Ironia

Anna Iwaszkiewicz „Dzienniki i wspomnienia”. Pod datą 28 czerwca 1923 roku wspomina o wizycie w Warszawie rumuńskiej pary królewskiej, Ferdynanda I z małżonką. Pisząc o szczegółach tej wizyty, absurdalnym przepychu, kosztach tej imprezy i infantylnych reakcjach polskiej arystokracji konkluduje: Nie jestem socjalistką, ale kiedy słyszę takie rzeczy, mam chwile rozpaczy, że nic na to poradzić nie można i że gdyby wprowadzono ustrój socjalistyczny, to z drugiej strony doszłoby do takiej szarzyzny, do takiej miernoty, że naprawdę wtedy życie nie miałoby już żadnej wartości. Nie chciałabym za nic żyć w tym nierównym świecie.

Życie jest jak zwykle ironiczne. Przeżyła w tym „nierównym świecie”, w jego „szarzyźnie i miernocie” całe 34 lata.