Dostojewski

Wiele razy przymierzałem się do lektury Dostojewskiego i zawsze, wcześniej czy później, kapituluję. Tym, co mnie razi i mierzi, a w konsekwencji i zniechęca jest ekshibicjonizm wszystkich bez mała jego postaci. Niektórzy seksuolodzy uważają, że prawdziwym celem każdego ekshibicjonisty jest zdobycie władzy poprzez przekroczenie granic wstydu. Upragnioną reakcją jest wywołanie oburzenia. Wtedy ofiara jest bezradna i bezbronna. Wtedy panuje się nad nią. Możliwe, że to wyjaśnia, dlaczego nie jestem w stanie czytać Dostojewskiego. Po każdym zadaniu mam wrażenie, że ktoś z piskliwym wrzaskiem wyskoczył z krzaków narażając mnie na widok jego smutnych genitaliów. Aby czytać Dostojewskiego, trzeba zgodzić się na rolę ofiary. Aby lubić Dostojewskiego, trzeba być ofiarą. Dostojewski nie spotyka swego czytelnika inaczej niż przez gwałt.

Media

Media mają wiele zbrodni na sumieniu, ale największą z nich jest to, że stworzyły celebrytom wszelkiej maści możliwość wypowiadania się o wszystkim, na każdy temat, tym samym dając im złudne przekonanie, że są mądrzy, wszechwiedzący i wyjątkowi. Spójrzmy na programy telewizyjne, Facebook, Instagram. Jest to istny taniec św. Wita, konwulsywny, żałosny bełkot uzależnionych od bycia w mediach czy na portalach plotkarskich ludzi, którzy za fakt utrzymania się tam sprzedadzą wszystko: siebie, swoje wrzody, swoich najbliższych, swoje flaki, swoje dzieci i waginy, piersi, szafy i sypialnie. Niewiele więcej zresztą mają do sprzedania. Kiedyś się to leczyło. Dzisiaj się na tym zarabia – ekshibicjonizm.