Nigdy nie byłem i nadal nie jestem w stanie zachwycić się sztuką bizantyjską i nie rozumiem tych, których ona zachwyca. Odstręcza mnie jej schematyzm i żałosne ubóstwo przedstawień. Postacie rozrysowane są na nienaturalnie płaskich przestrzeniach, całkowicie pozbawionych głębi i perspektywy – wszystko to czyni tę sztukę zgrzebną, par excellence prymitywną, a tym samym kompletnie nieinteresującą. Ikony, ikony, ikony, nie oszukujmy się – ikony posiadały charakter głównie religijny i polityczny, a nie estetyczny. Były wyrazem oficjalnej propagandy zwycięskiej religii, ich zadaniem była gloryfikacja życia „świętego” oraz wspieranie nowego chrześcijańskiego ładu. Ikony, ich ograniczona i płytka tematyka, to przejaw tego samego zjawiska, które wiele wieków później pojawiło się w postaci realizmu socjalistycznego.
Tag: sztuka
Kapuściński
Ryszard Kapuściński „Lapidaria IV – VI”: Jedną z przyczyn kryzysu literatury pięknej jest ta, że czytelnicy utracili wrażliwość na tekst literacki jako na sztukę. Traktują książkę jako źródło wiedzy konkretnej, jako np. podręcznik psychologii, socjologii czy politologii, lub jako przewodnik turystyczny czy poradnik, lub informator. Na próżno, autorze, trudzisz się nad opisem lądu, rzeki, wschodu słońca, deszczu i wiatru, czytelnik pominie te fragmenty, nie zwróci na nie uwagi.
Dokładnie tak. Wrażliwość na tekst literacki, wrażliwość na słowo zanika niemal z dnia na dzień, język coraz częściej i powszechniej chropowaty i ordynarny, bliższy komiksowym skrótom, bliższy onomatopei, już nie opowiada, chamsko wskazuje paluchem, aporrheta, pochrząkiwania niewiele różniące się od tych, które słychać w chlewie. Niewymowna męka ludzi, gdy muszą coś opowiedzieć lub przeczytać książkę.
Brak talentu
E. Cioran „Zarys rozkładu”: Do ostateczności posuwają się jedynie ci, których życie rozgrywa się poza sztuką. Samobójstwo, świętość, grzech – ileż postaci może przybrać zwykły brak talentu.
Brodski i inni
Iosif Brodski, rosyjski poeta, laureat Nagrody Nobla z literatury, za „uniwersalne wartości całokształtu twórczości literackiej, odznaczające się jasnością myśli i poetycką siłą” oraz laureat Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie, w swoim czasie podziwiany, hołubiony, chwalony i często publikowany w Polsce, w wierszu do Ukraińców: „Niech was teraz Szwaby z Lachami/ Wezmą w lepiance od tylca„.
Miał rację inny rosyjski twórca, Vladimir Nabokov, który powiedział, że gdy tylko sztuka wchodzi w związki z polityką, w nieunikniony sposób spada do poziomu ideologicznego śmiecia. Brodski jest tego smutnym przykładem.
Czy sztuka powinna być piękna
Szukamy piękna. Ludzie instynktownie szukają piękna. Wszyscy chcemy być piękni, ubierać się piękniej, mieszkać w pięknych wnętrzach, otaczać się pięknymi rzeczami, tęsknimy do pięknych przeżyć i pięknych pejzaży – słynne zachody słońca na Santorini gromadzą na brzegu kaldery niewiarygodne tłumy ludzi. Kaldera na moment przed zachodem słońca przypomina olbrzymi okręt, którego wszyscy pasażerowie zgromadzili się tylko na tej jednej, zachodniej burcie, obciążając ją tak bardzo, iż ma się wrażenie, że okręt, nie wytrzymując tego balastu, lada chwila pochyli się i pogrąży w morzu. Wschody słońca na Santorini są jeszcze piękniejsze, ale – ze zrozumiałych powodów – mają znacznie mniej entuzjastów. Podobny spektakl oglądałem też niegdyś w Naxos. Na niewielkiej wysepce, połączonej z miastem kamienną groblą, znajduje się ogromny portal nieukończonej świątyni, prawdopodobnie Apollina. Skierowany jest w stronę Delos, mitologicznego miejsca urodzin Apolla. Dotarliśmy tam późno, gdy słońce łączyło się już z linią horyzontu. Zanotowałem później, że wokół nas rozpościerała się niezwykła cisza, cała przyroda zdawała się wstrzymywać oddech, wszystkie dźwięki zgasły, a gdy słońce skryło się za horyzontem zebrany w tym miejscu tłum ludzi zaczął oklaskiwać ten widok, całkiem tak, jakby oklaskiwali pokaz sztucznych ogni kończący jakąś sztukę. Nie ma w tym nic dziwnego. Człowiek jest istotą, która jest zdolna do bezinteresownej kontemplacji piękna. Każdy z nas jest do tego zdolny. Zachwyt nad pięknem i umiłowanie piękna to ludzkie cechy – tylko człowiek wśród innych stworzeń jest zainteresowany pięknem. Starożytni Grecy w zasadzie wcale nie odróżniali tego, co piękne, od tego, co dobre, być może – jak to słusznie ktoś zauważył – skutecznie wymuszając na pięknie, by utożsamiało się z dobrem.
Czym jest piękno? Zamiast dziesiątków uczonych i naukowych definicji wybierzmy tylko takie cechy, które nieodmiennie łączą się z pojęciem piękna: ład, porządek, symetria, pełnia. Piękno więc zdaje się być takim układem w którym wszystkie elementy idealnie plasują się we właściwych, przeznaczonych sobie miejscach. Każdy z nas mniej czy bardziej świadomie czuje, że życie ma tendencję do wytracania porządku i burzenia ładu, podupadamy na zdrowiu, starzejemy się, wyczerpują się nasze siły, chaos w nas i dookoła nas wzrasta i coraz trudniej nam temu zapobiegać i coraz trudniej ten proces powstrzymywać. To samo obserwujemy również w naszym otoczeniu. Staramy się ścierać kurze, oczyszczać ogrody z chwastów, pielęgnować trawniki, przystrzygać żywopłoty, sprzątać mieszkania, czyścić nasze ulice, staramy się stworzyć stabilność, prostotę i strukturę, chociaż wiemy, że czas unicestwia wszystko, energia dąży zawsze do rozproszenia i nie wygramy tej walki. Ale walczymy i tylko walcząc jesteśmy w stanie utrzymywać pewien chwiejny balans.
I tu pojawia się tytułowe pytanie o sztukę. Czy sztuka powinna być piękna, a jeżeli tak, to dlaczego powinna być piękna? Gdzieś na początku XX w. artyści arbitralnie zadecydowali, że piękno nie jest dla sztuki nie tylko cechą wyróżniającą, ale nawet cechą niezbędną. Uznali, że sztuka wcale nie musi być piękna, że nie musi gonić za doskonałością, bo i tak nigdy jej nie osiągnie, a więc ma prawo być zwyczajna, prozaiczna, nuda, brzydka, a nawet może być ordynarna. Uznali tym samym, że nie mają ani dość talentu ani sił, by zmierzyć się z życiem, by przeciwstawiać się rozpadowi i destrukcji. I w tym momencie przegrali i artyści i sztuka. Nie ma przybytków bardziej nudnych, zbytecznych, pustych, odartych z wszelkiego sensu niż dzisiejsze galerie sztuki. Osobiście od wielu już lat nie tylko ich nie odwiedzam, ale nawet myślę o nich z niechęcią, pogardą i lekceważeniem. Te niejednokrotnie imponujące gmachy są dziś siedliskami kompletnej przypadkowości, brzydoty, bylejakości, pozorów, dyletanctwa i zwyczajnego kiczu. Generują jedynie chaos.
Sztuka powinna być piękna. Sztuka powinna być piękna z wielu powodów. Choćby z powodu naszego największego wyzwania, z powodu entropii, której podlegamy i my i wszystko dookoła nas. Wiemy, że dla każdego zjawiska istnieje tylko jeden możliwy stan, w którym każdy element układu może znaleźć się na właściwym miejscu, podczas gdy istnieje niemal nieskończona liczba stanów w których elementy znajdują się w nieładzie. Innymi słowy, chaos, brzydota, nieporządek są powszechne, ład i piękno natomiast rzadkie i niezwykłe. Każdy uporządkowany wzór jest czymś nieprawdopodobnie przypadkowym, a liczba pięknych kombinacji jest nieporównywalnie mniejsza niż liczba wszystkich możliwych kombinacji. Weźcie do rąk jakiś banalny puzzel, który nie składa się z tysiąca elementów, ale jedynie ze stu, wymieszajcie je i wyrzućcie w górę – ile miliardów rzutów trzeba byłoby wykonać, by same ułożyły się w obrazek, który przedstawiają? Matematycznie, choć i to trudno sobie wyobrazić, jest to możliwe – praktycznie nie. Pełnia, piękno, symetria, porządek, ład są czymś wyjątkowym, unikalnym i mało prawdopodobnym w świecie nieporządku, a w takim właśnie świecie żyjemy.
Artysta przez całe wieki miał niemal boską misję. Stwarzając taką formą symetrii i porządku, która nie wygeneruje się sama z sobie, bo jest za rzadka w niemal nieskończonym schemacie możliwości, stawał się demiurgiem. Tworzył ład, podtrzymywał życie. Dziś tworzy tylko to, co przypadkowość, chaos i nieporządek tworzą znacznie skuteczniej i lepiej niż on.
Sztuka egipska
Sztuka egipska nigdy nie budziła mego entuzjazmu – to zaklęte w kamień puste marzenie o wieczności. Natomiast kanon ich rysunku jest fascynujący. Widać w tym olbrzymi wysiłek, aby oddać jak największą ilość istotnych elementów postaci – głowa z profilu, ale oko frontalnie, ramiona frontalnie, ale ciało z profilu. Egipski twórca zmierzał do tego, by odtworzyć rzeczywistość jak najwierniej, choć jeszcze nie bardzo wiedział, jak tego dokonać. To rysunek pewnych bardzo uzdolnionych dzieci.
Sztuka
W starożytnym Rzymie sztukę uprawiali przede wszystkim wyzwoleńcy i niewolnicy. Dla Rzymian sztuka nie była zajęciem dość szlachetnym, by mogli ją – bez narażania się na śmieszność – uprawiać ludzie wolni.
Antycypacja
Zdolność do działania inteligentnego wymaga od nas umiejętności wyobrażenia sobie tego, czego nie widać, tego, co jeszcze nie zaszło i być może nigdy nie zajdzie, lecz jest możliwe i może się wydarzyć. Działanie inteligentne to rodzaj antycypacji przyszłości. By działać inteligentnie, musimy uzmysłowić sobie rzeczy, których nie widać, musimy zobaczyć coś, czego jeszcze nie ma, wypróbować właściwe reakcje na sytuacje całkowicie nowe, czyniąc to w świecie myśli zamiast w „świecie rzeczywistym”. Wszystko, co w naszej kulturze wielkie i niepowtarzalne, sztuka, poezja, nauka, loty międzyplanetarne, odkrycia i symfonie, zawdzięczamy tej umiejętności, umiejętności widzenia i projektowania tego, co nie istnieje, czego nie ma. Bardziej nas określa nie to, co widzimy, bo istnieje, ile to, co potrafimy zobaczyć, chociaż nie istnieje.
Grecja i Rzym
Idea polis nieodwołalnie zdefiniowała myślenie Greków. Wszystkie ich wizje, może poza tą, którą próbował wprowadzić w życie Aleksander Macedoński, nie wychodzą poza ten stereotyp. Jeżeli pojawiają się jakieś odstępstwa i różnice, to są one czysto ilościowe. Jakość tych wizji nie ulega zmianie, zawsze chodzi o polis, tylko w różnych formach. Nawet w epoce hellenistycznej, gdy diadochowie brutalnie wydzierają ze spuścizny po Aleksandrze swoje królestwa, są to w gruncie rzeczy tylko polis, z nimi, jako tyranami, w tradycyjnym, greckim tego słowa znaczeniu, na czele. Przyglądając się temu odnosi się nieodparte wrażenie, że Rzymianie z ich etosem byli logiczną alternatywą dziejów – tylko oni byli w stanie stworzyć cywilizację. Bez wątpienia Grecja to kultura, ale cywilizacja to Rzym. Kultura to sztuka, książki, systemy religijne i filozoficzne, cywilizacja to prawa i bezpieczne drogi, czystość miejskich ulic i latarnie, które rozjaśniają nam noc, to porządek i ład społeczny, to skuteczne mechanizmy, przeciwdziałające niesprawiedliwości i zastraszeniu. Cywilizacja otwiera na innych, łagodzi napięcia i różnice, kultura natomiast akcentuje głównie odrębność i partykularne osiągnięcia danej wspólnoty. Paradygmatem cywilizacji jest i będzie dla mnie Rzym.
Gusta
Jedną z głupszych paremii, odziedziczonych po Rzymianach, i bezmyślnie wciąż powtarzanych, jest sentencja de gustibus non disputandum. Zakłada ona, że w sferze gustów, czyli wartościowania, nie istnieją żadne prawdy obiektywne do których można się odwołać. I jest to błąd. Ortega y Gasset ma rację mówiąc, że w wypadku gustów podoba nam się pewna wartość (czysta rzecz nie może nam się podobać czy nie podobać), a każda wartość jest przedmiotem niezależnym od naszych kaprysów. Konwencje estetyczne, krytyka sztuki. Gusta dyskutujemy nieustannie, gusta mówią nam bardzo wiele o ludziach, niekiedy aż tak wiele, że – istotnie – nawet nie warto tego dyskutować. Z akcentem na nie warto. Ale można i należy.
Teza Harariego
Prowokująca teza Y. N. Harariego („Sapiens – Od zwierząt do bogów”), teza o przewadze intelektualnej zbieracza-myśliwego nad człowiekiem epoki agrarnej wydaje się być dość wątpliwa. Kultura, pismo, sztuka, największe osiągnięcia naszej cywilizacji stworzone zostały nie przez sprytnych myśliwych, uganiających się po prerii w poszukiwaniu jeleni i mamutów, ale właśnie przez „mniej inteligentnych” rolników. Inteligencja pradawnych myśliwych była inteligencją predatorów, celem ich zabiegów było pożywienie. Drapieżcy nie tworzą kultury. Nieustanna pogoń za łupem nie stwarza takich możliwości. Można więc zgodzić się z Hararim, że pierwotni zbieracze-myśliwi posiadali nie mniejsze walory intelektualne i przejście do epoki agrarnej wcale nie oznaczało jakiegoś wielkiego skoku w rozwoju intelektualnym ówczesnych homo sapiens, ale nie można zaprzeczyć, że kultura mogła powstawać dopiero przez wspólne działania wielu jednostek, które stwarzając nadwyżki produkcyjne zapewniały sobie wolny czas. Kultura jest efektem wolnego czasu i nadwyżek żywnościowych. Bez tych dwóch czynników nie powstają ani katedry, ani symfonie.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.