Chrystusa nie było jeszcze, zamknęła się ta szczególna chwila, kiedy był tylko człowiek.

M. Yourcenar: Ten II wiek interesuje mnie dlatego, że na bardzo długo stał się stuleciem ludzi wolnych.