C40 Cities

Fundacja C40 Cities, w skrócie C40, powstała w 2005 roku i jest hojnie finansowana przez Open Society Foundations, organizację George Sorosa. Sygnatariuszami C40 jest ponad 40 miast, między innymi Akra, Ateny, Austin, Barcelona, Kopenhaga, Denver, Paryż, Tel Awiw, Tokio, Toronto, Warszawa i Waszyngton. Najnowszy ich raport zawiera zalecenia, które mają pomóc w osiągnięciu celów klimatycznych. Zgodnie z tymi propozycjami należy zmniejszyć spożycie mięsa na rok przez osobę do maksymalnie 16 kilogramów, a nabiału do granicy 90 kilogramów. Należy również ograniczyć możliwość nabywania nowych ubrań – do 8 sztuk rocznie na osobę. Liczba samochodów powinna zostać zniwelowana do 190 na tysiąc osób, a każdy obywatel mógłby odbywać tylko jeden lot samolotowy (w obie strony) raz na 2 lata, ale pod warunkiem, że trasa tego przelotu nie przekroczyłaby więcej niż 1500 kilometrów. Raport docelowo zakłada całkowity zakaz spożywania mięsa oraz nabiału, możliwość kupienia tylko trzech ubrań rocznie, likwidację prywatnych samochodów oraz jeden lot samolotowy na trzy lata.

Właściwie nie jest nic nowego, sekty apokaliptyczne są zjawiskiem równie starym jak świat, choć zwykle były precedensem mniej czy bardziej lokalnym. Nowe w tym przypadku jest to, że C40 Cities jest fenomenem ogólnoświatowym i działa całkiem oficjalnie, starając się po cichu zamienić nasz świat w rodzaju Jonestown, gdzie wielebny pastor Jones, wcielony tym razem w postać miliardera Sorosa, wspomagany w Polsce przez Trzaskowskiego i Spurek, dokona wreszcie pełnego dzieła zagłady zbytecznej ludzkości.

Open society

Ważny głos na temat migracji w „Spieglu”. Autor artykułu, Leick, zauważa bardzo słusznie, że powodzenie integracji migrantów zawsze zależało i wciąż zależy od gotowości niższych warstw społeczeństwa do ich przyjęcia. Migranci nie wchodzą przecież od razu do warstw wyższych – te warstwy posiadają wystarczające środki, by stworzyć niewidzialne, lecz wyraźne granice i skutecznie odgrodzić się od obcych w swoich luksusowych kwaterach, szkołach, miejscach pracy. Pozornie nic więc nie przeszkadza im, by optować za ideałem społeczeństwa otwartego. Były szwedzki premier, Fredrik Reinfeldt, hojnie zapraszając migrantów, doskonale wiedział, że nie będzie narażony na ich obecność. Stać go było na takie zaproszenie, bo był świadom, że to nie on będzie za nie płacił. On nie mieszka w Malmö, w dzielnicy Rosengård czy Hyllie.

Zdaniem Leicka tak zwane otwarte społeczeństwo jest największym fake newsem ostatnich dziesięcioleci. Nie istnieje fenomen nazywany przez nas „open society”, fantasmagoryczny kaprys Sorosa. Paryż uważa się za miasto otwarte, ale czy miasto, gdzie metr kwadratowy mieszkania kosztuje 10 tys. euro jest miastem otwartym? Nie, odpowiada Leick, to miasto zamknięte, i proponuje, by politycy, zamiast uprawiać brednie o integracji migrantów, zajęli się „integracją własnego narodu”. Jego zdaniem jest to pilny problem, bo zachodnie demokracje i zachodnie elity całkiem zapomniały o własnych narodach. I na tym polega zdrada, o czym wiedzą już przeciętni obywatele Europy, a czego wciąż jeszcze zdają się nie postrzegać politycy.