Syndrom berserków

Właściwie wiemy o tym od dawna, może nawet od zawsze, ale obecnie uzyskaliśmy naukowe dowody na to, że nasz mózg nie jest żadną racjonalną maszyną. Ostatnie badania przy użyciu rezonansu magnetycznego potwierdziły, że w stanie tzw. zakochania nasza kora czołowa – odpowiedzialna między innymi za logiczne myślenie i ocenianie innych – jest kompletnie nieaktywna, śpi, strajkuje, wyjeżdża na urlop, uprawia zenistyczną medytację i nie życzy sobie, by jej przeszkadzać. Potwierdza się więc mocno już wyświechtane powiedzenie, że miłość jest ślepa, ślepa niczym kret, a może nawet bardziej, bo kret odróżnia jednak światło od ciemności. W każdym bądź razie wobec tych, których obdarzamy uczuciami, jesteśmy zdecydowanie mniej surowi i krytyczni. Badania potwierdziły również, że stan zakochania deaktywuje, a nawet całkowicie wyłącza te obszary w mózgu, które odpowiadają za kontrolę emocji negatywnych, choćby takich jak strach, co powoduje, że zakochani potrafią być odważni do szaleństwa. W stanie zakochania przypominamy więc dawnych skandynawskich berserków: idealne bezmózgowie wspomagane szaleńczą odwagą. Jak nam udaje się to przeżyć?! A przynajmniej niektórym z nas.

Mózg i myślenie

Ostatnie badania naukowe potwierdzają, że na skutek zbyt intensywnej pracy umysłowej w mózgu kumulują się szkodliwe substancje, które w poważnym stopniu mogą zaburzać jego funkcjonowanie. Chodzi o wydzielanie się kwasu glutaminowego (w naszych organizmach występuje zazwyczaj w formie anionu nazywanego glutaminianem). To najważniejszy neuroprzekaźnik pobudzający w układzie nerwowym. Od jego aktywności zależą między innymi procesy uczenia się i zapamiętywania, pod jego wpływem podejmujemy decyzje, zwłaszcza emocjonalne – jednocześnie jego zbyt wysokie stężenie zabija komórki nerwowe i może prowadzić nawet do zaburzeń psychicznych. Naukowcy radzą, by przy intensywnym wysiłku intelektualnym, na przykład w trakcie pracy twórczej, stosować częstsze przerwy, podjąć się jakiegoś wysiłku fizycznego lub – co czyniło wielu znanych pisarzy i filozofów – odbywać solidne spacery czy uciekać w sen, a przynajmniej krótkie drzemki, bowiem w czasie snu nadmiar glutaminianu jest z mózgu usuwany.

Potwierdza to tylko dobrze już znaną prawdę, że mózg – wbrew naszym optymistycznym i naiwnym przekonaniom – wcale nie jest stworzony do myślenia, a myślenie wybitnie nam nie służy.

Umysł kruka

Bernd Heinrich, „Umysł kruka”: W rzeczy samej doskonale pamiętam euforię, którą pewnej nocy odczułem przed zaśnięciem, gdy bez końca ćwiczyłem w myśli poruszenia ciała związane z pływaniem delfinem, i nagle poczułem, że wiem, jak się to robi. Kiedy rano wskoczyłem do basenu, okazało się, że rzeczywiście umiem pływać delfinem. Każdy sportowiec doskonale zna współzależność aktywności fizycznej i umysłowej i w celu poprawienia koordynacji stosuje trening mentalny. Właśnie to jest myślenie. Każdy krok stawiany na nierównym gruncie wymaga uświadomienia sobie, gdzie należy postawić stopę. Im dłuższa i im bardziej nieprzewidywalna wyprawa, tym więcej trzeba użyć świadomości, by dotrzeć do celu najszybszą i możliwie prostą drogą. Kiedy w nocy śnimy o tym, że skaczemy, nogi mogą podrygiwać niczym łapy kota. Kiedy śnimy o wspinaczce na drzewo zakończonej spadnięciem, możemy raptownie poruszyć ramieniem. Poruszenia naszych ciał, o ile nie na wskroś wyćwiczone, wypływają ze świadomości, z przedstawienia umysłowego. W tym wypadku świadomość to monitorowanie schematów motorycznych, będących preferowanymi ciągami neuronów centralnego układu nerwowego.

Myślenie i Grecy

Największą zasługą Greków jest to, że nauczyli nas myśleć o myśleniu, że nauczyli nas stawiać pytania o myślenie, że nauczyli nas rozważać pewne możliwości i badać ich konsekwencje. Przed Grekami nic nie wiedzieliśmy o myśleniu, nie uprawialiśmy myślenia, nie znaliśmy myślenia. Bez Greków moglibyśmy co wyżej nauczyć się obsługiwać stosunkowo proste narzędzia, jak to trafnie zauważył W. H. Auden, ale nigdy nie stalibyśmy się całkowicie świadomi, przez co należy rozumieć, że nigdy nie nauczylibyśmy się być pełnymi – na dobre i na złe – ludźmi.