Roszczeniowość

Roszczeniowość. W tej materii wszystkie współczesne społeczeństwa poczyniły kolosalne postępy, trzeba to przyznać. Z dość prymitywnego poziomu „mieć” przeszły obecnie na poziom „chcieć”. Obecnie ludzie domagają się już nie tylko świadczeń socjalnych. Ten etap mamy za sobą. Teraz żądają, by rzeczywistość była skrojona na ich prywatną miarę, aby spełniała ich wyobrażenia, oczekiwania i życzenia, by była taka, jaką wyobrażają sobie, że powinna być. Na dodatek wydają się być przekonani, że jedynie ich wersja może być słuszna i prawdziwa. Vide Manuela Gretkowska w ostatnim wywiadzie dla ”Gazety Wyborczej”. Rządy PIS-u, rządy demokratycznie wybranej większości, nie odpowiadają jej do tego stopnia, że postuluje nawet ewentualny podział kraju. Jakaż piękna wizja! Granica biegnie dokładnie wzdłuż Wisły, po wschodniej stronie pisowska dzicz i hołota, a po zachodniej oświeceni liberałowie i intelektualiści z Gretkowską, Tuskiem, Jandą, Małgorzatą Gersdorf i Michnikiem na czele. Ja wiem po której stronie nie chciałbym się znaleźć. A ty?

Komes

Uniwersytet w Konstantynopolu powstał na mocy ustawy podpisanej przez Teodozjusza II w lutym 425 roku. Miano w nim wykładać literaturę łacińską, grecką, filozofię i prawo. Zatrudniono trzech retorów i dziesięciu gramatyków do nauczania literatury łacińskiej, a dla greckiej pięciu retorów i dziesięciu gramatyków. Profesorom, którzy przepracują na uniwersytecie pełne dwadzieścia lat, ustawa wspaniałomyślnie zapewniała tytuł komesa pierwszej rangi, od III wieku tytuł cesarskich wyższych urzędników dworskich albo państwowych. A więc zasłużeni profesorowie mieli szansę na tytuł komesa, ale … bez finansowych gratyfikacji, jakie zwykle przysługiwały nosicielom tego tytułu.

Jak zawsze: zaszczyty dla twórców i uczonych, a pieniądze dla polityków i urzędników.

Talasofobia

Morze. Morze to wolność i oddech. Po ponad trzydziestu latach mieszkania nad morzem prawie nie wyobrażam sobie innej opcji. Góry mnie przytłaczają i duszą. Niziny nudzą. Morze otwiera mój umysł. Ale, jakkolwiek dziwnie to brzmi, są ludzie, którzy cierpią na talasofobię, czyli paniczny lęk przed morzem. Jednym z nich był Herakliusz, bizantyjski cesarz panujący w pierwszej połowie 7 wieku. Nie mógł znieść widoku morza. Podobno sama myśl o morskiej wyprawie napełniała go śmiertelnym przerażeniem. Nie był nawet w stanie przeprawić się statkiem przez wąską cieśninę Bosforu. Gdy pewnego razu zaszła taka konieczność, specjalnie w tym celu zbudowano rodzaj mostu pontonowego. Po nim przeszedł na drugą stronę, ale z zamkniętymi oczyma.