Parlament Antyeuropejski

„Parlament Antyeuropejski” – ciekawa książka Marka Migalskiego o Unii Europejskiej i Parlamencie Europejskim:  Większość zagranicznych delegacji to darmowe i bardzo drogie „biura podróży”. Żeby nie być gołosłownym opiszę moją wyprawę do Nigerii, gdzie występowałem jako reprezentant ECR (European Conservatives And Reformists Group). Przez trzy dni udawaliśmy, że debatujemy nad wszystkimi problemami świata, po czym sporządzony został finalny komunikat, w którym politycy PE i krajów afrykańskich wyrażają swoją wolę, by… wszystkim żyło się zdrowo i szczęśliwie. W tym dokumencie napisano nawet – jeśli dobrze pamiętam – że za ocieplenie klimatu odpowiedzialna jest dyskryminacja kobiet i że domagamy się genderowych parytetów we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Byłem jedynym, który potraktował poważnie ten dokument i właśnie dlatego za nim nie głosowałem. Cała reszta była zachwycona swoją pracą.

M. Migalski pisze, że na tę bajeczną imprezę w Abudży pojechało z Brukseli kilkadziesiąt osób – posłowie, tłumacze, asystenci, doradcy. Większość w klasie biznes. Do tego doszły drogie hotele i, koniecznie, dziesiątki innych lokalnych atrakcji. Podatnik europejski, czyli my zapłacił za udawanie pracy, a uczestnicy tego sympozjum (w starogreckim tego słowa znaczeniu) byli zachwyceni swoim wkładem w dobro ludzkości.

Douglas Murray

Douglas Murray w pracy „Przedziwna śmierć Europy”: W grudniu 2014 roku łódź z ponad pięćdziesięcioma mieszkańcami Czarnej Afryki wyruszyła z okolic Nador w północnym Maroku w stronę południowego wybrzeża Hiszpanii. Po drodze zaskoczył ich sztorm. Kapitan statku, muzułmanin z Kamerunu, obwinił za to chrześcijańskiego pastora z Nigerii, który modlił się na pokładzie. Kapitan i załoga pobili pastora i wyrzucili go za burtę, a następnie tak samo postąpili ze wszystkimi pasażerami, w których rozpoznali chrześcijan.