Strzępy z Durrella

Poznają się w 1935. W 1937 L. Durrell z żoną Nancy pojawiają się w Paryżu. Dom przy villa Seurat w Paryżu. Durrellowie wynajmują mieszkanie przy rue Gazan 21. Anais. Inni. Córka Penelepe. Wizyta Millera na Korfu. Potem Grecja. Ateny. Jorgos Katsimbalis, Stefanides, Seferis. Rezultatem jest znakomity Kolos z Maroussi. Mieszkaliśmy w Maroussi. Spokojne, nieco senne. Jakim dziwnym zwierzęco-roślinno-mineralnym tworem jest kobiecy umysł? (Durrell w liście). Adres Durrella w Atenach: Anagnostopulu 40. Zdaje się, że bardzo blisko Muzeum Archeologicznego. Eve Cohen, którą poznaje w Aleksandrii, zostaje jego żoną. Goethe: Miarą wielkości dzieła jest niemożność jego ukończenia. Sprytne. Zawsze szukamy pretekstu, by pójść na spacer. Europa to owczarnia pełna beczących i kudłatych socjalistów, którzy zdają się nie zauważać, że socjalizm toruje drogę fanatykom. Wizja w pełni prorocza. Durrell do Millera w liście pisanym w czasie pobytu w Belgradzie: Ludzie przypominają tu mole, są śmiertelnie wystraszeni, obłudni i sztywni. Tymczasem do tego centrum barbarzyństwa, porównywalnego jedynie z najmroczniejszymi okresami w historii, przyjeżdżają amerykańscy i angielscy lewicowcy, by opowiadać obrzydliwym komunistom, jak zepsuta i bliska upadku jest nasza zachodnia cywilizacja. Hitler to przy nich niewiniątko. W 1952 roku Eve przeżywa załamanie i musi poddać się leczeniu. Córka Sappho. „Turecki dom” w pobliżu opactwa Bellapaix na Cyprze. W tym samym czasie triumfalna podróż Millera po Europie, w towarzystwie pięknej Eve McClure. Durrell poznaje Claude Vincendon, kończy Justynę. Dom w Sommieres, miasteczko średniowieczne na południu Francji. Spotykają się ponownie dopiero w 1959 roku, po dwudziestu latach. Durrell po wizycie w Egipcie w 1977 roku: Jednak wszędzie, gdzie pojawiają się Arabowie, jest również pustynny kurz, brud i fanatyzm. A potem refleksja: Jestem statecznym, siwiejącym starszym panem, mam sześćdziesiąt sześć lat, a w tym wieku człowiek zaczyna się sypać – albo, jak mówią, tracić parę. Nadal jednak potrafię przez dłuższy czas stać na głowie i opanowałem wszystkie możliwe nałogi oprócz picia czerwonego wina. Ja też.

Wiersze

Kiedyś chętnie czytałem wiersze. Dzisiaj prawie nie czytam wierszy. Czasem Kawafis, Seferis, Borges. W każdym bądź razie rzadko, i tylko po polsku. Nigdy po szwedzku. Nie dlatego, że nie rozumiem szwedzkiego. Rozumiem, ale do przyjemności z lektury wiersza potrzeba czegoś więcej niż rozumienia. Wiersze trzeba jeszcze czuć, a w obcym języku to właśnie jest prawie nieosiągalne. Rozumiesz, oczywiście, że rozumiesz, ale nie czujesz. Wiersze jednak nie wymagają od nas rozumienia. Wiersze docierają do nas w inny, pozasemantyczny sposób.

Uosobienie nihilizmu

Notatka Seferisa z 2 września 1948 roku w „Dni”. Wspomina o informacji zamieszczonej w biuletynie Agencji Wschodu, dotyczącej posiedzenia Rady Parlamentarnej w Bonn, gdzie padły słowa o tym, że Hitler w żadnym razie nie jest zjawiskiem specyficznie i wyłącznie niemieckim, ale uosobieniem nihilizmu europejskiego. Komentarz Seferisa: W ten sposób pewnego wieczoru w Korczy usłyszałem, jak ogłoszono w radiu, że lud niemiecki wolny jest od grzechu pierworodnego! Ich nieświadomość jest nie do przecenienia.

Seferis

Jorgos Seferis raz jeszcze: Rozpacz ruin Azji Mniejszej jest nie do opisania. Genialne sformułowanie. To samo czułem oglądając ruiny Miletu, Priene, Efezu, Didymy. Rozpacz tych ruin i na ich szczytach złowrogo łopoczące tureckie flagi. Jak sfałszowany podpis.

Seferis i Sparta

Seferis o „idyllicznym” krajobrazie Sparty. To prawda. Krajobraz Sparty jest idylliczny. Co za przewrotny i zaskakujący kontrapunkt – Sparta i idylla. A jednak. I nie ma tu miejsca na myśl o Likurgu. Nic z tego, co zwykle kojarzymy ze Spartą. To radosne, niemal oszałamiające przeżycie, gdy parkując samochód przed hotelem Menelaion przy Palaiologou, ujrzałem przez wąską szczelinę biegnącą ku górze, przez uliczkę Vrasidou, zbocza Tajgetu. Sparta, której nigdy wcześniej nie potrafiłem sobie wyobrazić i Sparta, którą poznałem. Nawet Mani nie zrobiło na mnie takiego wrażenia.

Inne trafne spostrzeżenie Seferisa: W Grecji biada ci, jeśli chcesz patrzeć przez cały czas; musisz zmniejszać przesłonę, jak podczas robienia zdjęć. W przeciwnym razie możesz sobie zaszkodzić … I to mówi Grek. I wie, co mówi. W Grecji łatwo zatracić się w patrzeniu.