Książka i życie

Życie książek bywa czasem równie fascynujące jak życie ludzi. Dobrym tego przykładem może być księgozbiór Arystotelesa i Teofrasta (tylko częściowo nabyty przez Bibliotekę Aleksandryjską), zapisany przez Teofrasta nijakiemu Neleusowi (uczniowi Arystotelesa), który z kolei zapisał go swoim spadkobiercom, zamieszkałym w starożytnym Skepsis (miasto w Troadzie, blisko Troi, na którego miejscu istnieje dziś turecka wioska Kurşunlutepe). Ci zaiste prości ludzie, nie znając wartości odziedziczonych zwojów, a przerażeni wieścią, że król Attalos I poszukuje podobno zwojów do swojej biblioteki w Pergamonie, zakopali zbiory w ziemi. Przeleżały tam one półtora stulecia, niszczejąc i gnijąc, aż na początku I wieku p. n. e. zakupił je kolekcjoner Apellikon z Teos.

Kolegium Dionizosa

Ateńskie stowarzyszenie artystów dionizyjskich, Kolegium Dionizosa, albo Związek Artystów Dionizosa, to organizacja, która kontraktowała aktorów do odgrywania sztuk w całym starożytnym świecie greckim, a był to świat, gdzie niemal każde miasto i miasteczko uznawało za punkt honoru posiadanie własnego teatru. Teatrów w dawnej Grecji nie brakowało, o czym jeszcze i dziś świadczą setki ich ruin. Jednak tylko najbogatsze miasta mogły sobie pozwolić na posiadanie własnych zespołów aktorskich. Kolegium Dionizosa (istniało nie tylko w Atenach, także w starym jońskim mieście Teos i w Pergamonie) można więc uznać za pierwsze w dziejach stowarzyszenie aktorów, choć jednocześnie spełniało też rolę czegoś w rodzaju związku zawodowego. Członkostwo w tej organizacji, która rozsyłała zrzeszonych w niej artystów w najdalsze zakątki greckiego świata, a był to bez mała cały ówczesny świat, gwarantowało sporo przywilejów: całkowicie zwalniało z płacenia podatków oraz obowiązku odbywania służby wojskowej, zarówno na lądzie jak morzu, zapewniało nietykalność osobistą na terenie całej Grecji, i możliwość swobodnego przekraczania granic. Artyści otrzymywali w ten sposób bardzo specjalny status i ochronę. Kolegium Dionizosa zajmowało się ponadto – i ta jego funkcja jest być może najbardziej ważka – publikowaniem, rozpowszechnianiem i zachowywaniem tekstów dramaturgów. Występowało więc jednocześnie w roli wydawnictwa, biblioteki i dystrybutora dzieł teatralnych. Wszystko to miało miejsce drobne dwa tysiące pięćset lat temu. Zaledwie wczoraj.

Teatr

Termy i teatry należą do najbardziej charakterystycznych budowli kultury grecko-rzymskiej. Teatr Dionizosa w Atenach, słynny teatr w Epidaurusie, mniejszy w Ancient Epidaurus, w Efezie, w Argos, w Sparcie, w Eretrii, w Oropos, w Delos, Priene, Termessos, Sagalassos, Patarze, Tralles, w Messini, Taorminie, Gortynie, Aspendos, Apterze, Didymie, w Milecie, w Pergamonie, Helikarnasie, w Efezie, w Tebach … Można wymieniać bez końca. Zdawać by się mogło, że każde greckie miasto, wieś i najmniejsza osada posiadały teatr. Niemal wszystkie znane nam starożytne ruiny, pod każdą szerokością geograficzną, to świątynie, grobowce albo ponure warownie. Tylko grecko-rzymskie ruiny to teatry. 

Attalos III

Pełna, zaokrąglona twarz, wydatny, wąski podbródek, usta małe, pełne, prawie dziecięce, z nieco kapryśną dolną wargą, lekko wypukłe, duże oczy, prosty, klasyczny nos – Attalos III Filometor Euergetes, król Pergamonu, ostatni władca z dynastii Attalidów. Zmarł młodo, mając zaledwie trzydzieści kilka lat. Fascynująca postać. Historia nie ma o nim pochlebnego zdania. Uważa się, że był niezrównoważony psychicznie, wręcz szalony, próżny i okrutny, prawdopodobnie osobowość autystyczna, mizantrop, możliwe, że – jak określilibyśmy to współcześnie – dotknięty ostrym zespołem Aspergera. Attalos stronił od ludzi, nie przepadał ani za zabawami ani ucztami i niechętnie pokazywał się publicznie. Nigdy nie golił brody, nie obcinał włosów, ubierał się bardzo skromnie. Egzystując jak samotnik, w cichym i opustoszałym pałacu, jedyne, czemu poświęcał się z pasją była praca naukowa. Wiadomo, że napisał traktat o rolnictwie. Uprawiał zioła lecznicze, ale i trujące, sporządzał z nich wyciągi; legenda głosi, że podobnie jak później miała to czynić Kleopatra, badał ich skuteczność na skazanych na śmierć przestępcach. Podobno wynalazł bardzo skuteczny plaster na rany i owrzodzenia oraz dietę na zaburzenia w trawieniu. Interesowała go również entomologia. Typ naukowca-dziwaka raczej niż władcy. Czas wolny od obowiązków i zajęć naukowych najchętniej spędzał modelując w wosku i odlewając rzeźby w brązie. I właśnie w trakcie sporządzania pomnika matki doznał porażenia słonecznego i zmarł po kilku dniach choroby. Być może podzieliłby anonimowy los wielu ówczesnych władców, z istnienia których przetrwały jedynie niepewne daty urodzin i śmierci, gdyby nie to, że pozostawił po sobie zaskakujący testament. Na mocy tego testamentu całe swoje państwo z jego skarbami, kopalniami i ziemią zapisał w spadku Rzymowi, a miasta greckie z Pergamonem na czele obdarzył wolnością (w identyczny sposób jak wyzwala się wiernych niewolników). Posunięcie to zaskoczyło wszystkich, łącznie z spadkobiercami, czyli Rzymianami, którzy dość długo wahali się, co począć z tym nieoczekiwanym darem.

Historycy do dziś próbują odgadnąć motywy tej kontrowersyjnej decyzji. Część sugeruje, że powodem mogła być jego niechęć, a może wręcz nienawiść, do przyrodniego brata, Aristonikosa, który był synem hetery efeskiej. Ponieważ Attalos III nie miał męskiego potomka, naturalnym pretendentem do tronu był właśnie Aristonikos. Ta teza wydaje się jednak być dość wątła. Jeżeli założyć, że jego niechęć do przyrodniego brata była tak wielka, powstaje pytanie, co powstrzymywało go od skorzystania z metod, którymi posługiwano się wówczas, a już zwłaszcza w podobnych sytuacjach, nagminnie – czyli pozbycia się brata, choćby za pomocą trucizny. Druga teza także nie przekonywuje. Część historyków sugeruje, że zapis na korzyść Rzymu mógł wynikać z lęku Attalosa przed wybuchem rewolty społecznej w królestwie (uważa się, że tylko Rzymianie byliby w stanie opanować sytuację w obliczu narastającego buntu niewolników i biedoty). Bunt mógł wydarzyć się lub nie, tego Attalos nie mógł przewidzieć z bezwzględną pewnością. Najbardziej prawdopodobna wydaje się więc trzecia teza: zapis był spowodowany świadomością faktycznej zależności od Rzymu i pragnieniem uchronienia poddanych od nieuniknionej wojny z ekspansywnym protektorem, który po śmierci Attalosa sięgnąłby po Pergamon tak czy inaczej. Gdyby przyjąć za prawdziwą tezę trzecią, trzeba byłoby także uznać, że ten niezrównoważony psychicznie człowiek, odludek i szaleniec musiał być bardzo wnikliwym i inteligentnym obserwatorem, świetnie zorientowanym w politycznych realiach swojej epoki. Może chciał raz na zawsze skończyć z pozorami, zmęczony walką o ich utrzymanie w świecie, którego faktycznymi władcami i tak byli już Rzymianie? Może nie miał złudzeń? Może już doskonale rozumiał, że Rzym będzie rzeczywistym władcą nie tylko Pergamonu, ale i całego świata hellenistycznego? Może pamiętał, że kiedy jego ojciec, Attalos II, po zdobyciu przez Rzymian Koryntu zaoferował astronomiczną jak na one czasy sumę stu talentów za obraz przedstawiający boga wina Dionizosa, rzymski wódz, Lucjusz Mummiusz, pozbawił go tego nabytku z dziecinną łatwością? Niczego nie można wykluczyć, prawdy nie poznamy nigdy, testament Attalosa, przesłanki, którymi się kierował, budziły i będą budzić pytania, a nie brakuje także opinii, że testament nigdy nie istniał lub był sfałszowany. Nikt jednak nie zdołał wskazać ewentualnych „autorów” takiego fałszerstwa ani ich motywów, tym bardziej, że główni podejrzani, czyli Rzymianie, sądząc z ich reakcji, wcale nie byli na ten prezent przygotowani.

Ja optuję za trzecią tezą. Attalos III Filometor był ekscentryczny i szalony, a właśnie w tym szaleństwie jest metoda. I pogarda. „Wielkodusznie” ofiarował Rzymianom to, co i tak już do nich należało.