Ekologia i lichwa

W XIII wieku rozwijająca się Europa pilnie potrzebowała pożyczek i kredytów, by móc wykarmić wygłodniałą gospodarkę. I tu pojawił się poważny problem, bowiem Kościół zakazywał chrześcijanom zajmowania się lichwą. Czternastowieczny komentarz do „Boskiej komedii” Dantego, autorstwa Włocha Benvenuti de Rambaldis da Imola, trafia w samo sedno tamtego problemu: „Ci, co zaangażują się w lichwę pójdą do piekła; a ci, którym się to nie powiedzie, popadną w ubóstwo.” Na nie-szczęście dla chrześcijan znalazło się bardzo proste rozwiązanie tego problemu. Wystarczyło oficjalnie pozwolić Żydom, by zajęli się udzielaniem pożyczek i kredytów. Według prawa judaistycznego nie było to nic, czym by się wyznawcy Mojżesza nie mogli zająć, a z punktu widzenia Watykanu Żydzi i tak byli skazani na wieczne potępienie przez odrzucenie Chrystusa. Przyjmując nową rolę, Żydzi szybko okazali się być niezastąpieni dla możnowładców, w zamian otrzymując tolerancję i protekcję. Szlachta i duchowieństwo zaczęło pożyczać od nich pieniądze spłacane potem po bardzo wysokim procencie.

To całkiem dobrze ilustruje sytuację, którą mamy dzisiaj w formie szaleństwa europejskiego programu ekologicznego. Pozbywamy się przemysłu w naszych krajach, odmawiamy sobie węgla, elektrowni atomowych, gazu i innych kopalin, bo tego surowo zakazuje nam ekologia, grożąc wiecznym potępieniem. Nie mamy nic przeciwko temu jednak, gdy taką „lichwą” posługiwali się nieprawowierni, czyli kraje, które nie boją się pójść do piekła. Potem kupujemy to wszystko od nich, uzależniając się w identyczny sposób jak trzynastowieczna szlachta i duchowieństwo od żydowskich pożyczek. Zawsze uważałem, że ekologia przeobrazi się w pewnym dziejowym momencie w wyjątkowo ciemną i zacofaną religię.  

Watykan

Od roku 1470 do 1530 panowało w Watykanie 6 papieży, pięciu Włochów i jeden Hiszpan, i jest to jeden z najbardziej brudnych okresów w historii Kościoła, czas, gdy namiestnicy Chrystusa przemienili swój urząd w tanią parodię, wiarę w zwykły interes, a Watykan w zwyczajny burdel. W 1486 roku papież Innocenty zdołał wreszcie doprowadzić do małżeństwa swego syna z córką Wawrzyńca Medyceusza. Z tej okazji sprawił w Watykanie wesele tak wystawne, że przy chroniczym braku gotówki musiał na pokrycie jego kosztów zastawić w lombardzie sporo watykańskich skarbów i swoją papieską tiarę.

Dobry demiurg

E. Cioran „Zły Demiurg”: Religia nigdy nie bywa „szlachetniejsza”, niż wówczas, gdy na koniec sama zaczyna uważać się za przesąd, gdy obojętnie kontempluje własny zmierzch. Chrystianizm narodził się i rozkwitł w nienawiści do wszystkiego, co nie było nim. Ta nienawiść podtrzymywała go przez całą jego drogę; u kresu tej drogi wygasa także jego nienawiść. Chrystus nie zstąpi powtórnie do piekieł; złożono go do grobu i tym razem już tam pozostanie. Prawdopodobnie nie dźwignie się z niego więcej, gdyż nie ma już kogo zbawiać ani na powierzchni ziemi ani pod nią.

Katolicyzm nigdy jeszcze nie był tak „szlachetny” jak obecnie i tak liberalny. Chiński kardynał Zen, krytyk działań Chin przeciwko Kościołowi katolickiemu, który zdecydowanie potępił umowę Watykan-Chiny, nazywając ją „Morderstwem Kościoła w Chinach”, na początku tego roku odwiedził Watykan mając nadzieją na spotkanie z papieżem. Papież „nie mógł” spotkać się z kardynałem, bowiem był zajęty omawianiem problemów sprawiedliwości i nierówności rasowej z delegacją zawodników NBA, która przedstawiała mu postulaty ruchu Black Lives Matter.

Media i my

Henry Miller w „Kolosie z Maroussi”, jego z całą pewnością najlepszej książce, napisał, że moglibyśmy uczynić wielki krok naprzód, gdybyśmy potrafili obejść się bez gazet i mediów, bowiem ich naczelnym zadaniem jest rozsiewanie kłamstwa, nienawiści, zawiści, chciwości, podejrzliwości, strachu i złości. „Brak gazet, brak wiadomości o tym, co ludzie robią w różnych częściach świata, aby sobie utrudnić lub ułatwić życie, jest największym błogosławieństwem”. Diagnoza Millera jest słuszna. Przestępstwem wszelkich mediów jest to, że wykorzystują i podsycają w nas zainteresowanie tym, co robi nasz bliźni, że pielęgnują w nas malaryczne zainteresowanie życiem innych ludzi i prowokują naszą nieszczęsną skłonność do podglądania egzystencji innych przez dziurkę od klucza. Media są pasożytem, który żyje na naszej chorobie, karmi się nią i usilnie zabiega o to, abyśmy nie wyzdrowieli nawet przypadkiem. Wczoraj, by udowodnić postawioną przez Millera tezę, zadałem sobie trud i przejrzałem artykuły w trzech polskich mediach internetowych, Interii, Onecie i Wirtualnej Polsce.

Interia pl. informuje, że syn naczelnego błazna Rzeczpospolitej, Korwina-Mikke, leży w szpitalu na covid, co dla wszystkich Polaków jest zapewne wiadomością szalenie relewantną i bez niej mogliby czuć się informacyjnie okaleczeni. Są też wyniki sekcji zwłok niedawno odstrzelonych wilków, do wiadomości dla ich pobratymców, sensacyjna wiadomość o sklerotycznym dziadku, który odebrał z przedszkola cudze dziecko, astronomiczna cena sukienki biednej i prześladowanej Meghan i okropnie przykra prawda o zagranicznej karierze Górniak, bardzo istotna dla dalszej egzystencji każdego uczciwego człowieka w naszym kraju. Potem anemiczny artykulik o facecie w którym kochały się podobno wszystkie Polki w latach 70-tych, czyli w zeszłym wieku, ujawnienie, że córka Artura Żmijewskiego ma jakiś wygląd, że Lityński zginął heroicznie ratując psa, bez wyjaśnienia, czy pies zdążył mu za to podziękować, jakieś sensacyjne doniesienia w sprawie Ronaldo i o tym, że Lubański zrobił coś niezwykłego, a Czarnota-Bojarska ujawniła wreszcie, kto oblał ją szampanem. Pozostałe jakże istotne wiadomości zamieszczone przez Interię dotyczą kobiety, która urodziła dziecko z zespołem Downa (czyżby jako pierwsza na świecie?) i kolejna notka, której wyczekiwaliśmy niczym kania dżdżu, czyli jak wygląda córka, ale tym razem córka Kozidrak oraz, że ktoś został przyłapany „z dużo młodszym”, tudzież wstrząsające wieści o byłej gwieździe TVN, chociaż do końca nie wiadomo co i kim wstrząsnęło. 

Wiadomości w Onet pl. zajmują się sprawą historycznie ważnych nieścisłości w wywiadzie Meghan i Harry`ego, kolejnymi oskarżeniami wobec nijakiego Obajtka, problemem, jak odpalić Kamaza przy temperaturze minus 48 stopni C, co w naszej szerokości geograficznej jest niezmiernie istotne i pożyteczne, bowiem ekstremalnie niskie temperatury mamy każdej zimy, rozważaniami na temat zarobków Harry’ego i Meghan, bez podania, gdzie ta cudaczna para jest zatrudniona, nieudolnym dochodzeniem w kwestii, kim jest matka tej ostatniej, ujawnieniem, co górale myślą o władzy, bowiem górale są jak ogólnie wiadomo znakomitymi politologami, tudzież kolejną arcyważną informacją o tym, że jakiś syn jakiegoś byłego selekcjonera wraca po zawieszeniu za korupcję i nie ma powodu do wstydu. Oczywiście, na onetowskiej stronie nie może zabraknąć sensacyjnych doniesień o Watykanie i tajemnicy fatimskiej, rozważań na temat wysokości emerytury Jolanty Kwaśniewskiej, dywagacji o przyczynach miauczenia kotów, zdania Krystyny Pawłowicz o innych kobietach oraz mniej czy bardziej niekompetentnych sugestii o przyczynach, które powodują, że Archie nie może być księciem. Można też dowiedzieć się, jak długo „Lewy” zarabia na Passata i iPhone`a, o burzliwym związku Mazurówny i Wacława Kiesielewskiego i zobaczyć zdjęcia Edyty Pazury z dziećmi w wannie, co podobno zszokowało wielu zacnych i niewinnych internautów.

Wirtualna Polska pl. ambitnie donosi, ile kosztuje wynajem berlińskiej willi Przyłębskiego, kimkolwiek on jest, jak dokonała się metamorfoza Szydło, o tym, że Meghan kłamała, jakby to było coś nadzwyczajnego, że niedźwiedź gonił pewnego narciarza, bo pewnie chciał zapytać, gdzie szczepią na covid, o jakiejś istocie rodzaju żeńskiego, która przechadzała się po plaży i że był to widok iście niebiański oraz o innej, która powiększyła biust i chciała więcej. Zainteresowanie budzi wiadomość o pewnym bachorze-ikonoklaście, który zniszczył już dwanaście telewizorów, ale rozczarowuje sąsiadująca z tą informacja o bezmyślnym zachowaniu Ronaldo; chyba że uznamy, że Ronaldo może robić coś „z myślą”, poza kopaniem piłki, zakładając oczywiście, że kopanie piłki wymaga myśli. Potem pojawiają się bezpłodne refleksje o alkoholowym imperium Palikota, purytańskie obiekcje o takiej, która pokazała za dużo na zdjęciu, relacja z pobytu Wieniawy w górach z kolejnym ukochanym, rewelacje o niekończącym się orgazmie, zwierzenia pewnej pani o tym, jak wyglądał jej dawny związek, smutna prawda o Hance Bielickiej, mętne spekulacje o ciąży bez stosunku i niedyskretna opowieść jakiegoś chama o nocy z jakąś Caroline.

Miller ma rację. Ileż nędzy i pustki, które sprzedaje się nam jako prawdy. Nie potrzebujemy prawdy w formie podawanej nam przez pisma czy media codzienne. Potrzebujemy spokoju, samotności i odpoczynku. Gdybyśmy potrafili gremialnie zastrajkować i uczciwie wyzbyć się wszelkiego zainteresowania tym, co robi nasz bliźni, wstąpiłoby w nas nowe życie. Ale nie potrafimy. Nasze lenistwo sprawia, że wybieramy podpatrywanie życia innych ludzi, unieważniając i redukując tym samym nasze własne życie. 

Watykan

W ciągu 60-ciu lat, czyli w przybliżeniu od 1470 do 1530 roku, panowało w Watykanie 6 papieży, pięciu Włochów i jeden Hiszpan, i jest to najbrudniejszy okres historii Kościoła, okres, gdy namiestnicy Chrystusa przemienili swój urząd w parodię, wiarę w interes, a Watykan w zwyczajny burdel :“W 1486 roku Innocentemu udało się doprowadzić do małżeństwa syna z córką Wawrzyńca Medyceusza i sprawić w Watykanie tak wystawne wesele, że przy chroniczym braku gotówki musiał na zapłacenie jego kosztów zostawić w lombardzie papieską tiarę i inne skarby” (B. Tuchman).

Vatican

Przeczytałem dziś, że w czasach cesarstwa Rzymskiego dolna część Watykańskiego państwa była niedostępnym bagniskiem zamieszkiwanym jedynie przez węże. Według Pliniusza żyły tam węże tak wielkie, że potrafiły połykać dzieci w całości. W I wieku n. e. cesarzowa Agrypina nakazała osuszyć te tereny, zakładając tam imponujące ogrody. Na obecnym Placu św. Piotra, estradzie wiernych, w tamtych czasach regularnie odbywały się wyścigi rydwanów konnych i, za panowania Nerona zwłaszcza, publiczne egzekucje.

Miasto Watykan i Bazylika św. Piotra wybudowane są na pogańskim miejscu kultu zwanym w łacinie Vaticanus mons lub Vaticanus collis, co oznacza wzgórze lub górę proroctwa. Słowo Vatican (od Vatis czyli prorok i can czyli wąż) oznaczałoby więc dosłownie „proroczy” lub „prorokujący wąż”. Monety wybijane w Watykanie często oznaczane są inskrypcją „Citta del Vaticano” – Miasto Proroctwa.