Zagajewski

Wzruszył mnie nasz eksportowy poeta A. Zagajewski artykułem „Zamykanie otwartego społeczeństwa”. Utrzymuje on, że intelektualiści, artyści i pisarze Europy Środkowo-Wschodniej przyczynili się niewątpliwie do upadku sowieckiego totalitaryzmu, a ich idee i odwaga bywały inspirujące. Jako przykład takiego polskiego intelektualisty-artysty wymienia Leszka Kołakowskiego. Czyżby istotnie miał na myśli gorliwego ucznia komunistycznego profesora Adama Schaffa? Tego samego Leszka Kołakowskiego, który aktywnie działał w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych przy KC PZPR i który – wraz z kilkoma innymi – jemu podobnymi kreaturami, podpisał donos na prof. Tatarkiewicza mającego, zdaniem sygnatariuszy tego obrzydlistwa, przekraczać dopuszczalne granice krytyki wobec „filozofii proletariackiej”, co oczywiście spowodowało usunięcie prof. Tatarkiewicza z Katedry? Jeśli tak, to jest to bardzo osobliwy sposób pojmowania zasług w obalaniu sowieckiego totalitaryzmu.

Jacyż to inni polscy twórcy, chciałoby się przy okazji zapytać, przyczynili się do upadku sowieckiego totalitaryzmu? Czy chociaż jeden z nich z nie zgrzeszył współpracą z komunistami? Szymborska? Iwaszkiewicz? Miłosz? Putrament? Andrzejewski? Bratny? Tuwim? A może Machejek? Wolne żarty. Nie, Panie Zagajewski, polscy intelektualiści i pisarze, a już tym bardziej artyści nie mają na tym polu żadnych zasług. Jako poeta ma Pan, naturalnie, prawo do wypisywania wszystkich możliwych bzdur, ale nie powinien Pan zajmować się kolportowaniem kłamstw.

Pisarze i intelektualiści, nie tylko polscy, to urodzeni konformiści, panie Zagajewski, o czym pan sam powinien dobrze wiedzieć. Bardzo dbają o swoje ego, wygodne życie i dla tych dwóch wzniosłych celów gotowi są poświęcić wszystko, łącznie z wolnością, tzw. prawdą i niezależnością. Pisarze to banda błaznów, rozpierana nieuzasadnioną dumą, że robią Literaturę, co zdaje się upoważnia ich do myślenia, że wszystko wiedzą najlepiej, że tylko oni rozumieją i mają monopol na właściwe postrzeganie rzeczywistości.

Sojusz

Chamstwo i wulgarność podszywają się obecnie pod naturalność, awansując dzięki temu w hierarchii społecznych zachowań. Nędzny, lecz skuteczny sylogizm: naturalność jest pożądana, chamstwo jest naturalne, a więc chamstwo jest pożądane. Ten sam zabieg z wulgarnością. Można było to przewidzieć ten sojusz. Chamstwo i wulgarność, podobnie jak naturalność, nie znoszą jakichkolwiek wymagań i nie wymagają żadnych zachodów. Kolejny z chorych snów Jana Jakub R. wcielił się w życie.