Typajon

Przy drodze do Olimpii znajduje się wzniesienie o nazwie Typajon. Leży w odległości dwóch kilometrów na południowy wschód od ruin Olimpii, bywa określane jako klif i jest podobno widoczne z terenu wykopalisk. Kiedyś miało dość wysokie i strome zbocza. Zgodnie z prawem Elejczyków każda kobieta przyłapana w Olimpii podczas igrzysk, miała być stracona przez zrzucenie jej właśnie z tego miejsca – poza dziewicami, których zakaz uczestnictwa w zawodach nie dotyczył. Typajon ma więc nieco ponurą sławę, chociaż absolutnie niezasłużenie, bowiem kroniki nie odnotowują ani jednego przypadku wykonania tej kary. Nic tego nie potwierdza, może poza legendą o Kallipateirze, która podobno przebrana za trenera przedostała się na stadion, by zobaczyć występ swego syna. Jednak i jej, ze względu na wielkie sportowe zasługi jej rodziny, darowano życie.

Zawsze chciałem wspiąć się na Typajon, tyle razy byłem w Olimpii, tak blisko, prawie na rzut kamieniem, i nigdy tam nie dotarłem. Co sprawia, że tak konsekwentnie omijamy miejsca do których pragniemy dotrzeć?

Kubek Fidiasza

Według Plutarcha mistrz Fidiasz, oskarżony w sfingowanym procesie o przywłaszczenie mienia publicznego i bezbożność, został wtrącony do więzienia i tam zakończył życie. Jak głosi jedna wersji z powodu choroby, według innej na skutek zażycia trucizny, którą podstawili mu wrogowie, aby potem posądzać o to Peryklesa. Gdyby przyjąć tezę Plutarcha, to słynny posąg Zeusa Olimpijskiego, zaliczany do siedmiu cudów świata, nie mógłby więc być dziełem Fidiasza. Ale istnieje też inna wersja. Wersja Filochorosa. Według niego oskarżony rzeźbiarz zdołał uciec do Elidy. Największe dzieło Fidiasza tradycyjnie datuje się na lata pięćdziesiąte, a Atenę Parthenos na 433 – 432 rok. Jednak z komentarza Filochorosa wynika, że Fidiasz udał się do Olimpii w 438 – 437 roku i zmarł tam na przełomie 433 – 432 roku. Za uznaniem Zeusa Olimpijskiego za ostatnie dzieło wielkiego rzeźbiarza przemawia także pewien … drobiazg. Mianowicie, odkryty w tzw. pracowni Fidiasza w Olimpii, i być może należący do artysty słynny kubek z napisem Feidio eimi (ΦEIΔIO EIMI czyli Należę do Fidiasza), datowany na 435-420 rok p.n.e. Ironia niemal boska. Stwarzamy wspaniałe dzieła, a jedynym potwierdzeniem naszego istnienia jest zwykły kubek.

Zanes

Zanes. Jeżeli byłeś kiedyś w Olimpii, mijałeś je wchodząc przez Krypte, łukowe przejście dla zawodników i sportowców, w przestrzeń stadionu. Cokoły znajdują się tuż przed Krypte i do dziś przetrwało ich szesnaście. W starożytności zwieńczały je wykonane w brązie posągi Zeusa, zwykle dzieła najlepszych ówczesnych artystów. Były poświęcone Zeusowi, a finansowano je z kar pieniężnych nałożonych na sportowców, którzy nie przestrzegali lub też naruszali zasady igrzysk. Nota bene, oprócz tego typu grzywien sędziowie olimpijscy mogli ordynować kary cielesne lub nawet wykluczenie zawodnika z igrzysk, jeżeli przewinienie było szczególnie poważne. Posągi, z tabliczką na piedestale ujawniającą imię przestępcy i rodzaj wykroczenia, co miało hańbić zarówno jego, jak i  miasto, które reprezentował, nie przypadkiem więc umieszczono w miejscu aż tak eksponowanym – miało to zniechęcić innych zawodników do oszukiwania podczas zawodów. Według Pauzaniasza, pierwszy Zanes został wzniesiony, kiedy nijaki Eupolos z Tesalii ukarany został grzywną za przekupienie trzech przeciwników w boksie. Innym był pankratiasta z Aleksandrii, Sarapion, ukarany za tchórzostwo, ponieważ stchórzył i uciekł ze świętych terenów Olimpii w przeddzień Igrzysk.