Co przedłużamy

Szczycimy się tym, że znacznie przedłużyliśmy średnią ludzkiego życia, ale czy istotnie mamy ku temu powód? Czy nie jest to przypadkiem kolejne statystyczne kłamstwo, które świetnie prezentuje się w świecie graficznych wykresów, ale tylko i wyłącznie tam? Nasz organizm zaczyna starzeć się już po przekroczeniu trzydziestki, a faktycznie nawet znacznie wcześniej. Tak czy inaczej, po sześćdziesiątce przypominamy chodzące wraki: zwiotczała skóra, kruche ścięgna, braki minerałów w organizmie, choroby, osteoporoza, prostata, inkontynencja, popsute zęby, osłabiony słuch i wzrok, zniszczone wątroby, chore nerki, otłuszczone serca, reumatyzm, wytarte stawy. Czy przedłużamy życie? Nie. Tym, co naprawdę przedłużamy jest jedynie starość.

Studia astrologiczne

Na Zachodzie młodzi ludzie entuzjastycznie wybierają dziś psychologię, socjologię, statystykę i gender jako kierunki studiów i tylko oczekiwać dnia, gdy w programach uniwersyteckich znajdą się również astrologia i radiestezja. W Azji młodzi ludzie wybierają matematykę i inżynierię. Podczas gdy komunistyczne Chiny coraz odważniej rozwijają myśl techniczną, Zachód pogrąża się w bezpłodnych rozważaniach o ilości płci, prawach dla hermafrodytów i głuptaków niebieskonogich i dumnie szczyci się osiągnięciami w poprawności politycznej. Tymczasem ta żałosna obsesja zajmowania się pseudomoralnymi zagadnieniami z każdym dniem zwiększa przewagą Reszty Świata nad Zachodem. Nie sposób pozbyć się wrażenia, że jest to sabotaż, destrukcja perfekcyjnie pomyślana i konsekwentnie realizowana – całkiem jakby ktoś świadomie podrzucał niedorozwiniętym dzieciom prymitywne zabawki.