Y. N. Harari: Łatwo przychodzi nam uznać, że podział ludzi na „lepszych” i „gorszych” jest wytworem wyobraźni. Lecz idea zakładająca, że wszyscy ludzie są równi, także jest mitem. W jakim sensie ludzie są sobie równi? Czy poza ludzką wyobraźnią może istnieć jakaś obiektywna rzeczywistość, w której naprawdę jesteśmy sobie równi? Czy wszyscy ludzie są sobie równi pod względem biologicznym? Ewolucja opiera się na różnicy, nie na równości. Każdy człowiek ma w sobie nieco inny kod genetyczny i od kołyski podlega innym wpływom środowiska. A to prowadzi to wykształcenia się różnych cech, z którymi wiążą się różne szanse przetrwania.
Tag: Y.N. Harari
Dwa ważne cytaty
Yuval Nooah Harari „Sapiens – Od zwierząt do bogów”: Podobnie jak przedstawiciele elit starożytnego Egiptu w większości kultur ludzie poświęcają czas na budowanie piramid. Zmieniają się tylko nazwy, kształty i rozmiary tych piramid. Mogą na przykład przybierać postać podmiejskiej rezydencji z basenem i wiecznie zielonym trawnikiem albo luksusowego penthouse`u z zapierającym dech w piersi widokiem. Niewielu kwestionuje mity, które sprawiają, że w ogóle pragniemy piramidy.
Od czasów rewolucji francuskiej ludzie na całym świecie stopniowo zaczęli uznawać równość i wolność jednostki za wartości fundamentalne. Lecz obie wartości wzajemnie sobie przeczą. Równość można zapewnić tylko przez ograniczenie swobód warstwom uprzywilejowanym. Dążenie do zapewnienia każdej jednostce prawa do postępowania wedle własnej nieskrępowanej woli nieuchronnie uderza w równość. Całą polityczną historię świata po roku 1789 można postrzegać jako kolejne próby pogodzenia tej sprzeczności.
Błąd logiczny
Y. N. Harari „Od zwierząt do bogów”: Nie wierzmy idealistycznym ekologom twierdzącym, że nasi przodkowie żyli w harmonii z przyrodą. Bo żyli z nią w dysharmonii. Na długo przed rewolucją przemysłową homo sapiens był wśród wszystkich organizmów sprawcą wymarcia największej liczby gatunków i roślin. Mamy wątpliwy zaszczyt bycia najbardziej morderczym gatunkiem w annałach biologii.
W powyższych słowach kryje się pewien, aż nazbyt dzisiaj powszechny, błąd logiczny, błąd o poważnych konsekwencjach zresztą, bo to on powoduje, że coraz częściej i coraz chętniej deprecjonujemy i naszą kulturę i nas samych. Czy z naturą można żyć w jakiejś urojonej harmonii i co to miałoby oznaczać? Czy znaczy to, że Natura, jeżeli będziemy sprawować się dobrze i grzecznie, wygasi wulkany, wyeliminuje niebezpieczne wirusy, powstrzyma tsunami i huragany, że poprawi usterki w naszych genach i zawiesi, choćby warunkowo, niszczycielskie trzęsienia ziemi? Czy natura jest harmonijna? W czymże objawia się jej harmonia? Czy w tym może, że z lubością powołuje do życia najbardziej niewiarygodne przeciwieństwa i skrajności? Nasi przodkowie mieli nikłe szanse, by żyć w symbiozie z dwumetrowymi kangurami, lwami workowatymi, z jaszczurkami podobnymi do smoków, dziesięciometrowymi wężami, z gigantycznymi diprotodonami, dwuipółtonowymi wombatami lub nielotnymi ptakami, dwa razy większymi od strusi, czy setkami tym podobnych maszkaronów. Natura przez miliony lat zabawiała się produkcją koszmarnych i przerażających potworów, oddając się temu zajęciu z takim samym upodobaniem jak dziś hollywoodzcy producenci horrorów. Jedyną jej udaną kreacją jest człowiek, stworzony przez nią zresztą albo przypadkiem albo w chwili odpoczynku od powielania kolejnych bazyliszków i krakenów. Niestety, to jemu właśnie musiał przypadł w udziale wątpliwy zaszczyt wytępienia tego całego robactwa. I udało mu się to, mimo dziesiątków niesprzyjających okoliczności i prawie zerowych szans. Jesteśmy najsilniejszym i najinteligentniejszym gatunkiem w „annałach biologii”. Czy powinniśmy się tego wstydzić? Przeciwnie, uważam, że powinniśmy być z tego dumni.
Nie ma czegoś takiego jak „świat dla wszystkich”, a wówczas nie było też czegoś takiego jak „Prawa człowieka i wszystkich innych Zwierząt na Całej Ziemi”. A nawet gdyby były, to wątpię, by lwy workowate, gigantyczne węże czy olbrzymie torbacze chciały to podpisać i przestrzegać. Człowiek, słaby i – sensie fizycznym – skąpo przez naturę wyposażony, był zmuszony wyeliminować zagrożenia, jeżeli chciał przeżyć i trwać. Wyeliminował je i przeżył. Czy jest to morderstwo? Życie w Naturze nie ma nic wspólnego z uprawianiem etyki. Y. N. Harari w innym miejscu swojej pracy słusznie zauważa, że cała nasza otoczka kulturowa – nasze prawa, religie, prawa człowieka, ONZ, korporacje, giełda, Peugeot, ustawodawstwo, pieniądze – są tylko i wyłącznie wytworami naszej bujnej wyobraźni. Etyka jest także wytworem naszej bujnej wyobraźni. Niczym więcej. Szkoda, że o tym Harari całkiem zapomniał.
Harari
Y.N. Harari w „Sapiens” o tym, że w ciągu ostatnich 30 tysięcy lat przywykliśmy do bycia jedynym gatunkiem człowieka i że trudno nam nawet wyobrazić sobie, że być może istniało znacznie więcej gatunków, zwłaszcza, że znamy tylko nieliczne. Otóż, myślę, że wcale nie tak trudno. Natura zawsze produkuje wszystkiego w nadmiarze, a potem, stopniowo, redukuje to, co słabsze czy mniej udane. Wiemy to nie od dzisiaj. Poza homo soloensis, homo denisova, poza neandertalczykami czy liliputami z wyspy Flores istniały zapewne dziesiątki innych „eksperymentów” Natury. Nie przetrwały. Niewątpliwie w wielu wypadkach to właśnie homo sapiens przyczynił się do ich zniknięcia z dziejowej sceny, ale określanie naszego gatunku ekologicznym seryjnym mordercą pachnie nie tyle nauką, czego można by spodziewać się po tej pracy, co nieznośnie tanim i płaczliwym sentymentalizmem, tak obecnie popularnym. Natura nigdy nie uprawiała i nie uprawia etyki.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.