Demetrios Poliorketes

Demetrios Poliorketes to jeden z najwybitniejszych wodzów antycznego świata, syn słynnego Antygonosa Jednookiego Macedońskiego, podobno zdolny wynalazca maszyn oblężniczych, bon vivant epoki hellenistycznej, czerpiący garściami z uciech życia, wielbiciel wina i kobiecych wdzięków. Pliniusz przetacza zabawną anegdotkę o nim: Powiadają, że raz, porwany jedną ze swoich przygód miłosnych, zawiadomił ojca, że jest chory. Gdy ojciec wchodził do pałacu syna, spotkał młodą osobę ładnej powierzchowności, która spieszyła się ukryć. Wszedłszy do izby chorego, Antygonos przysiadł koło niego i zaczął badać jego puls. Puls był zabójczo normalny. – Gorączka mnie opuściła – objaśnił Demetrios. – Wiem – odpowiedział stary Cyklop z chytrym uśmiechem – przed chwilą się z nią spotkałem.

Artemizjon

Artemizjon w Efezie. Świątynia zbudowana na rozkaz króla Lidii Krezusa w roku 560 przed naszą erą. Przetrwała 204 lata zanim podpalił ją Herostrates, szewc, starożytny celebryta, pragnący unieśmiertelnić swoje imię za wszelką cenę. Odbudowana ponownie w roku 260 p.n.e. i ostatecznie zniszczona podczas najazdu germańskiego plemienia Gotów w roku 262 naszej ery. Jeszcze zanim tam dotarłem dobrze wiedziałem, że z tej dumnej świątyni, jednego z siedmiu cudów starożytnego świata, zostało tylko kilkanaście kolumnowych kamieni w porośniętym trzciną bajorze, ale wiedza ta w żaden sposób nie była w stanie złagodzić kolizji z rzeczywistością. Widok był bardziej przykry niż mogłem się spodziewać; czułem coś znacznie cięższego niż zawód, jakieś poczucie ograbienia i zniechęcenie, które często temu towarzyszy. Przyglądając się resztkom omszałych cylindrycznych bloków, bezładnie porozrzucanych na podmokłym, bagnistym gruncie zastanawiałem się, czy to miejsce zawsze tak wyglądało, a jeżeli tak, to dlaczego właśnie tutaj usytuowano tę świątynię. Odpowiedź znalazłem znacznie później, w drugim tomie „Historii Naturalnej” Pliniusza: Wzniesioną ją na gruncie bagnistym, aby nie odczuwała wstrząsów ani pękania skorupy ziemskiej; żeby zaś z drugiej strony fundamenty takiego ogromu nie stanęły w podłożu śliskim i niestałym, usypali na spód warstwę tłuczonego węgla, następnie wymościli runem owczym.

Antysejsmiczna budowla sprzed tysięcy lat! Architekt prowadzący budowę, Chersifron, musiał doskonale wiedzieć, że węgiel posiada właściwość wchłaniania wilgoci. Pięćset lat przed naszą erą.

Matka Natura

Pliniusz „Historia Naturalna”: Przede wszystkim człowiek jest tym jedynym śród stworzeń, którego przyroda nie odziewa z jego własnych zasobów, podczas gdy wszystkim innym przydzieliła rozmaite gotowe okrycia: skorupy, skórki, kolce, sierść, szczeć, włosy, pierze, pióra, łuski, runo! Nawet pnie drzew zabezpieczyła od zimna i upału korą, niekiedy podwójną. Tylko człowieka nagiego i na gołą ziemię rzuca w chwili jego urodzenia, na to, by zaraz krzyczał i płakał; a przecież żadne inne stworzenie nie rodzi się do płaczu, i to od razu u progu życia!

Pliniusz nie gloryfikuje przyrody, nie zachwyca się nią. W tym jest mi bliższy niż bandy współczesnych infantylnych płaczków, którzy nazywają przyrodę Matką Naturą. Nie bez powodu wyrwaliśmy się z Natury, nie bez powodu obawialiśmy się jej zawsze, nie bez powodu przez całe nasze dzieje próbowaliśmy ją opanować i okiełznać. Natura jest bezwzględna i mordercza. W naturze nie jesteśmy w stanie myśleć, tworzyć, posiadać kulturę. W naturze możemy jedynie starać się przetrwać, dokładnie tak, jak czynią to zwierzęta, i to jest właśnie to, czym zajmowaliśmy się przez miliony lat zanim udało nam się stworzyć dom i miasto. Naszą prawdziwą matką jest Dom, a naszą ojczyzną Miasto.

Bydło

Pliniusz „Historia naturalna”: Nawet pieniądz (pecunia) nazwany tak został od bydła (pecus) i jeszcze dzisiaj w spisach cenzorskich wszystko, z czego lud ma dochody, nazywa się pastwiskami. Łacińskie słowo pecus znaczy więc dosłownie: bydło. Pecus AS to także – jakże stosowna! – nazwa znanego biura pośrednictwa pracy w Oslo w Norwegii.

Amarone

Pliniusz wspomina o winach rodzynkowych z Krety. Twierdzi, że robiono je susząc na słońcu całkowicie dojrzałe grona i suszono je do czasu aż traciły nieco więcej niż połowę ciężaru, a następnie były wyciskane. Czyż nie tak produkuje się włoską chlubę Amarone?

Vatican

Przeczytałem dziś, że w czasach cesarstwa Rzymskiego dolna część Watykańskiego państwa była niedostępnym bagniskiem zamieszkiwanym jedynie przez węże. Według Pliniusza żyły tam węże tak wielkie, że potrafiły połykać dzieci w całości. W I wieku n. e. cesarzowa Agrypina nakazała osuszyć te tereny, zakładając tam imponujące ogrody. Na obecnym Placu św. Piotra, estradzie wiernych, w tamtych czasach regularnie odbywały się wyścigi rydwanów konnych i, za panowania Nerona zwłaszcza, publiczne egzekucje.

Miasto Watykan i Bazylika św. Piotra wybudowane są na pogańskim miejscu kultu zwanym w łacinie Vaticanus mons lub Vaticanus collis, co oznacza wzgórze lub górę proroctwa. Słowo Vatican (od Vatis czyli prorok i can czyli wąż) oznaczałoby więc dosłownie „proroczy” lub „prorokujący wąż”. Monety wybijane w Watykanie często oznaczane są inskrypcją „Citta del Vaticano” – Miasto Proroctwa.