Germańska tuba

Onet, portal  internetowy, niegdyś polski, założony w 1996 roku, dzisiaj należy do grupy Ringier Axel Springer Polska. Kim był Axel Springer? Urodzony w Hamburgu, w okresie hitlerowskim współodpowiedzialny za propagandę antyżydowską, zwolniony ze służby wojskowej, był członkiem Narodowosocjalistycznego Korpusu Motorowego, przybudówki NSDAP. I właśnie Grupa Ringier Axel Springer Polska jest od 2012 jedynym właścicielem Onetu. Portal pod przewodnictwem Bartosza Węglarczyka aż nadto chętnie i często drukuje łzawe wspomnienia ofiar „pokrzywdzonych przez los i historię”. W dzisiejszym wydaniu znajduję „wstrząsające” relacje nijakiej Caroli Stern z alianckich nalotów na Świnoujście, wtedy niemieckie, 12 marca 1945 roku.

Carola Stern wspomina: „Wszyscy padliśmy na ziemię, nakrywając głowy rękami. Staraliśmy się czołgając znaleźć kryjówkę. Udało mi się dotrzeć do pralni, gdzie byli już inni ludzie. Potężne grzmoty, huk wybuchów i trzęsące się ściany. Zgasły światła. Panował świst i brzęczenie, niesamowity hałas. Po kilku chwilach zapadła cisza, a następnie nastąpiła druga fala ataku”.

Wyszłam na ulicę, ale miasto zniknęło. Najbardziej ucierpiały port i ogrody uzdrowiska. W parku kratery po bombach wypełniały urwane głowy i kończyny żołnierzy, kobiet oraz dzieci. Pamiętam, że biegnąc przez to gruzowisko, śmiałam się jak szalona. Czułam, że tracę rozum. W końcu kobiety zajęły się dziećmi wałęsającymi się bez celu, inni próbowali sporządzić listę zabitych. Czuliśmy, że w niecałe dwie godziny bomby — których ilość wypełniłaby kilka pociągów towarowych — wymazały znaczną część naszej młodości.”

A więc to nie Hitler i wywołana przez niego wojna, nie germański drapieżny imperializm, nie niemieckie nienasycenie, nie niemiecka pogarda dla innych ludzi, ale alianckie bomby wymazały znaczną część jej młodości. Biedna, skrzywdzona Niemka. Dlaczego musiało ją to spotkać? Niemcy przecież nikogo nie bombardowali, nikogo nie ostrzeliwali, nikogo nie mordowali, nikomu nie uczynili żadnej krzywdy, nigdy i nikomu nie „wymazali” ani jednego dnia z jego życia, a tym bardziej młodości. I ten nieprzyzwoity lament Niemki teraz, gdy wiemy, że łączna liczba ofiar niemieckich zbrodni jest tak wielka, że zgoła niemożliwa do precyzyjnego oszacowania, jak twierdzą wszystkie – poza niemieckimi – historycznymi źródłami. Hipokryzja, zakłamanie i obłuda nie opuszczą Niemców nigdy.

Zauważcie, że tę tchórzliwą progermańską propagandę sączy w nasze umysły germański portal, legalnie działający w Polsce i prowadzony przez polsko-żydowskiego dziennikarza. Czy to nie dziwne, że nikt, absolutnie nikt ani słowem nie wspomniał dotychczas o bojkocie ONET-u, tej germańskiej tuby?

Media i my

Henry Miller w „Kolosie z Maroussi”, jego z całą pewnością najlepszej książce, napisał, że moglibyśmy uczynić wielki krok naprzód, gdybyśmy potrafili obejść się bez gazet i mediów, bowiem ich naczelnym zadaniem jest rozsiewanie kłamstwa, nienawiści, zawiści, chciwości, podejrzliwości, strachu i złości. „Brak gazet, brak wiadomości o tym, co ludzie robią w różnych częściach świata, aby sobie utrudnić lub ułatwić życie, jest największym błogosławieństwem”. Diagnoza Millera jest słuszna. Przestępstwem wszelkich mediów jest to, że wykorzystują i podsycają w nas zainteresowanie tym, co robi nasz bliźni, że pielęgnują w nas malaryczne zainteresowanie życiem innych ludzi i prowokują naszą nieszczęsną skłonność do podglądania egzystencji innych przez dziurkę od klucza. Media są pasożytem, który żyje na naszej chorobie, karmi się nią i usilnie zabiega o to, abyśmy nie wyzdrowieli nawet przypadkiem. Wczoraj, by udowodnić postawioną przez Millera tezę, zadałem sobie trud i przejrzałem artykuły w trzech polskich mediach internetowych, Interii, Onecie i Wirtualnej Polsce.

Interia pl. informuje, że syn naczelnego błazna Rzeczpospolitej, Korwina-Mikke, leży w szpitalu na covid, co dla wszystkich Polaków jest zapewne wiadomością szalenie relewantną i bez niej mogliby czuć się informacyjnie okaleczeni. Są też wyniki sekcji zwłok niedawno odstrzelonych wilków, do wiadomości dla ich pobratymców, sensacyjna wiadomość o sklerotycznym dziadku, który odebrał z przedszkola cudze dziecko, astronomiczna cena sukienki biednej i prześladowanej Meghan i okropnie przykra prawda o zagranicznej karierze Górniak, bardzo istotna dla dalszej egzystencji każdego uczciwego człowieka w naszym kraju. Potem anemiczny artykulik o facecie w którym kochały się podobno wszystkie Polki w latach 70-tych, czyli w zeszłym wieku, ujawnienie, że córka Artura Żmijewskiego ma jakiś wygląd, że Lityński zginął heroicznie ratując psa, bez wyjaśnienia, czy pies zdążył mu za to podziękować, jakieś sensacyjne doniesienia w sprawie Ronaldo i o tym, że Lubański zrobił coś niezwykłego, a Czarnota-Bojarska ujawniła wreszcie, kto oblał ją szampanem. Pozostałe jakże istotne wiadomości zamieszczone przez Interię dotyczą kobiety, która urodziła dziecko z zespołem Downa (czyżby jako pierwsza na świecie?) i kolejna notka, której wyczekiwaliśmy niczym kania dżdżu, czyli jak wygląda córka, ale tym razem córka Kozidrak oraz, że ktoś został przyłapany „z dużo młodszym”, tudzież wstrząsające wieści o byłej gwieździe TVN, chociaż do końca nie wiadomo co i kim wstrząsnęło. 

Wiadomości w Onet pl. zajmują się sprawą historycznie ważnych nieścisłości w wywiadzie Meghan i Harry`ego, kolejnymi oskarżeniami wobec nijakiego Obajtka, problemem, jak odpalić Kamaza przy temperaturze minus 48 stopni C, co w naszej szerokości geograficznej jest niezmiernie istotne i pożyteczne, bowiem ekstremalnie niskie temperatury mamy każdej zimy, rozważaniami na temat zarobków Harry’ego i Meghan, bez podania, gdzie ta cudaczna para jest zatrudniona, nieudolnym dochodzeniem w kwestii, kim jest matka tej ostatniej, ujawnieniem, co górale myślą o władzy, bowiem górale są jak ogólnie wiadomo znakomitymi politologami, tudzież kolejną arcyważną informacją o tym, że jakiś syn jakiegoś byłego selekcjonera wraca po zawieszeniu za korupcję i nie ma powodu do wstydu. Oczywiście, na onetowskiej stronie nie może zabraknąć sensacyjnych doniesień o Watykanie i tajemnicy fatimskiej, rozważań na temat wysokości emerytury Jolanty Kwaśniewskiej, dywagacji o przyczynach miauczenia kotów, zdania Krystyny Pawłowicz o innych kobietach oraz mniej czy bardziej niekompetentnych sugestii o przyczynach, które powodują, że Archie nie może być księciem. Można też dowiedzieć się, jak długo „Lewy” zarabia na Passata i iPhone`a, o burzliwym związku Mazurówny i Wacława Kiesielewskiego i zobaczyć zdjęcia Edyty Pazury z dziećmi w wannie, co podobno zszokowało wielu zacnych i niewinnych internautów.

Wirtualna Polska pl. ambitnie donosi, ile kosztuje wynajem berlińskiej willi Przyłębskiego, kimkolwiek on jest, jak dokonała się metamorfoza Szydło, o tym, że Meghan kłamała, jakby to było coś nadzwyczajnego, że niedźwiedź gonił pewnego narciarza, bo pewnie chciał zapytać, gdzie szczepią na covid, o jakiejś istocie rodzaju żeńskiego, która przechadzała się po plaży i że był to widok iście niebiański oraz o innej, która powiększyła biust i chciała więcej. Zainteresowanie budzi wiadomość o pewnym bachorze-ikonoklaście, który zniszczył już dwanaście telewizorów, ale rozczarowuje sąsiadująca z tą informacja o bezmyślnym zachowaniu Ronaldo; chyba że uznamy, że Ronaldo może robić coś „z myślą”, poza kopaniem piłki, zakładając oczywiście, że kopanie piłki wymaga myśli. Potem pojawiają się bezpłodne refleksje o alkoholowym imperium Palikota, purytańskie obiekcje o takiej, która pokazała za dużo na zdjęciu, relacja z pobytu Wieniawy w górach z kolejnym ukochanym, rewelacje o niekończącym się orgazmie, zwierzenia pewnej pani o tym, jak wyglądał jej dawny związek, smutna prawda o Hance Bielickiej, mętne spekulacje o ciąży bez stosunku i niedyskretna opowieść jakiegoś chama o nocy z jakąś Caroline.

Miller ma rację. Ileż nędzy i pustki, które sprzedaje się nam jako prawdy. Nie potrzebujemy prawdy w formie podawanej nam przez pisma czy media codzienne. Potrzebujemy spokoju, samotności i odpoczynku. Gdybyśmy potrafili gremialnie zastrajkować i uczciwie wyzbyć się wszelkiego zainteresowania tym, co robi nasz bliźni, wstąpiłoby w nas nowe życie. Ale nie potrafimy. Nasze lenistwo sprawia, że wybieramy podpatrywanie życia innych ludzi, unieważniając i redukując tym samym nasze własne życie. 

Interia Onet

Interia, Onet. Często zaglądałem do tych polskich portali. Nie zawsze zgadzałem się z ich sposobem widzenia, raziła niechlujność dziennikarska, polowanie na tanie sensacje, drażniły ich komentarze, zwłaszcza dotyczące polityki, ale też i nigdy nie przyszło mi do głowy, by sprawdzić, czyje interesy te portale reprezentują. Uznawałem je za polskie, to wystarczało. Ostatnio, po serii dość obrzydliwych ataków na polski rząd i sytuację w Polsce, sprawdziłem.

Portal internetowy Interia od stycznia 2008 roku w całości należy do niemieckiej grupy Bauer Media. Onet natomiast kontrolowany jest, także w całości, przez Ringier Axel Springer Polska, tak, ten sam Springer, z dobrymi koneksjami w nazistowskich kręgach. Axel Springer SE wydaje też w Polsce „Fakt”, „Newsweek Polska”, „Forbes”, „Przegląd Sportowy”, „Komputer Świat” czy „Auto Świat”, między innymi. Żaden z tych portali nie jest polski. W tej sytuacji jasny staje się ich profil. Jeżeli reprezentują one jakieś interesy, to można powiedzieć z całą pewnością, że nie są to polskie interesy. Media z kapitałem zagranicznym służą zagranicznym interesom. Jak wszędzie, jak zawsze. Media nie uprawiają działalności charytatywnej. Zastanawiam się jedynie, jak to było możliwe, by odsprzedać Niemcom możliwość kształtowania polskiej opinii publicznej i kto – oraz dlaczego – „zapomniał” jak ważną opiniotwórczą rolę spełniają media. Czy nie był to przypadkiem złoty okres Platformy Obywatelskiej pod absolutystycznymi rządami Donalda Tuska? Pozostaje tylko zauważyć, że jeżeli nie była to naiwność (a w takich kwestiach nigdy nie jest to naiwność), to było to poważne przestępstwo.