Tomasz Jastrun

Zajrzałem na blog Tomasza Jastruna, co niekiedy czynię, choć jego podziw dla samego siebie i niemal sklerotyczne utyskiwanie na rzeczywistość skutecznie mnie od tego odstręczają. We wtorek 6 lutego zamieścił na blogu sarkastyczną uwagę à propos wrzawy o „polskie obozy zagłady”: Kaczyński twierdzi, że to walka o godność. Polacy najedzą się teraz godności i nareszcie będą chodzić godnie nabzdyczeni po scenie Europy, ciągnąc za sobą opinię antysemitów.

Polacy najedzą się teraz godności … Ileż pogardy w tym określeniu. Jastrun najwyraźniej nie jest Polakiem, w minionych dziesięcioleciach godności najadł się tyle, że ma od tego czkawkę, więc łatwo zrozumieć, iż wolałby, abyśmy chodzili „po scenie Europy” i bez godności i bez nabzdyczenia, ale za to z opinią filosemitów. Ale najbardziej przykre jest to, że ten skądinąd dobry poeta nie bardzo zdaje się wie do czego służy zwykła ludzka godność i do czego ludziom może być potrzebna. A może nawet zapomniał, co to jest ta godność? Może pamięta tylko, że było takie słowo i że było zbyteczne …