Świeczka i ogarek

Chińczycy dają wyraz swego niezadowolenia bojkotując produkty Hennes & Mauritz AB. Szwedzka firma odzieżowa wyraziła wcześniej „niepokój” z powodu prześladowań ludności w regionie Xinjiang, zamieszkałym głównie przez Ujgurów. Chińczycy w odwecie nawołują do bojkotu firmy i zaczyna to przynosić rezultaty – wielu chińskich artystów oraz organizacji podpisuje się pod tą akcją. I słusznie, moim zdaniem. Daleki jestem od tego, by popierać jakiekolwiek działania Chin, ale i mam już serdecznie dość wszelkiego rodzaju firm, facebooków, amazonów, koncernów i przedsiębiorstw, które arbitralnie próbują uchodzić za sumienie świata i jedynych sprawiedliwych. Jeżeli H&M nie zgadza się z polityką Chin, powinna dać temu wyraz w jednoznaczny sposób, czyli przez wycofanie sieci swoich sklepów z tego kraju, a ma ich tam aż 520. Wszystko inne jest czystą hipokryzją i obłudą – chcą zarabiać i jednocześnie uchodzić za good guys, którzy nigdy i niczym nie poplamili sobie łapek, bo to jest w tej chwili mile widziane w liberalnych kręgach i, co równie ważne, politycznie poprawne.  

Równe mózgi

Uznajemy dzisiaj, że mózg męski i żeński są różne, ale podkreślamy również, zgodnie z wymogami politycznej poprawności, że są równe. Jak wszystko, co określa się słowem równe, czy jego pochodnym, jak równość, jest to prawdą tylko częściowo. Już gdy chodzi o starzenie się, ten równy mózg męski jest w znacznie gorszej sytuacji. U mężczyzn przykre zmiany zaczynają pojawiać się około 65. roku życia, gdy spada poziom testosteronu, gdy giną neurony w korze mózgowej i powiększa się ilość płynu mózgowo-rdzeniowego. U przeciętnego mężczyzny pomiędzy 65. a 90. rokiem życia ilość tego płynu w okolicach kory skroniowej wzrasta o prawie 30 proc. U kobiet średnio o 1 proc. Innymi słowy, kobietom neurony nie psują się, jeżeli oczywiście nie cierpią na chorobę neurodegeneracyjną. Kobiety mają więc szansę, by znaczenie lepiej gromadzić i utrwalać doświadczenia. Zapewne z tego właśnie powodu starzy władcy to z reguły upiorne zjawisko. W historii roi się od takich przykładów – szaleństwa to niemal wyłączna specjalność starych królów i cesarzy. A wiekowe władczynie? Nie, ich to nie dotyczy, one bowiem, zachowując pamięć i funkcje mózgu, potrafią świetnie wykorzystać swoje życiowe doświadczenie. Nie jest to zresztą w przyrodzie przypadek całkiem odosobniony. W stadzie słoni zawsze przewodzi najstarsza samica, a w rodzinach, zwłaszcza w ciężkich czasach, to często babcie odgrywały taką rolę.

Zwyczajny faszyzm

W komunistycznej Polsce, jak we wszystkich pozostałych sowieckich lennach, wyrażanie swoich poglądów zawsze kończyło się tym samym: taka osoba szybko znikała z życia publicznego, a niekiedy znikała także fizycznie. W krajach zawirusowanych komunizmem, podobnie jak w germańskim raju Trzeciej Rzeszy, mogły istnieć tylko poglądy dozwolone. Żadne inne nie miały prawa bytu. Zazdrościliśmy zachodniej Europie, zazdrościliśmy całemu wolnemu światu, że może koegzystować głośno wyrażając i konfrontując swoje przekonania. Od pewnego czasu role odwróciły się. W zapisie Zamaskowany rasizm, sprzed paru tygodni, pisałem, że obecnie w Szwecji „prawdziwa demokracja” jest definiowana wyłącznie przez wielokulturowość, polityczną poprawność, liberalizm oraz relatywizm genderowy, że jakakolwiek dyskusja jest niemożliwa, z góry wykluczona, a każde inne stanowisko i każdy inny pogląd stemplowane są natychmiast jako rasizm i że stempel ten skazuje ofiarę na polityczny, socjalny, towarzyski, a niekiedy nawet zawodowy niebyt. Aktualnie doświadczył tego Alexander Bard, muzyk i pisarz, który na Twitterze skrytykował ruch Black lives matter twierdząc, że czarni, zamiast podpalać sklepy i niszczyć pomniki powinni raczej ostro zabrać się za naukę, pracę i przestać żyć z socjalnych zasiłków. W mediach, totalnie opanowanych przez medialnych świętych, niewinnych, dziewiczych i szlachetnych, zawrzało. Nie, nikt nie podjął z nim jakiejkolwiek polemiki, nikt nie przedstawił kontrargumentów, nikt nie postawił żadnych pytań. Natomiast kategorycznie zażądano jego głowy. Żądaniom świętoszkowato oburzonych miernot stało się zadość – z Bardem, jako jurorem w telewizyjnym programie Mam Talent zerwano kontrakt, o czym dumnie poinformowała rzeczniczka prasowa TV 4, a Partia Liberalna, której był członkiem, błyskawicznie usunęła go ze swoich szeregów. Wszystko w ciągu jednego dnia – podziwu godna maszyneria połączonych sił politycznej poprawności, silnego zaczadzenia alterocentryzmem i debilizmu. Pierwsze skojarzenie przywodzi na myśl słowo bolszewizm, ale myślę, że jest to zbyt umiarkowane i poczciwe określenie. To, co ma obecnie miejsce w Szwecji, i w całej bez mała Europie, to zwyczajny faszyzm.

Zamaskowany rasizm

W Szwecji wciąż króluje przekonanie, że prawdziwa demokracja może być definiowana wyłącznie przez wielokulturowość, polityczną poprawność, liberalizm oraz relatywizm genderowy, a wszystkie inne opinie należy z góry wykluczyć i nawet ich nie dyskutować, bo są jedynie zamaskowanym rasizmem.