Pangea

W powieści Gabriela Marqueza Sto lat samotności deszcz „padał cztery lata, jedenaście miesięcy i dwa dni”. Około 233 milionów lat temu na Pangei, superkontynencie karbońskim, spadł deszcz i padał nieprzerwanie przez milion lat. Milion lat. Literatura, którą pisała i wciąż pisze Przyroda, jest niewyobrażalna. Trzeba być kretynem czyli ekologiem, by wierzyć, że można coś poprawić lub zmienić w jej scenariuszach. Na Pangei deszcz padał przez milion lat. Nie jesteśmy nawet w stanie wyobrazić sobie tego. Nasz umysł nie odbiera na tak wieczystych częstotliwościach.

Matka Natura

Pliniusz „Historia Naturalna”: Przede wszystkim człowiek jest tym jedynym śród stworzeń, którego przyroda nie odziewa z jego własnych zasobów, podczas gdy wszystkim innym przydzieliła rozmaite gotowe okrycia: skorupy, skórki, kolce, sierść, szczeć, włosy, pierze, pióra, łuski, runo! Nawet pnie drzew zabezpieczyła od zimna i upału korą, niekiedy podwójną. Tylko człowieka nagiego i na gołą ziemię rzuca w chwili jego urodzenia, na to, by zaraz krzyczał i płakał; a przecież żadne inne stworzenie nie rodzi się do płaczu, i to od razu u progu życia!

Pliniusz nie gloryfikuje przyrody, nie zachwyca się nią. W tym jest mi bliższy niż bandy współczesnych infantylnych płaczków, którzy nazywają przyrodę Matką Naturą. Nie bez powodu wyrwaliśmy się z Natury, nie bez powodu obawialiśmy się jej zawsze, nie bez powodu przez całe nasze dzieje próbowaliśmy ją opanować i okiełznać. Natura jest bezwzględna i mordercza. W naturze nie jesteśmy w stanie myśleć, tworzyć, posiadać kulturę. W naturze możemy jedynie starać się przetrwać, dokładnie tak, jak czynią to zwierzęta, i to jest właśnie to, czym zajmowaliśmy się przez miliony lat zanim udało nam się stworzyć dom i miasto. Naszą prawdziwą matką jest Dom, a naszą ojczyzną Miasto.

Jeszcze Pauzaniasz

Jeszcze Pauzaniasz. Z jego „Przewodnika” trudno byłoby wywnioskować cokolwiek o przyrodzie miejsc, które odwiedza. Przyroda nie istnieje dla Pauzaniasza. Jeżeli zdarza mu się wspomnieć o źródle, to tylko dlatego, że kąpała się w nim jakaś bogini, gdy pisze o jakiejś grocie, to jedynie po to, by zaznaczyć, że urodził się w niej bóg, gdy znajdziesz wzmiankę o jakiejś górze, to tylko z powodu znajdującego się tam sanktuarium. Nie opisuje przyrody, nie postrzega jej, nie przypisuje jej żadnego znaczenia. W Księdze 10 zabiera nas do świątyni Apollina w Delfach, ale próżno tam szukać choćby jednego zdania o spektakularnym położeniu wyroczni, uczepionej stoku masywu Parnasu, z widokiem na wąwóz Plejstos, malowniczo przechodzący w równinę Amfisy. Pauzaniasz, podobnie jak wszyscy jego współcześni, potrafi zachwycać się dziełem ludzkich rąk, ale nigdy przyrodą.

Kilka myśli ekologicznych

Jesteśmy gatunkiem, który uwielbia podcinać gałęź na której siedzi. Czynimy to na wielu płaszczyznach i na rozliczne sposoby. Jedną z nich jest propagowanie idei, że bez nas, bez człowieka świat byłby zdecydowanie lepszy. Taką właśnie ideę propaguje biolog John Orrock, specjalista z zakresu ochrony środowiska z National Center of Ecological Analysis and Synthesis in Santa Barbara, California. „Smutna prawda jest taka, że jeżeli ludzie zostaliby wycięci z obrazka świata, wyglądałby on znacznie lepiej”, twierdzi John Orrock.

Możliwe, mr Orrock, możliwe. Proszę nam tylko łaskawie wyjaśnić kto, na boga, mógłby to stwierdzić? Zaskroniec pospolity? Palczak madagaskarski? A może gnojna mucha? Wartościowania, które pan uprawia, mr Orrock, to pojęcia z dziedziny kultury, a kultura to obrazek świata z człowiekiem. Z biologicznego punktu widzenia nic nie jest lepsze czy gorsze, ładniejsze czy brzydsze, sprawiedliwe czy krzywdzące, prawdziwe czy kłamliwe i wydawać by się mogło, że kto jak kto, ale pan, podobno biolog, powinien wiedzieć o tym najlepiej. Z biologicznego punktu widzenia pańska „smutna prawda”, mr Orrock, to kompletna bzdura.                                                                  

                                                            ***

Natura jest dla mnie nieprzyjaciółką; wiejski krajobraz zdaje mi się grobem. Zielona ziemia czekającym cmentarzem. Trawa żywi się człowiekiem. Drzewa rosną na trupach, na wszystkim, co umiera. To świecące jasno, niewzruszone i spokojne słońce sprawi, że zgniję. Łagodna i piękna woda obmyje moje kości. (Goncourt)

                                                                          ***

Przyroda nie jest naszym sprzymierzeńcem. Wbrew sielankowym wyobrażeniom infantylnych amatorów-ekologów nigdy nim nie była. Nasza egzystencja w Przyrodzie była piekłem. Piekłem, z którego uciekliśmy dzięki naszej inteligencji. I przy odrobinie szczęścia. Pozostaje mieć nadzieję, że nie wrócimy tam nigdy. Czy uważam, że możemy niszczyć Przyrodę? Uważam, że człowiek powinien Przyrodę opanować, poświęcić całą swoją przekorną inteligencję i boską przebiegłość, aby ją ujarzmić, podporządkować, nauczyć się nią sterować, i wykorzystywać do swoich własnych potrzeb. Jeżeli oznacza to również zniszczenie Przyrody, zniszczmy ją. Ona nas zniszczy prędzej czy później. To nie ulega wątpliwości. Przyroda zawsze niszczy wszystkie swoje twory. Homo sapiens jest być może jedyną z jej rozlicznych – i przeważnie totalnie poronionych kreacji – która mogłaby jej zagrozić, która mogłaby sama pokierować swoim losem. Jeżeli nie zdołamy tego uczynić, to w każdym bądź razie nie powinniśmy się dać zabić niczym jakaś potulna i bezmyślna gromadka koczkodanów nadobnych. Samobójstwo jest bardziej honorową alternatywą.

Przyroda

Ekolodzy, Zieloni, wszelkiej maści obrońcy przyrody wychodzą z naiwnego założenia, że z Przyrodą można negocjować, że można ją przekupić, można się jej podlizać, że będzie dla nas dobra, jeżeli tylko my będziemy grzeczni. Błąd. Przyroda wykreowała dziesiątki tysięcy najrozmaitszych gatunków, zarówno takich, które znamy, jak i takich o których nic nie wiemy i nie dowiemy się już nigdy. I niemal wszystkie one, poza dinozaurami i diplodokami, które – cierpiąc na obrzydliwy gigantyzm – produkowały koszmarne ilości metanu, były wyjątkowo grzeczne i pokorne, wstydliwie kryjąc się w swoich niszach. Wszystkie te gatunki podzieliły jednak dokładnie ten sam los. Przyroda nie zajmuje się nagradzaniem dobrych czy karaniem złych. Niszczy i jednych i drugich. To jedyne jej zadanie. Innego zresztą nie ma.

4 myśli

Uczucia są prymarne. Nasza prymitywna epoka, niezdolna do tego, by móc korzystać z rozumu, z konieczności więc musi odwoływać się do uczuć. Bez wyboru.

                                                                        ***

Znalazłem w deklaracji szwedzkich ekologów stwierdzenie, że przyroda i klimat muszą być traktowane jako wartości same w sobie. Czy tylko idioci piszą takie deklaracje? Klimat i przyroda podlegają nieustannym zmianom i przeobrażeniom. O jakich więc „wartościach samych w sobie” można tu mówić?

                                                                        ***

Nasze możliwości komunikowania się ze sobą w ostatnich kilkunastu latach zwiększyły się niewiarygodnie. Są telefony, Skype, Tinder, Badoo, Facebook, Snapchat, Instagram, maile i cała reszta internetowego śmiecia. Tymczasem nasza umiejętność słuchania siebie nawzajem spadła niemal do zera. Mówimy, mówimy, mówimy … całkiem tak, jakby naprzeciw nas stał ekran komputera, a nie inny człowiek.

                                                                       ***

Gdyby naiwność dało się odróżnić od głupoty ….

Pauzaniasz

Od tygodni Pauzaniasz, pełne trzy tomy, hojny prezent od Ag. Czytam go powoli, smakuję każdy akapit, chciałbym, by starczył na długo. Tymczasem dotarłem prawie do kresu tomu „Wędrówka po Helladzie” i nigdzie, dosłownie nigdzie, ani jednego słowa o naturze czy przyrodzie. Przyroda dla niego nie istnieje. Nie postrzega jej, nie uznaje za stosowne, by wspomnieć o jej istnieniu, a jeżeli pojawia się jakaś wzmianka, to jedynie wówczas, gdy mowa o katastrofach naturalnych. Jest mi to bliskie i znajome – nie cierpię przyrody. Uznaję ją jedynie jako dekorację, a przesadna dziś gloryfikacja przyrody wydaje mi się być obrzydliwa i niestosowna; zgodnie z panującą obecnie manierą podlizujemy się do wszystkiego co, jak trwożliwie przeczuwamy, jest silniejsze od nas i może nas zniszczyć w każdej chwili. Z dumnych zdobywców świata staliśmy się bandą tchórzy. Przyrodę powinno się traktować jak teatralną dekorację – dostosowując jej formę do granej przez nas sztuki. Pauzaniasza rozumiem doskonale – on i jego współcześni byli wciąż jeszcze zbyt blisko przyrody, by ją podziwiać czy, tym bardziej, kochać. W przeciwieństwie do nas, dobrze znali prawdziwą naturę natury.