Kapuściński

Ryszard Kapuściński „Lapidaria IV – VI”:  Jedną z przyczyn kryzysu literatury pięknej jest ta, że czytelnicy utracili wrażliwość na tekst literacki jako na sztukę. Traktują książkę jako źródło wiedzy konkretnej, jako np. podręcznik psychologii, socjologii czy politologii, lub jako przewodnik turystyczny czy poradnik, lub informator. Na próżno, autorze, trudzisz się nad opisem lądu, rzeki, wschodu słońca, deszczu i wiatru, czytelnik pominie te fragmenty, nie zwróci na nie uwagi.

Dokładnie tak. Wrażliwość na tekst literacki, wrażliwość na słowo zanika niemal z dnia na dzień, język coraz częściej i powszechniej chropowaty i ordynarny, bliższy komiksowym skrótom, bliższy onomatopei, już nie opowiada, chamsko wskazuje paluchem, aporrheta, pochrząkiwania niewiele różniące się od tych, które słychać w chlewie.  Niewymowna męka ludzi, gdy muszą coś opowiedzieć lub przeczytać książkę.  

Tekst i obraz

Przez tysiące lat dominował w naszej kulturze tekst. Nasza kultura jest zaszyfrowana w tekstach. To tam znajdują się kody do niej. Teraz zaczyna dominować obraz. Być może po raz pierwszy w dziejach analfabeta może czuć się uprzywilejowany, bowiem może teraz „uczestniczyć” w kulturze – obraz nie wymaga żadnej znajomości szyfru, zbyteczna jest umiejętności czytania, rozumienia subtelności słów czy wyczuwania aluzji. Tekst staje się zbyteczny, coraz bardziej zbyteczny. Nawet instrukcje obsługi maszyn znajdują się w prostej drodze do lamusa. Maszyny, którymi posługujemy się dziś, chociaż coraz bardziej skomplikowane, są – paradoksalnie – coraz prostsze w obsłudze. Właściwie obsługują się same, naszym zadaniem jest jedynie uruchomić przycisk startu. Praktycznie może ich używać każdy, każdy potrafi je uruchomić, wielostronicowe instrukcje to przeszłość, a kilka prymitywnych obrazków załatwia sprawę aż nadto skutecznie. Mój nowoczesny i nowo nabyty komputer za całą instrukcję miał kartkę papieru typu A2, a na niej kilka niemal mikroskopijnych ikon, podpowiadających jak połączyć przewody i nic ponadto. Trudno mi było uwierzyć, że to takie proste, ale było.

To zabawne. Niegdyś nasze maszyny działały jako nasze funkcje. Dziś my staliśmy się funkcją naszych maszyn. Nie mogę oprzeć się przeczuciu, że przyszłość całkowicie podporządkuje teksty obrazom, że nauka pisania i czytania stanie się w przyszłej szkole przedmiotem nieobowiązkowym, czymś do wyboru, coś jak dzisiaj etyka czy religia. Czytać i pisać będą uczyć się tylko specjaliści. Akcentem szczególnie ironicznym jest w tym wszystkim to, że celem jeszcze do nie tak dawna miała być powszechna edukacja, a skutkiem będzie prawdopodobnie powszechny analfabetyzm.