Bodaj Platon powiedział, że poeci są sekretarzami bóstwa, które steruje nimi wbrew ich woli. Swift, pisząc „Podróże Guliwera”, zamierzał stworzyć satyrę na nasze przywary i nasze społeczeństwa, a pozostawił po sobie książkę dla dzieci. Lewis, pisząc „Alicję w krainie czarów”, chciał podobno spłodzić książkę dla dzieci. Tymczasem napisał książkę dla dorosłych, bo dorośli czytają tę książkę częściej niż dzieci. Zwłaszcza teraz, gdy dzieci nie czytają nic, może poza komiksami, i przyjmując również, że komiksy to coś, co wymaga umiejętności czytania.
Tag: Podróże Guliwera
Wyobraźnia pisarza
W powieści Jonathana Swifta „Podróże Guliwera” pewien astronom odkrywa krążące wokół Marsa dwa księżyce: „Bliższy oddalony jest od środka planety na odległość wynoszącą dokładnie trzy jej średnice, a dalszy na pięć średnic; pierwszy obraca się wokół planety w ciągu dziesięciu dni, drugi w dwadzieścia jeden i pół godziny.”
Swift pisał to w roku 1726. Nie znano wtedy jeszcze teleskopów, potrafiących dojrzeć tak małe ciała niebieskie, nic nie wiedziano o satelitach Marsa, i Swift też nie powinien był o tym wiedzieć. Astronomowie potwierdzili jego wizję dopiero 150 lat później. Co ciekawe, satelity Marsa istotnie poruszają się bardzo nietypowo. Skąd więc pisarzowi przyszedł do głowy taki właśnie pomysł? Inny pisarz, Arthur C. Clarke utrzymywał, że dopóki Swift nie wymyślił Fobosa i Deimosa (satelitów Marsa) po prostu ich tam nie było – stworzyła je dopiero wyobraźnia pisarza.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.