Gęstość pamięci

Dla młodego człowieka rok jest niemal wiecznością, dla ludzi starych mgnieniem oka. Co powoduje, że czas wydaje się przyśpieszać wraz z upływem lat? Nauka utrzymuje, że złudzenie to wywołane jest „zmniejszeniem gęstości pamięci”, przez co należy rozumieć, że z latami mózg koduje coraz mniej detali dnia codziennego, mapa naszych wspomnień nie jest już tak wypełniona, coraz więcej w niej białych plam i w konsekwencji przeżyty okres sprawia wrażenie znacznie krótszego. Podobno nie ubywa nam wspomnień, są one jednak mniej wypełnione drobnymi szczegółami i detalami, a i ich raster nie jest już tak gęsty.

Możliwe, że tak jest, możliwe, że „gęstość pamięci” nie jest już tak „gęsta”, gdy stajemy się starzy. Ale można to zobaczyć również z innego point of view: gdy masz 10 lat, to jeden rok jest aż 1/10 twego istnienia, a 1/10 część to nieskończenie dużo, jeżeli porównać to z sytuacją, gdy masz 70 lat, bo w tej sytuacji jeden rok stanowi tylko 1/70 część twego życia, czyli nieskończenie mało. 

Seks przedagonalny

W mediach coraz więcej i coraz natrętniej o tym, że życie erotyczne na emeryturze może być równie satysfakcjonujące i pełne pasji jak w młodszych latach, a eksperymentowanie w sypialni i otwartość na nowe seksualne doświadczenia mogą znacząco wzbogacić życie erotyczne w późnym wieku. Ostatnio nie ma już prawie dnia, by jakiś idiota nie zapewniał mnie, jak cudowny może być taki seks przedagonalny i, że seksualność nie ma daty ważności i rozwija się przez całe życie, oferując możliwości do eksploracji i radości bez względu na wiek. Zgaduję, że autorami tych wypocin muszą być ludzie tyleż młodzi co infantylni, bo któż inny mógłby wpaść na pomysł równie kretyński?

Proces starzenia się rozpoczyna się już w chwili narodzin, ale przyjmijmy, że wstępną granicą jest wiek około 25 lat, gdy staje się on bardziej widoczny, bo wtedy zaczyna starzeć się nasza skóra. A potem już z roku na rok nasz organizm ulega istnej dewastacji: zmarszczki, cellulity, spadek masy mięśniowej, obniżona elastyczność mięśni, stawów i ścięgien, coraz bardziej kruszejące uzębienie, malejąca wrażliwości kubków smakowych, coraz trudniejszy przepływ krwi, utrata sprężystości naczyń tętniczych, problemy z trawieniem i wydalaniem, zmiany w objętości i konturach twarzy spowodowane zmniejszającą się z roku na rok produkcją kolagenu i elastyny, osłabienie mięśni twarzy, utrata zdolność do akomodacji oka i wyraźnego widzenia, kłopoty ze słuchem, wypadanie włosów, sztywniejące naczynia krwionośne, zmniejszająca się pojemność pęcherza moczowego, coraz bardziej kruche kości, problemy z poruszaniem się, zanikanie gruczołów potowych i zanik dziąseł, szwankująca pamięć, plamy starcze, starczy zapach i nieprzyjemna woń z ust, zwiększająca się ilość powietrza zalegającego w płucach, co zmniejsza zdolność oddychania, ciężki oddech, kłopoty z prostatą, obwisłe piersi, tłuszcz w talii, ramionach i na udach u kobiet, słabnący aparat ruchowy, wiotczejące mięśnie, pogrubienie paznokci, zanik progesteronu u kobiet, coraz mniejsze i cieńsze jajniki, inwolucja macicy, zmniejszona elastyczność ścianek pochwy, przetłuszczone, pokrzywione, odwodnione, coraz bardziej zdeformowane ciała. U mężczyzn wraz z wiekiem zmniejsza się poziom testosteronu, a to oznacza, że potrzebują więcej czasu i dłuższej stymulacji, by móc osiągnąć orgazm, nie mówiąc o utrzymaniu erekcji. Szczytowanie osób starszych jest również krótsze i mniej intensywne. Z wiekiem pogarsza się także jakość nasienia, wytrysk jest słabszy oraz mniej obfity i potrzeba więcej czasu, aby po wytrysku znów uzyskać wzwód. U kobiet wraz z wiekiem zmniejsza się stężenie estrogenów, co powoduje suchość pochwy oraz to, że staje się ona mniej elastyczna.

Cyceron napisał gdzieś, że starość jest ostatnim aktem odegranym na scenie życia. Zalecał, by nie był on zbyt męczący, zwłaszcza, gdy sztuka jest dostatecznie długa. Sztuka w której my występujemy obecnie jest aż przesadnie długa i tutaj rodzi się pytanie, czy ludzie starsi, ludzie, którzy przekroczyli 60-70 rok życia nie mogą realizować się lepiej i stosowniej do swoich możliwości niż przez seks? Kogo to jeszcze może bawić w tym wieku? Kto ma jeszcze na to siły i ochotę? Sądzę, że trzeba być eugleną zieloną, by twierdzić, że w wieku, gdy już trudno uklęknąć, a jeszcze trudniej wstać z kolan, seks może być zabawny i pełen pasji – zwłaszcza w chwilę po dezynfekcji sztucznej szczęki w płynie Corega, wyjęciu aparatu słuchowego i dokładnym wyczyszczeniu okularów, by ujrzeć wreszcie tego, z kim ten seks mamy uprawiać. I trzeba być bakterią typu mycoplasma genitalium, by w to uwierzyć. Obrusy na ołtarzach miłości powinny być świeże i czyste, jak zalecał pewien francuski pisarz. I tylko wtedy ma to nieco sensu. Choć też nie zawsze.

Co przedłużamy

Szczycimy się tym, że znacznie przedłużyliśmy średnią ludzkiego życia, ale czy istotnie mamy ku temu powód? Czy nie jest to przypadkiem kolejne statystyczne kłamstwo, które świetnie prezentuje się w świecie graficznych wykresów, ale tylko i wyłącznie tam? Nasz organizm zaczyna starzeć się już po przekroczeniu trzydziestki, a faktycznie nawet znacznie wcześniej. Tak czy inaczej, po sześćdziesiątce przypominamy chodzące wraki: zwiotczała skóra, kruche ścięgna, braki minerałów w organizmie, choroby, osteoporoza, prostata, inkontynencja, popsute zęby, osłabiony słuch i wzrok, zniszczone wątroby, chore nerki, otłuszczone serca, reumatyzm, wytarte stawy. Czy przedłużamy życie? Nie. Tym, co naprawdę przedłużamy jest jedynie starość.

Szacunek

Jeszcze do niedawna większość naszych społeczeństw starała się wymóc bezwarunkowy szacunek dla ludzi starych. Ludziom starym należało okazywać szacunek tylko i wyłącznie z tego powodu, że są starzy. Szacunek był więc rodzajem szczególnej premii, przyznawanej tym, którzy zdołali dożyć późnych lat. Przekonanie to, w szczątkowej formie, przetrwało nawet do dzisiaj, chociaż dzisiaj nasz wiek nie jest już zasługą wyłącznie naszą i naszych genów. Aborygeni także żywili zawsze szacunek dla ludzi starych, chociaż w ich społeczeństwie szacunek ten nigdy nie był bezwarunkowy. Ludzie starzy mogli cieszyć się nim tylko wówczas i tylko tak długo, jak na to zasługiwali. Ich czyny i postawa decydowały, jak będą odbierani i traktowani przez innych, niezależnie od pozycji czy wieku. U Aborygenów nigdy nie było to wartością stałą. Ich stosunek do innych przeobrażał się w zależności od chwilowych powiązań, a te, jak wiemy, zmieniają się nie tylko wraz z wiekiem, ale i okolicznościami. Mądre.

Młodość

Młodość jest w gruncie rzeczy bezcielesna. Ciało, młode i sprawne, nie przypomina o sobie zbyt często, nie jest natrętnie, nie chrobocze, nie uwiera, nie stawia oporu, nie zgrzyta, nie odmawia posłuszeństwa. Młode ciało nosi się lekko, łatwo i przyjemnie. Pracuje cicho i bezszelestnie, a jego potrzeby, skromne i nieskomplikowane, dają się zaspokajać bez większego trudu. Młodość ma znikomy ciężar właściwy. Cielesności nabywamy razem z wiekiem. Dopiero wówczas ciało staje się realne, przypomina o swoim istnieniu, coraz częściej zaczynamy je czuć i zauważać, dopiero wówczas dowiadujemy się, że mamy serce i nerki, kości i ścięgna, wątrobę i stawy, jelita i płuca, że podlegamy grawitacji. To starość uzmysławia nam nasze ciało i przywraca cielesność.