Kostiumowe kłamstwa

Jeszcze w stronę netflixowego serialu „Bridgertonowie”. Kłamstwa kostiumowych filmów. Aktorzy mają piękne uzębienie, równe i olśniewająco białe, prosto z najlepszych salonów dentystycznych, aktorki piękne cery, ani śladu krost, żadnych szpecących twarze kraterów po ospie, żadnego bielma czy katarakty i żadnych obrzydliwych woli tarczycowych, chociaż w minionych wiekach wszystko to było codziennością. Fryzowane kołnierze nosiło się właśnie w tym celu, by zakryć tego typu niedoskonałości, a peruki, by zamaskować łysiny wypalone syfilisem. Caryca Katarzyna, gdy pewnego razu rozbolał ją ząb, siedziała na podłodze przetrzymywana przez trzech krzepkich lokajów, a lekarz wyrwał jej ząb razem z kawałkiem szczęki. Tzw. ludzkość nigdy jeszcze nie prezentowała się tak estetycznie jak obecnie.

Bridgertonowie

„Bridgertonowie” to nowy serial Netflixa. Część bohaterów z brytyjskich klas wyższych, w tym królowa Zofia Charlotta, żona króla Jerzego III, ma w nim ciemną skórę. Twórcy utrzymują, że nie było to spowodowane chęcią zastosowania tak dziś modnej idei color-blindness, która ma działać na rzecz zniesienia rasowych uprzedzeń przy dobieraniu obsady lecz, że starali się wyobrazić sobie historię i świat takimi, jakimi chcieliśmy je widzieć. Życzenie, by historię i świat widzieć takimi, jakimi chciałoby się je widzieć, nie da się nawet zaliczyć do pobożnych – to niebezpieczne fałszerstwo, weryfikacja przeszłości kierowana poprawnością polityczną i naiwnym prezentyzmem. Czyżby twórcom tej szmiry zabrakło wyobraźni, by wymyśleć jakąś kostiumową fantazję, zamiast podszywać się pod historię? Czarne arystokratki i czarna królowa (nota bene: niemiecka księżniczka Maklemburgii-Strelitz, której ojcem był książę Karol Ludwik Fryderyk, a matką Elżbieta z Saksonii-Hildburghausen) na angielskim dworze królewskim w połowie XIX wieku?! Ale pewnie jakiś kretyn i tak w to uwierzy. The most dangerous untruths are truths moderately distorted – jak mawiano niegdyś w Anglii.