Muszki owocowe i seks

Profesor Galit Ophir-Shohat z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco zaobserwował, że samce muszek owocowych, gdy pozbawione są seksu, natychmiast topią swój smutek w alkoholu: zaciekle tropią wszelkie substancje zawierające etanol i zapijają się na śmierć. Los erotomanów jest więc nie do pozazdroszczenia, nawet gdy jest się muszką owocową – także i w tym wypadku pozostaje wybór tylko między nudą, fikcją i stresem.  

Dysfunkcja

Dysfunkcja religii. Prawdziwa religia przede wszystkim powinna uwalniać człowieka od lęku przed śmiercią, sprawiać, by śmierć nie była niczym więcej niż cezurą przed transformacją do innej formy egzystencji, lepszej, piękniejszej i bardziej atrakcyjnej. Tymczasem wcale tak nie jest, śmierć wciąż wzbudza strach, tym większy, że według religijnych doktryn pośmiertna egzystencja jest uwarunkowana doczesnymi zasługami, a doczesne zasługi, jak powszechnie wiadomo, są dość względnym i niepewnym kryterium. Niebo jest warunkowe. I to jest główna słabość Nieba. Religią najbliższą ideału byłaby więc taka, której wyznawcy, nie mogąc doczekać się wspaniałości życia w obiecywanym przez nią Raju, entuzjastycznie popełnialiby samobójstwa, by dostać się tam jak najprędzej. To miałoby sens. Zdaje się, że rozumieją to niektóre sekty.

Tymczasem religie, z powodów najzupełniej oczywistych, nie preferują samobójców, poza islamem, który nazywając ich eufemistycznie męczennikami, jako marchewkę oferuje im po śmierci piękne hurysy i ekscesy seksualne do końca wieczności. Ale i w tym przypadku, jak wiemy, sama wizja absolutnie nie wystarcza i trzeba ją solidnie wzmocnić dolarami.   

Seks przedagonalny

W mediach coraz więcej i coraz natrętniej o tym, że życie erotyczne na emeryturze może być równie satysfakcjonujące i pełne pasji jak w młodszych latach, a eksperymentowanie w sypialni i otwartość na nowe seksualne doświadczenia mogą znacząco wzbogacić życie erotyczne w późnym wieku. Ostatnio nie ma już prawie dnia, by jakiś idiota nie zapewniał mnie, jak cudowny może być taki seks przedagonalny i, że seksualność nie ma daty ważności i rozwija się przez całe życie, oferując możliwości do eksploracji i radości bez względu na wiek. Zgaduję, że autorami tych wypocin muszą być ludzie tyleż młodzi co infantylni, bo któż inny mógłby wpaść na pomysł równie kretyński?

Proces starzenia się rozpoczyna się już w chwili narodzin, ale przyjmijmy, że wstępną granicą jest wiek około 25 lat, gdy staje się on bardziej widoczny, bo wtedy zaczyna starzeć się nasza skóra. A potem już z roku na rok nasz organizm ulega istnej dewastacji: zmarszczki, cellulity, spadek masy mięśniowej, obniżona elastyczność mięśni, stawów i ścięgien, coraz bardziej kruszejące uzębienie, malejąca wrażliwości kubków smakowych, coraz trudniejszy przepływ krwi, utrata sprężystości naczyń tętniczych, problemy z trawieniem i wydalaniem, zmiany w objętości i konturach twarzy spowodowane zmniejszającą się z roku na rok produkcją kolagenu i elastyny, osłabienie mięśni twarzy, utrata zdolność do akomodacji oka i wyraźnego widzenia, kłopoty ze słuchem, wypadanie włosów, sztywniejące naczynia krwionośne, zmniejszająca się pojemność pęcherza moczowego, coraz bardziej kruche kości, problemy z poruszaniem się, zanikanie gruczołów potowych i zanik dziąseł, szwankująca pamięć, plamy starcze, starczy zapach i nieprzyjemna woń z ust, zwiększająca się ilość powietrza zalegającego w płucach, co zmniejsza zdolność oddychania, ciężki oddech, kłopoty z prostatą, obwisłe piersi, tłuszcz w talii, ramionach i na udach u kobiet, słabnący aparat ruchowy, wiotczejące mięśnie, pogrubienie paznokci, zanik progesteronu u kobiet, coraz mniejsze i cieńsze jajniki, inwolucja macicy, zmniejszona elastyczność ścianek pochwy, przetłuszczone, pokrzywione, odwodnione, coraz bardziej zdeformowane ciała. U mężczyzn wraz z wiekiem zmniejsza się poziom testosteronu, a to oznacza, że potrzebują więcej czasu i dłuższej stymulacji, by móc osiągnąć orgazm, nie mówiąc o utrzymaniu erekcji. Szczytowanie osób starszych jest również krótsze i mniej intensywne. Z wiekiem pogarsza się także jakość nasienia, wytrysk jest słabszy oraz mniej obfity i potrzeba więcej czasu, aby po wytrysku znów uzyskać wzwód. U kobiet wraz z wiekiem zmniejsza się stężenie estrogenów, co powoduje suchość pochwy oraz to, że staje się ona mniej elastyczna.

Cyceron napisał gdzieś, że starość jest ostatnim aktem odegranym na scenie życia. Zalecał, by nie był on zbyt męczący, zwłaszcza, gdy sztuka jest dostatecznie długa. Sztuka w której my występujemy obecnie jest aż przesadnie długa i tutaj rodzi się pytanie, czy ludzie starsi, ludzie, którzy przekroczyli 60-70 rok życia nie mogą realizować się lepiej i stosowniej do swoich możliwości niż przez seks? Kogo to jeszcze może bawić w tym wieku? Kto ma jeszcze na to siły i ochotę? Sądzę, że trzeba być eugleną zieloną, by twierdzić, że w wieku, gdy już trudno uklęknąć, a jeszcze trudniej wstać z kolan, seks może być zabawny i pełen pasji – zwłaszcza w chwilę po dezynfekcji sztucznej szczęki w płynie Corega, wyjęciu aparatu słuchowego i dokładnym wyczyszczeniu okularów, by ujrzeć wreszcie tego, z kim ten seks mamy uprawiać. I trzeba być bakterią typu mycoplasma genitalium, by w to uwierzyć. Obrusy na ołtarzach miłości powinny być świeże i czyste, jak zalecał pewien francuski pisarz. I tylko wtedy ma to nieco sensu. Choć też nie zawsze.

Swami i małpy

Skończyłem „Zapowiedź równonocy” M. Eliade, wspomnienia wybitnego religioznawcy, który nade wszystko pragnął być wybitnym pisarzem. Jego powieści nie zaliczają się jednak do światowych dzieł, natomiast jego dokonania w religioznawstwie uczyniły go autorytetem w tej dziedzinie. Mój literacki demon — pisał — stanowił pewną ciągle obecną niewiadomą, która w każdej chwili mogła mnie oderwać od bieżącej pracy”. Swoje studia z zakresu filozofii czy historii religii często określa słowem „praca”, przeciwstawiając je uprawianiu literatury: „15 października musiałem jednak przerwać pisanie powieści, aby zabrać się do pracy nad książką „Images et symboles”. Jego „Traktat o historii religii”, wydany w Polsce przez wydawnictwo Książka i Wiedza w 1966 roku, towarzyszył mi wiele lat, a zaglądam do niego jeszcze i dzisiaj.

W „Zapowiedzi równonocy” wspomina między innymi swój kilkuletni pobyt w Indiach i opowiada pikantną historyjkę o pewnym poznanym tam swamim. Otóż, asceta ten zbudował sobie małą bambusową chatkę pośrodku plantacji bananów i codziennie zmuszony był bronić jej przed watahami małp. Kiedyś, w czasie wspólnych spacerów zwierzył się Eliade, że tym, co zdumiewa go najbardziej u małp jest ich witalność, a zwłaszcza seksualna krzepkość samców. Budziło to jego zdziwienie, bowiem zaobserwował, że małpy rzadko najadały się do syta, a więc przypuszczał, że ową nadzwyczajną żywotność zawdzięczają pewnym im tylko znanym korzeniom, które – jak zauważył – niekiedy spożywają. Bardzo wiele czasu poświęcał na szpiegowanie ich, gdy wykopywały różne korzenie i bulwy roślin. Ku zaskoczeniu Eliade swami marzył o tym, by odkryć ten cudowny korzeń, ten magiczny środek, który i jemu pozwoliłby nabyć seksualnej mocy i jurności małp. Ten święty mąż, asceta i pustelnik szukał nie czego innego, tylko „ziela życia”, „jabłka wiecznej młodości” , będących tematami tylu mitów i legend. I nie był on, jak zapewnia Eliade, przypadkiem odosobnionym. Eliade jest zdumiony. Myślę, że niesłusznie – asceza jest przejawem tego samego niedomagania, które za każdą cenę chciałaby usunąć. Dla świętych ciało musi być aż nadto realne.

Zaniedbania wynikające z dobrobytu

Vitus B. Dröscher, „Ludzkie oblicze zwierząt”: Przed kilku laty profesor Otto Koenig, dyrektor stacji biologicznej w Wilhelminenbergu w zachodniej części Wiednia, postanowił stworzyć „raj na ziemi” mającej trzydzieści osobników kolonii czapli złotawej, dostarczając im nieograniczonej ilości pożywienia. Zamiast raju powstało jednak piekło. Ptaki, żyjące do tej pory zawsze w monogamicznych związkach, stworzyły prawdziwą kolonię seksualną. Córki spółkowały z ojcem, synowie z matką, a nawet babką, rodzeństwo – między sobą, a członkowie rodziny z sąsiadami. Więcej ekscesów, jeśli chodzi o formy grupowego seksu, nie można już było wymyśleć. W przeciwieństwie do ideałów przyświecających niegdyś wspólnotom seksualnym zakładanym przez ludzi, to zbiorowe życie seksualne wcale nie miało u podstaw szeroko rozumianej miłości bliźniego. Opierało się oni na gwałtach, zastraszaniu, krwawych bijatykach i morderstwach popełnianych na dzieciach. Od stale uprawianego seksu ptakom powypadały pióra na grzbietach. Pozostała część upierzenia była zmierzwiona, brudna i zakrwawiona. Zjawisko takie badacze nazywają „zaniedbaniem wynikającym z dobrobytu”.

Auto-da-fé

Henry Miller ( kilka miesięcy przed śmiercią): „Przekonałem się, że potrafię obejść się bez seksu, jak wielbłąd bez wody. Seks to kropla w morzu potrzeb, jeśli weźmiesz pod uwagę całość związku. Niektóre z największych romansów w historii były całkowicie pozbawione seksu. Odkryłem, że moje relacje z kobietami, które nie obejmowały seksu, były równie satysfakcjonujące, jak te, w których seks był głównym daniem ”.

Jeden z najbardziej spektakularnych aktów literackiego autosabotażu – kilka zdań, które podważają autentyczność jego twórczości.  

Seks i prezenty

Seks i prezenty to prastara kombinacja. Występuje jednak nie tylko wśród ludzi. W świecie zwierząt przybiera formy jeszcze ciekawsze. U pająków, modliszek, skorpionów i niektórych muchówek podarkiem za seks bywa bowiem sam samiec – w trakcie igraszek miłosnych samica pozbawia go głowy. Okazuje się przy tym, że taki pozbawiony głowy samiec – podobnie jak to często ma miejsce w świecie ludzi – jest zdecydowanie lepszym kochankiem, gdyż kopulacja odbywa się szybciej, a ciało samca stanowi dla samicy cenne źródło białka. Najwyraźniej samice dawno odkryły, że głowa jest organem doskonale zbytecznym przy kopulacji, ale z właściwą im dyskrecją trzymają to w tajemnicy.

To samo dotyczy nieuzasadnionej potrzeby przedłużania swojej linii genetycznej, fenomenu pospolitego wśród mężczyzn. Niektórzy, za pewność przekazania swoich genów, gotowi są bez wahania oddać życie. I też nic nowego, bo i to zjawisko występuje także w przyrodzie. Truteń pszczoły podczas stosunku urywa swoje genitalia, pozostawiając je w ciele samicy, zapewne z zamiarem uniemożliwienia kopulacji innym trutniom, po czym pada martwy. Nieświadomy, na jego szczęście, że niepotrzebnie oddał życie.

Seks ośmiornic

Seks ośmiornic odbywa się bez zalotów. Przypomina dostawę towaru. Gdy samiec napotka partnerkę, stara się uplasować na niej lub obok, wyciąga swoje trzecie ramię, niczym rodzaj wysięgnika, a następnie przykleja partnerce pakiety nasienia. Po tym dystrybutorskim seansie, zwykle jedno czy dwugodzinnym, każdy z partnerów odpływa w swoją stronę. Samiec szuka innych kandydatek do zapładnia, a samica wypatruje samców, którzy dostarczą jej kolejne pakiety. Plemniki zdolne są zapłodnić od stu tysięcy do pół miliona jaj. Małe ośmiorniczki są początkowo wielkości pchły. Część z nich staje się pokarmem dla innych drapieżników, a te, którym udaje się przeżyć, rozpoczynają mokre, bezmyślne, samotne życie w głębinach morskich.

Seks

Seks jest czymś w rodzaju nagrody pocieszenia za nasze krótkie życie. Aby uczynić nasze życie wiecznym, należałoby przestać rozmnażać się płciowo, a zacząć rozmnażać się przez pączkowanie, bowiem jedynie organizmy oparte na rozmnażaniu bezpłciowym mają szansę na wieczność. Minusem jest jednak to, że nie uprawiają seksu. Także i w naturze nic za darmo.

Ultrakrepidarianizm

Ultrakrepidarianizm, termin mało znany i, niestety, stosowany niezmiernie rzadko (pewnie ze względu na wdzięczną wielosylabowość), a określa zachowanie polegające na wyrażaniu opinii w sprawach pozostających poza obszarem wiedzy danej osoby. Ultrakrepidarianie to innymi słowy dyletanci, ignoranci i amatorzy, osoby, którzy entuzjastycznie zabierają się za ocenianie zjawisk o których nie mają tzw. bladego pojęcia. Panujący nam łaskawie od co najmniej dwóch dziesięcioleci permisywizm spowodował, że wszelkiego rodzaju celebryci, chłopaki od machania gitarą i kopania piłki, subretki, wulgarne kucharki, youtuberzy, instagramerzy, infulencerzy, gwiazdeczki różnych reality show, dietetycy, trenerki fitness, modelki, weganki, tancerki, asystentki od tego czy tamtego, hostessy, dziewczyny gangsterów, tzw. osobowości medialne, aktorki zawodowe i niezawodowe, właścicielki agencji towarzyskich (eufemistyczne określenie burdelmamy), cały ten neuston obficie porastający obecnie przestrzeń publiczną, wszystkie te bakterie, jednokomórkowce, glony, skorupiaki, wrotki i inne owady, bez chwili wahania wypowiadają się o wszystkim i na każdy temat. Nie mają żadnych skrupułów, obiekcji, wątpliwości, wiedzą wszystko o wszystkim, są ludźmi i z tego powodu nic nie jest im obce, skomentują z równą beztroską wydarzenia polityczne jak ostatnie odkrycia naukowe, udzielą ci porad w sprawie mody, seksu, nanotechnologii, ekologii i ekonomii. Co zabawniejsze, nikogo to już nie dziwi, nie zastanawia i nikt nie oponuje. Bezmyślnie słuchamy tej paplaniny, tego niewiarygodnego bełkotu, a on coraz skuteczniej wdziera się w naszą rzeczywistość przekształcając ją powoli i nieodwracalnie w coś w rodzaju cabinet de curiosités, gdzie na tej samej półce, czule do siebie przytulone, egzystują mikroskop i róg jednorożca, korzeń mandragory i sekstans, magia, legenda i strzępy nauki.

Apelles, jeden z najznakomitszych malarzy starożytności, chętnie podobno przyjmował krytyczne uwagi pod adresem swojej twórczości i poprawiał błędy, jeśli uwagi te były zasadne. Jak głosi legenda pewnego razu swoje zdanie na temat namalowanego sandała wyraził pewien szewc i artysta przyznał, że miał on słuszność. Podziękował więc za radę i poprawił ten detal na obrazie. Kiedy jednak ośmielony tym szewc zaczął krytykować proporcje i szaty namalowanych postaci, Apelles miał mu według Pliniusza powiedzieć: Sutor, ne ultra crepidam, co oznacza: Niech szewc nie osądza powyżej sandała. Miara Apellesa, sandał, crepidam, przetrwała szczęśliwie ponad dwa tysiąclecia. Dzisiaj mamy już tylko ultrakrepidarianizm.

Cztery myśli

Seks z głupią kobietą jest przykry z tego powodu, że zamyka się i wyczerpuje w samym akcie. Potem nie bardzo już wiadomo, co z nią zrobić. Podejrzewam, że to samo dotyczy seksu z głupim meżczyzną.

                                                                       ***

Nie wiem, czym jest wieczność, ale jest na Ziemi takie miejsce, gdzie wyraźnie slychać jej oddech – to Santorini.

                                                                       ***

1,1 miliarda koron. Tyle wynoszą roczne apanaże dworu królewskiego w Szwecji. Fascynujące, jak kosztowna może być nicość.

                                                                       ***

Leszek Kołakowski, „O wybaczaniu” : Z pewnością nie możemy wybaczać w cudzym imieniu, to znaczy nie mamy prawa po prostu oświadczyć, że przestępcom, mordercom, oprawcom wybaczone są zbrodnie, które na innych ludziach, nie żyjących już popełnili.