Menelajon

Menelajon. Oddalony od Sparty o dobrą godzinę marszu, położony na wzgórzu, z widokiem na miasto i góry Tajgetu na zachodzie i Parnonu na wschodzie. Około 700 roku p.n.e. zaczyna się tam kult Menelaosa i Heleny. Tradycja głosi, że na owym wzgórzu znajdowała się siedziba Menelaosa i jego półboskiej żony Heleny, ale do dziś przetrwały tylko prastare, omszałe kamienie. Dojazd tam to udręka. Najpierw, z braku oznakowania, mijamy bardzo ostry zjazd z dość ruchliwej trasy, potem, po zawróceniu, kołyszemy się na jakiejś polnej dróżce pełnej dziur i dołów jak na wzburzonych falach, by ostatecznie wylądować na rozstajach bez żadnego oznakowania. Po chwili wahania wybieramy drogę na lewo, a ta, już po kilkuset metrach, kończy się raptownie zwałowiskiem gruzu. Zawracamy ponownie. Od strony Tajgetu naciągają ciemne, ołowiane chmury. Zaczyna padać deszcz. Decydujemy się na powrót do Sparty. M. między płaczem a wściekłością, że nie zobaczymy i tego miejsca. Jutro musimy wyjechać.

Seferis i Sparta

Seferis o „idyllicznym” krajobrazie Sparty. To prawda. Krajobraz Sparty jest idylliczny. Co za przewrotny i zaskakujący kontrapunkt – Sparta i idylla. A jednak. I nie ma tu miejsca na myśl o Likurgu. Nic z tego, co zwykle kojarzymy ze Spartą. To radosne, niemal oszałamiające przeżycie, gdy parkując samochód przed hotelem Menelaion przy Palaiologou, ujrzałem przez wąską szczelinę biegnącą ku górze, przez uliczkę Vrasidou, zbocza Tajgetu. Sparta, której nigdy wcześniej nie potrafiłem sobie wyobrazić i Sparta, którą poznałem. Nawet Mani nie zrobiło na mnie takiego wrażenia.

Inne trafne spostrzeżenie Seferisa: W Grecji biada ci, jeśli chcesz patrzeć przez cały czas; musisz zmniejszać przesłonę, jak podczas robienia zdjęć. W przeciwnym razie możesz sobie zaszkodzić … I to mówi Grek. I wie, co mówi. W Grecji łatwo zatracić się w patrzeniu.