Brodski i inni

Iosif Brodski, rosyjski poeta, laureat Nagrody Nobla z literatury, za „uniwersalne wartości całokształtu twórczości literackiej, odznaczające się jasnością myśli i poetycką siłą” oraz  laureat Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie, w swoim czasie podziwiany, hołubiony, chwalony i często publikowany w Polsce, w wierszu do Ukraińców: „Niech was teraz Szwaby z Lachami/ Wezmą w lepiance od tylca„.

Miał rację inny rosyjski twórca, Vladimir Nabokov, który powiedział, że gdy tylko sztuka wchodzi w związki z polityką, w nieunikniony sposób spada do poziomu ideologicznego śmiecia. Brodski jest tego smutnym przykładem.

Rosyjski wirus

Któż znał lepiej psychikę swoich rodaków niż Dostojewski? Choćby taka uwaga na ten temat, tyleż banalna co prawdziwa, pochodząca z jego „Dziennika pisarza”: Myślę, że najpoważniejszą, najbardziej rdzenną potrzebą duchową ludu rosyjskiego jest potrzeba cierpienia – stałego, nieukojonego cierpienia zawsze i we wszystkim. Tą żądzą cierpienia lud zarażony jest chyba od wieków. To trafne spostrzeżenie, ale przekłamaniem w niej jest to, że ogranicza się jedynie do „ludu rosyjskiego”. Tą chorobą wydają się być zarażeni w Rosji wszyscy i w równym stopniu dotyczy ona również rosyjskich intelektualistów jak Achmatowa, Mandelsztam, Bunin, Cwietajewa, Jesienin, Bułhakow, Babel, Majakowski, Pasternak i dziesiątki, dziesiątki innych. Jedynym rosyjskim pisarzem całkowicie uodpornionym na tego szczególnie złośliwego wirusa był Nabokov.

Pierwsze prawo

Balzac: Nie potrafię pracować, jeśli czeka mnie wyjście z domu, i nigdy nie zasiadam do pracy na godzinę czy dwie zaledwie. Mircea Eliade w „Dzienniku emigranta” pisze o tym samym problemie. Jeżeli wiedział, że musi w tym dniu zajmować się czymś innym, mieć prelekcję, coś załatwić czy choćby spotkać się z kimś, mógł co wyżej czytać, może zrobić jakieś notatki, ale absolutnie nic ponadto. Także Robert Musil w liście do Eugenie Schwarzwald skarży się, że nie może efektywnie pracować, gdy wie, że ma coś do załatwienia, choćby to był drobiazg. Było to również udręką V. Nabokova – świadomość, że za dzień czy dwa czeka go jakaś powinność powodowała, że „myśli wycofywały się w nieprzystępnym acies testudo” i pisanie było ostatnią czynnością do której był wówczas zdolny. Pierwsze prawo twórczości brzmi dokładnie tak samo jak pierwsze prawo Dekalogu: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną.  

Sztuka

Sztuka. Motyl znajdujący się na słynnym tryptyku Boscha Ogród Rozkoszy jest żeńską odmianą popularnego w Europie motyla o nazwie Manila jurtina. Obraz powstał w roku 1500. Linneusz sklasyfikował motyla, naukowo uwierzytelniając jego istnienie, dopiero 250 lat po tym, jak Bosch umieścił go na swoim obrazie. 150 lat później, pisarz Vladimir Nabokov, zidentyfikował motyla z obrazu Bosch.

Nabokov

V. Nabokov na pytanie, co różni nas od zwierząt: Świadomość świadomości istnienia. Innymi słowy, jeżeli nie tylko wiem, że jestem, lecz też wiem, że to wiem, wówczas należę do rodzaju ludzkiego. Wszystko inne z tego wynika – chwała myślenia, poezja, wizja wszechświata. Pod tym względem małpoluda dzieli od człowieka nieporównywalnie większa przepaść niż amebę od małpoluda. Różnica między pamięcą małpoluda a pamięcią człowieka jest taka jak różnica między znakiem & a Biblioteką British Museum.

Per Olov Enquist

Per Olov Enquist jest jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy szwedzkich; publikowany, nagradzany, szanowany. Zajmował się też publicystyką. W maju 1975 roku, po zajęciu przez Czerwonych Khmerów Phnom Penth, pisał w „Expressen”:

Przez długie lata zachodni imperializm gwałcił azjatycki kraj, pozbawił życia prawie milion ludzi, zamienił piękne kambodżańskie miasto, centrum dawnej kultury, w getto, w dom publiczny. Ale lud powstał, oswobodził się, wyrzucił intruzów, uznał, że jego piękne miasto musi odzyskać twarz. Wtedy dom opróżniono i wzięto się do sprzątania. Zaczęto szorować podłogi i ściany, aby ludzie nie żyli tu w poniżeniu, tylko w spokoju i godnie. A na Zachodzie leją się krokodyle łzy. Dom publiczny jest opróżniony, trwa sprzątanie. Jedynie alfonsi mogą nad tym ubolewać.

Ten ludowy trybun literatury szwedzkiej, w wiele lat potem, w autobiografii pt. „Inne życie” przyznaje rozbrajająco naiwnie, że pomylił się i że wówczas, pisząc cytowane wyżej słowa, nawet nie wiedział, kim jest Pol Pot. Doprawdy? Jeżeli to prawda, to tylko gorzej.

Nabokov miał rację twierdząc, że pisarz, choćby najlepszy, romansując z polityką, staje się prędzej czy później zwykłą prostytutką. Przypadek Enquista znakomicie to ilustruje.

Taki świat

Spróbuj wyobrazić sobie świat, taki świat w którym nie ma żadnego Leonardo da Vinci, żadnego Homera czy Szekspira, Darwina, Edisona, Einsteina, Pasteura, Mendelejewa czy Bohra, żadnego Prousta czy Nabokova, żadnego Ovidiusza czy Balzaca, żadnego Chopina czy Mozarta, a są jedynie wszelkiej maści Zlatany, Beckhamowie, Madonny i Lady Gaga, Justin Bieber i Ellen DeGeneres, Elton John i Lady Diana, Ricky Martin i James Paterson, Cristiano Ronaldo, Kim Kardashian i Pamela Anderson, Victoria Silvstedt, Jessica Simpson, Ozzy Osbourne i  Britney Spears. Czy chciałbyś żyć w takim świecie?

Właśnie w nim żyjesz.