Kocz Byrona

W przypisach do Listów i pamiętników Byrona krótka informacja o tym, że wyruszył on z Brukseli w swoją życiową podróż na południe w olbrzymim koczu, zbudowanym na wzór słynnej karocy podróżnej Napoleona. W koczu tym mieściło się łóżko, biblioteka, kredens i stół.

Obraz kocza, utrwalony w mojej pamięci przez lektury, tak bardzo nie przystawał do powyżej notki, że sięgnąłem do encyklopedii. Tak, zgadza się, klasyczny kocz to czterokołowy, dwuosiowy pojazd konny, popularny w XIX wieku, zwykle półkryty lub kryty, unowocześniony model dawnej karety. Istniało sporo typów koczy, w większości dość zgrabne, lekkie pojazdy, które zdają się być jak stworzone do krótkich podmiejskich przejażdżek. Istniały jednak i wersje specjalne. I takim musiał być zapewne monstrualny kocz Byrona, mieszczący nie tylko łóżko, bibliotekę, kredens i stół, ale również i zwykłe podróżne sakwojaże, a nawet kompletny zestaw naczyń stołowych, o czym wspomina w liście jeden z jego znajomych. Mimo tego Byron nie uznał go za wystarczająco pojemny i w Brukseli, jeszcze przed wyruszeniem w dalszą podróż, zakupił dla swoich służących osobny pojazd nazywany calèche. Liste des véhicules hippomobiles opisuje go jako elegancki powóz odkryty, z czteroma siedzeniami, usytuowanymi naprzeciwko siebie, używany głównie w okresie letnim i zgodnie z ówczesną modą zaprzęgany „à la d’Aumont” – w cztery lub nawet sześć koni, w tym te po stronie lewej były dosiadane przez postiliona, a zatem nie było woźnicy. Nigdzie natomiast nie znalazłem jakiejkolwiek wzmianki o „słynnej karocy podróżnej Napoleona”. Nawet Internet, plotkarsko niezawodny w tym względzie, nie ma o tym nic do powiedzenia.

Uśmiech Józefiny

Stan uzębienia naszych przodków z poprzednich stuleci pozostawiał przeważnie wiele do życzenia, ale ponieważ zjawisko było powszechne, nikogo to szczególnie nie poruszało. W krainie ślepych i jednooki jest królem, jak głosi przysłowie. Nie stawiano więc w tej kwestii wymagań zbyt przesadnych. Księżna d`Abrantes, żona napoleońskiego marszałka Junota, w ten sposób odmalowuje Józefinę Beauharnais, w tamtym okresie około czterdziestoletnią: W tym czasie pani Bonaparte nie była już zbyt młoda, ale wciąż jeszcze zadziwiająca. Musiała być kiedyś bardzo ładna, bo jeszcze teraz była urocza! Gdyby jeszcze miała zęby, nie powiem: ładne czy brzydkie, ale w ogóle zęby, byłaby z pewnością na dworze konsula zaćmiła wiele kobiet.

Z całą pewnością nie było to niczym wyjątkowym w tamtej epoce, ale temu przypadkowi pikanterii dodaje fakt, że mówimy o żonie Napoleona, cesarzowej Francuzów, królowej Włoch, starszej od niego o sześć lat wdowy z dwójką dzieci, wytwornej pani paryskich salonów, czołowej celebrytce i influencerce epoki Ancien Régime-u. Historycy winą za nędzny stan jej uzębienia obarczają przestępcę o nazwie cukier – Józefina dorastała na plantacji trzciny cukrowej na Martynice, od dzieciństwa uwielbiała słodkie, egzotyczne owoce, a i przez całe życie przejawiała szaloną słabość do słodyczy, racząc się nimi nad wyraz chętnie i często. Usiłując ukryć paskudnie popsute zęby, starała się uśmiechać się z zamkniętymi ustami. Nie bez powodzenia, jak się okazuje, bo jej uśmiech całkowicie podbił Napoleona.   

Egipska kampania Napoleona

Pouczająca jest egipska kampania Napoleona. W 1799 r. Napoleon opuścił wojsko wyruszając na powrót do Francji, ale Francuzi utrzymali się jeszcze w Egipcie. Zostali ostatecznie wyparci przez wojska angielskie i tureckie dopiero dwa lata później. Wśród wielu przyczyn, które zadecydowały o ich porażce w Egipcie często wymienia się między innymi niezrozumienie przez nich realiów społecznych w kraju nad Nilem. Francuzi bowiem, organizując nowy tryb życia w podbitym Egipcie, kierowali się oświeceniową, lansowaną przez rewolucję zasadą, iż wszyscy ludzie preferują postęp i wszyscy marzą o wolności. Naiwnie usiłowali więc zaszczepić te wzniosłe idee i w Egipcie, w świecie w którym były one totalnie obce, a na dodatek odbierane przez Egipcjan jako nowa, perfidna, znacznie okrutniejsza forma poddaństwa i uciemiężenia niż to, czego doświadczali wcześniej. Egipska kampania jest pouczająca, ale jeszcze bardziej pouczające jest to, że nikt nigdy niczego się z niej nie nauczył – wciąż wierzymy, że postęp i wolność dla wszystkich znaczą dokładnie to samo.

Porfir

Porfir. Zafascynował mnie ten kamień, gdy przeczytałem gdzieś dawno temu, że jedyna w starożytnym świecie kopalnia tego surowca należała podobno do Kleopatry Wielkiej. Porfir. Purpurowy kamień pokryty delikatnymi białymi kryształkami. Zarezerwowany wyłącznie dla cesarzy i władców. Tajemniczy, egzotyczny, imperialny. Pliniusz Starszy zapewniał chełpliwie, że do odkrycia tego kamienia doszło w 18 roku n.e. a odkrywcą był Caius Cominius Leugas, rzymski legionista. Obecnie wiemy już, że mylił się albo kłamał. Odkrycia dokonano wcześniej. Zasoby porfiru znajdowały się na Pustyni Wschodniej, prawie na szczycie 1600 metrowej góry, nazywanej przez Rzymian Górą Porfirową,a przez Arabów Zadymioną Górą, Gebel Dokham, blisko dzisiejszej Hurghady. Masowe wydobywanie porfiru z tego miejsca zaczęło się jednak dopiero za panowania cesarza Klaudiusza, bijąc rekordy w okresie od rządów Trajana po panowanie Dioklecjana. Ten okres był złotym wiekiem porfiru. Używano go tylko i wyłącznie do dekoracji budynków użyteczności publicznej i pałaców cesarskich. Najbardziej reprezentacyjne części cesarskich pałaców Dioklecjana i Konstantyna pokrywał porfir, a także w salach przyjęć porfirem zaznaczone były koła – miejsce, gdzie ambasadorowie padali na kolana przed cesarzem. Porfir jako symboliczny kamień towarzyszył władcom także w ich ostatniej drodze: prochy Nerona przechowywano w porfirowej urnie, cesarz Hadrian zlecił wykonanie swego olbrzymiego sarkofagu również z porfiru, cesarz Septymiusz Sewer, chcąc być pewnym cesarskiego pogrzebu, na wypadek śmierci podczas bitwy, zabrał swą porfirową urnę do Brytanii. Przydała się. Tam też zmarł. Choć nie na polu bitwy, lecz na podagrę. Najbardziej znane „porfirowe” dzieła to wnętrze Panteonu, słynna kolumna Konstantyna w Konstantynopolu, niegdyś 50 metrowa, istniejąca do dziś, porfirowe partie Hagia Sofia, Porfirowa Komnata, wyłożona nim od podłogi aż po sufit w Wielkim Pałacu w Konstantynopolu, kolumny świątyni w Syryjskim Heliopolis (obecnie Baalbek).

Ostatni raz wydobywano Cesarski Porfir około 330 roku n.e. Później kamieniołomy zostały opuszczone ze względu na trudności z dostępem do nich oraz transportowaniem wydobytego już porfiru. Po roku 600 n.e. Bizancjum utraciło kontrolę nad Egiptem na rzecz rosnącego w siłę islamu. Od tego momentu kamień ten stał się surowcem jeszcze bardziej cennym i poszukiwanym. W setki lat później Napoleon Bonaparte zamarzył sobie porfirowy grobowiec, chcąc w ten sposób podkreślić, że jest prawym potomkiem rzymskich cesarzy. W czasie jego ekspedycji do Egiptu usilnie i daremnie poszukiwano Porfirowej Góry. Dawny kamieniołom na Porfirowej Górze odkrył ponownie Sir John Wilkinson, prezydent Royal Geographic Society. Miało to miejsce w roku 1823, dwa lata po śmierci Napoleona.