O hinduskim Piekle

Hindusi, w powszechnej opinii ludzie łagodni, pogodni i przyjaźni, wyprodukowali wyjątkowo makabryczną, mroczną i okrutną koncepcję piekła. Hinduskie piekło, Naraka, jest podzielone na sektory, a w każdym stosuje się odrębne formy tortur, stosowne do rodzaju wykroczeń i grzechów. Przy głównym wejściu do piekła, na brzegu Baitarani, rzeki „trzech dróg”, siedzi stara wiedźma, która zdziera z przybyszy szaty i wiesza je na gałęziach rosnącego za nią drzewa. Jej oczy to ogniste, obracające się koła. To ona segreguje dusze potępionych i kieruje na ścieżki prowadzące do określonych wyrokiem Jamy sfer piekła.

Według hinduskiej mitologii istnieje łącznie 136 (sic!) gorących piekieł. Na osiem głównych składają się: Sandziwa, gdzie grzesznicy są rozcinani i rozrywani na strzępy, a następnie składani i regenerowani, by mogli od nowa cierpieć te same męki. Tutaj wysyła się lekarzy, którzy doprowadzili swoich pacjentów do śmierci, samobójców, morderców, despotycznych władców i szalbierzy. Kalasutra to kolejne piekło, gdzie grzeszników przybija się do ziemi, maluje na ich ciałach osiem lub szesnaście linii, wzdłuż których potem przecina się ofiary rozpalonymi do czerwoności piłami. Jest to piekło oszczerców, którzy za życia nie okazywali szacunku rodzicom, Buddzie i kapłanom. Sanghata to trzecie piekło. Potępionych zgniata się w nim między olbrzymimi skałami o zwierzęcych głowach. Miała to być kara dla tych, którzy profanowali święte księgi, fałszywych kapłanów, złodziei i tych, którzy za życia kierowali się nienawiścią, zazdrością lub chciwością. Czwarte piekło to Raurawa, przeznaczone dla tych, którzy złorzeczyli na pogodę lub marnowali żywność – tutaj  skazanych torturowano przez wlewanie im do gardeł roztopionego żelaza. Maharaurawa to piąte piekło, piekło dla heretyków, których gotuje się w olbrzymich kotłach wypełnionych roztopionym żelazem. Szóste to Tapana, miejsce dla tych, którzy za życia piekli i wędzili zwierzęta jako pożywienie. Tu zamykano ich w rozżarzonych komorach. Siódme piekło nosi nazwę Pratapana – piekło dla odstępców od wiary buddyjskiej, gdzie wbija się w nich płonące trójzęby, a następnie obraca na rozżarzonych żelaznych płytach. Ósme piekło to Awiczi – najokrutniejsza strefa piekielna. Winowajcy są wiecznie trzymani w płomieniach, chociaż nigdy nie mogą zostać całkiem spaleni. To piekło dla tych, którzy bluźnili przeciwko Buddzie, przelali krew lub zabili mnicha buddyjskiego.

Poza piekłami gorącymi było jeszcze 8 zimnych kręgów piekielnych: Arbuda, Nirarbuda, Atata, Hahawa, Ahaha, Utpala, Padma i Pundarika. Nie koniec na tym. „Zacni i łagodni” Hindusi wierzyli w istnienie 84 tysięcy zewnętrznych piekieł, zwanych Lokantarika, które miały znajdować się na ziemi, w niedostępnych górach, na krańcach pustyń, na dnie gorących źródeł i jezior.

Czytając o tym natychmiast przychodzi na myśl piekło dantejskie i pojawia się pytanie, czy Dante, pisząc swój poemat, mógł znać hinduską koncepcję piekła. Jest tu zaskakująco wiele zbieżności.

Indie

W autobiografii Gandhiego ”The Story of my Experiments with Truth” nie ma opisu Londynu, nie znajdziemy opisu jakiejkolwiek budowli, opisu ulicy, na której mieszkał, opisu pokoju lub wnętrz. W autobiografi Gandhiego nie ma Londynu wcale. A Londyn w roku 1890 był stolicą świata. Gandhi nie opisuje także ludzi, wymienia ich rzadko. W jego relacji z pobytu w Południowej Afryce podobnie: Afrykanie nie pojawiają się w jego polu widzenia. Nie ma tam nawet opisów natury. Kakar twierdzi, że Hindusi posługują się zewnętrzną rzeczywistością, by zachować i ochronić swoje ja, jego integralność w ciągle zmieniającym się potoku zdarzeń i rzeczy. Taka postawa nie sprzyja aktywnemu badaniu świata, odkrywaniu go. To nie oni opisują czy definiują świat. Dzieje się raczej odwrotnie –  to oni są przez ten świat definiowani i opisywani. Nie tyle więc może są nieciekawi świata, co bez reszty zajęci sobą, swoim wnętrzem, swoim ja. Europejczycy często oskarżają się o egoizm, ale prawdziwy egoizm można znaleźć tam właśnie.

V.S Naipaul w ”Indie: zraniona cywilizacja” – nie ma żadnej tradycji reportażu w dziennikarstwie indyjskim. Najczęściej opisują swój własny kraj z taką obojętnością i zdawkowością, jakby opisywali obcy. Kastowe spojrzenie na rzeczywistość: co mnie nie dotyczy, nie obchodzi mnie wcale.